Są takie miejsca na Pyrkonie, gdzie wystarczy zrobić kilka kroków, żeby nagle znaleźć się bardzo daleko od zwykłej festiwalowej rzeczywistości. W Strefie Star Wars odległa galaktyka nie będzie tylko wspomnieniem z ekranu, cytatem z ulubionego filmu ani dyskusją o tym, czy Andor zmienił zasady gry. Będzie czymś znacznie bardziej namacalnym.
W jednym miejscu spotkają się aktorzy, autorzy, tłumacze, komentatorzy, cosplayerzy, twórcy wystaw, kolekcjonerzy, konstruktorzy i fani, którzy od lat udowadniają, iż Moc naprawdę potrafi łączyć ludzi. Będzie można wejść do kokpitu X-Winga, zagrać w Sabacca pod czujnym okiem służb Imperium, zajrzeć do bazy Rebeliantów, zobaczyć zbroje, droidy i królewskie kostiumy Amidali, a potem ruszyć w przemarszu, który z roku na rok coraz bardziej przypomina małą inwazję galaktycznych sił na Poznań.
Jeśli więc czekaliście na moment, w którym Pyrkon naprawdę odpali hipernapęd, mamy dla Was dobrą wiadomość. Ta chwila zbliża się krokami godnymi bestii Zillo, a wydarzy się to w Strefie Star Wars.
Goście, dla których warto ustawić alert w datapadzie

Zacznijmy od nazwisk, bo tu naprawdę nie trzeba długo podkręcać napięcia. Do Strefy Star Wars zawitają goście, którzy odcisnęli na odległej galaktyce bardzo wyraźny ślad.
Giancarlo Esposito, czyli Moff Gideon z The Mandalorian. Człowiek, który potrafi wejść w kadr i natychmiast podnieść poziom imperialnego zagrożenia o kilka stopni. Aktor, reżyser i producent, którego obecność na Pyrkonie oznacza, iż fani będą mogli usłyszeć o pracy przy jednej z najgłośniejszych współczesnych produkcji ze świata Star Wars bezpośrednio od człowieka, który naprawdę stał się uosobieniem Imperium Galaktycznego.
Anton Lesser, czyli major Lio Partagaz z Andora. Postać, która udowodniła, iż Imperialne Biuro Bezpieczeństwa potrafi być równie przerażające bez szturmowców w korytarzu i bez błysku miecza świetlnego we mgle. jeżeli lubicie tę chłodną, precyzyjną i systemowo okrutną stronę Imperium, to spotkanie może być jednym z mocniejszych punktów programu.
Kevin J. Anderson, autor, którego fanom Expanded Universe nie trzeba przedstawiać. Twórca związany z wielkimi światami science fiction i fantasy, autor książek osadzonych w uniwersum Star Wars oraz współtwórca nowych historii ze świata Diuny. To ukłon w stronę tych, którzy pamiętają, iż galaktyka żyje nie tylko w filmach i serialach, ale też na kartach powieści.
Z całą trójką możecie spotkać się na spotkaniach Q&A. Czy padną pytania o kulisy Andora i The Mandalorian? Zapewne. Czy dowiemy się czegoś więcej o knowaniach Czarnego Słońca? Być może. Czy ktoś spróbuje wydobyć tajemnice Imperium? Prawdopodobnie. Czy odpowiedzi będą bezpieczne dla Rebelii? Tego nie możemy obiecać.
Ludzie, którzy tłumaczą, komentują i rozmontowują galaktykę na części
Strefa Star Wars to jednak nie tylko wielkie nazwiska z zagranicy. To także polski fandom w bardzo dobrej formie. Na co komu droidy protokolarne, taktyczne czy astrodroidy, kiedy są ludzie, którzy potrafią o Gwiezdnych Wojnach mówić godzinami, a potem jeszcze dorzucić trzy kolejne wątki, pięć teorii i jedną kłótnię o kanon?
W programie pojawią się twórcy i komentatorzy, których dobrze znacie z internetowych galaktycznych debat. Dżedajka, Pora Imperatora, Kapitan Fandom, Wiktor Weprzędz i inni zabiorą Was w świat rozmów o filmach, serialach, fandomie, popkulturze, kierunku rozwoju marki i wszystkim tym, co sprawia, iż Star Wars to nigdy nie jest zamknięty temat.
Będzie też przestrzeń na rozmowy o tym, jak powstaje polska wersja odległej galaktyki. Marta Duda-Gryc i Magda „Cathia” Kozłowska poprowadzą panel o pracy tłumacza i redaktora gwiezdnowojennych książek. To w końcu robota dla ludzi, którzy muszą jednocześnie rozumieć język, kontekst, fanowską wrażliwość i całą tę galaktyczną mitologię, w której jeden źle dobrany termin może wywołać większą burzę niż propozycja utworzenia Wielkiej Armii Republiki wygłoszona w Senacie Galaktycznym.

Kokpity, do których naprawdę można wejść
Mamy też coś dla tych, którzy nie chcą tylko rozmawiać o galaktyce, ale najchętniej od razu wsiedliby za stery.
Po raz pierwszy w Polsce będziecie mogli zobaczyć wyjątkową wystawę pełnowymiarowych kokpitów inspirowanych kultowymi maszynami ze świata Star Wars. Na miejscu czekać będą trzy różne zaproszenia do przygody: X-Wing, myśliwiec TIE i Razor Crest, czyli Brzeszczot, znany z The Mandalorian.
To atrakcja, która działa na wyobraźnię natychmiast. X-Wing to Rebelia, desperackie ataki i głos w comlinku mówiący, iż cel jest już blisko, red leader. TIE Fighter to chłodna imperialna skuteczność i ten dźwięk, którego nie da się pomylić z niczym innym. Razor Crest to z kolei klimat samotnych tras przez rubieże, kontraktów, łowców nagród i pyłu osiadającego na pancerzu statku.
Do kokpitów będzie można wejść, usiąść za sterami i zrobić jedyne w swoim rodzaju zdjęcia. To nie jest ekspozycja do oglądania zza barierki. To moment, w którym fanowskie marzenie staje się bardzo konkretnym kadrem.

Imperium otwiera kantynę, sankcjonowaną szulernię i strzelnicę
Nie samymi wystawami Pyrkonowicze żyją. Czasem trzeba też usiąść przy stole, spojrzeć przeciwnikowi w oczy i zagrać tak, jakby od tej jednej rundy zależał los statku, pokaźnej sterty kredytów albo przynajmniej własnej dumy.
W Imperialnej Lidze Sabacca czekać będzie oficerska kantyna, stół do gry i atmosfera, w której każdy żeton może okazać się początkiem pięknej historii albo bardzo szybkiego upadku. Sabacc to gra blefu, ryzyka i galaktycznego szczęścia. Imperium oczywiście zapewnia porządek, monitoring i stosowne konsekwencje dla wszystkich, którzy wzbogacą się w sposób nieregulaminowy.
Jeśli zaś bardziej niż karty interesuje Was celność, wpadnijcie na Imperialną Strzelnicę. Tu będzie można sprawdzić swoje umiejętności, zmierzyć się z wrogami Imperium i przekonać się, czy Wasz refleks faktycznie zasługuje na przydział do lepszej jednostki. Rebelianckie sympatie nie są zalecane. Przynajmniej nie na widoku.

Wystawy godne zapisków w archiwach Jedi
Strefa Star Wars będzie pękać w szwach od ekspozycji, przy których trudno będzie przejść obojętnie. Dosłownie, bo część z nich ma rozmiary, które sugerują, iż ktoś naprawdę potraktował zdanie „zbudujmy to” bardzo serio.
Po pierwsze, kostiumy królowej Amidali. W tym roku wystawa Aldony „ATAT” Talarczyk obchodzi swoje dziesięciolecie na Pyrkonie. Dekada manualnie odtwarzanych, poprawianych, rozwijanych i dopracowywanych strojów Padmé. Aksamity, satyny, żakardy, koronki, koraliki, królewski przepych Naboo i poziom detalu, który sprawia, iż człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego kostiumy z Mrocznego Widma mają w fandomie niemal osobny status.
Po drugie, SW Armory & Kasprop, czyli zbroje, hełmy, blastery i droidy. Wystawy dla tych, którzy zawsze chcieli zobaczyć galaktyczne wyposażenie z bliska bez pauzowania filmu co trzy sekundy. Kasprop zaprezentuje między innymi droidekę w skali 1:1 oraz droidy bojowe Federacji Handlowej. Spoiler alert – na żywo robią dokładnie to wrażenie, którego oczekujecie po czymś, co wygląda jak problem dla całego oddziału.

Po trzecie, SW Shipyard, gdzie czekać będzie snowspeeder w rzeczywistej skali oraz imperialna sonda zwiadowcza. jeżeli Hoth zawsze było Waszą estetyką, to jest ten moment, w którym można poczuć chłód planety bez konieczności zamrażania bazy Rebelii. Do tego dojdzie zbrojownia klonów, czyli gratka dla fanów Wojen klonów i Parszywej zgrai. Hełmy, fazy pancerzy, jednostki, warianty i cała ta wizualna ewolucja żołnierzy Republiki, którą jedni traktują jako szczegół, a inni jako powód do wielogodzinnej dyskusji.
Będzie też wystawa poświęcona Mandalorianom. Hełmy, pancerze, wyposażenie i klimat wojowników, łowców nagród oraz ludzi, którzy wiedzą, iż „This is the way” to nie tylko cytat, ale deklaracja stylu życia. Nie zabraknie także ekspozycji poświęconej 10. rocznicy premiery „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”. Figurki, rekwizyty, gadżety i wszystko to, co przypomni, dlaczego ta opowieść tak mocno wbiła się w serca fanów.
Jeśli jednak ktoś woli mniej militarną stronę galaktyki, mamy dla Was galaktyczne zabawki i odwzorowany dziecięcy pokój Jyn Erso. Tooka cats, miniaturowe maszyny, drewniane modele i codzienność dzieciństwa z zupełnie innej planety. Bo galaktyka to nie tylko wojny, imperia i rebelie. To także rzeczy, którymi ktoś kiedyś mógł się bawić, zanim historia kazała mu wejść na dużo większą scenę i na bardziej poważną ścieżkę.

Rebelia rekrutuje. Formularze są gotowe
Oczywiście nie samym Imperium Strefa Star Wars stoi. Po drugiej stronie Szlaku Koreliańskiego znajdziecie Bazę Rebeliantów, przygotowaną przez Rebel Legion Eagle Base. To miejsce dla tych, którzy wolą wolność od porządku narzucanego z góry, a w komunikatorze zamiast rozkazów ISB chcieliby raczej usłyszeć „May the Force be with you”.
W bazie czekać będzie stół taktyczny, droidy BB-8 i R2-D2, zagroda porgów oraz, rzecz absolutnie kluczowa, formularz rekrutacyjny. Bo przecież ktoś musi walczyć o galaktykę. Kto wie, może właśnie tam zacznie się Wasza rebeliancka kariera? Najpierw zdjęcie przy droidach, potem szybka narada, a później już tylko desperacka misja z niewielkimi szansami powodzenia. Czyli klasyka.
To jedna z tych atrakcji, które świetnie pokazują, iż Star Wars działa najmocniej wtedy, gdy można wejść w rolę. Nie tylko oglądać buntowników z dystansu, ale na chwilę stanąć po ich stronie.

Marsze Mocy
Strefa Star Wars nie zamknie się w salach, stoiskach i wystawach. Tradycyjnie wyjdzie też w teren. Z rozmachem, kostiumami i atmosferą, którą trudno pomylić z czymkolwiek innym.
W piątek i sobotę odbędą się przemarsze cosplayerów Star Wars. To wydarzenia, które z roku na rok przyciągają coraz więcej fanów i coraz więcej spojrzeń. Jedi, Sithowie, szturmowcy, Mandalorianie, klony, Rebelianci, oficerowie Imperium i wszystkie możliwe frakcje ruszą wspólnie przez Pyrkon.
Profesjonalny strój? Super. Prosty cosplay? Też super. Liczy się udział, klimat i fakt, iż przez chwilę cały Festiwal wygląda tak, jakby galaktyka naprawdę przeprowadziła desant na Poznań.

Warsztaty, czyli Moc w rękach uczestników
Na koniec coś dla tych, którzy lubią nie tylko oglądać, ale też robić. Strefa Star Wars to warsztaty i aktywności, które pozwolą wejść głębiej w galaktyczny klimat, czasem bardzo dosłownie, a czasem w sposób zupełnie nieoczywisty.
W programie znajdziecie między innymi debatę oksfordzką. W zeszłym roku dyskutowano o prawach droidów, więc pozostaje pytanie: czym prowadzący zaskoczą uczestników tym razem? Czy znów zrobi się filozoficznie, politycznie i lekko niebezpiecznie dla stabilności galaktycznego porządku? Miejmy nadzieję.
Będzie też mindfulness, bo choćby Jedi muszą czasem odetchnąć, zanim powiedzą komuś, iż strach prowadzi do gniewu, gniew do nienawiści, a nienawiść do cierpienia. Będą warsztaty tworzenia własnych gwiezdnych toreb z Michalewicz Art Studio, czyli coś dla tych, którzy chcą zabrać z Festiwalu nie tylko zdjęcia i wspomnienia, ale też własnoręcznie przygotowany element z odległej galaktyki.

Strefa Star Wars na Pyrkonie zapowiada się jak pełnowymiarowa kampania galaktyczna. Są wielcy goście, są Q&A, są twórcy i komentatorzy, są wystawy, kokpity, droidy, zbroje, Rebelianci, Imperium, Sabacc, strzelnica, warsztaty, przemarsze i rekonstrukcja, która brzmi tak absurdalnie dobrze, iż już teraz można założyć, iż internet będzie miał z niej pożytek. Będą również liczne prelekcje, panel dyskusyjny poświęcony Łotrowi 1, rozmowy o kanonie i Legendach, a choćby wspólne śpiewanie starwarsowych piosenek. Bo jeżeli już zanurzać się w fandomie, to po całości. Jak mawiał pewien klasyk: Do. Or do not. There is no try.
To będzie miejsce dla wszystkich, kto kiedykolwiek odpalał miecz świetlny w wyobraźni, spierał się o kanon, cytował Yodę w zupełnie nieadekwatnej sytuacji albo po prostu chciał zobaczyć, jak wygląda fandom, kiedy naprawdę odpala pełną moc silników. Zarezerwujcie czas, sprawdźcie program, przygotujcie aparaty, stroje i najbardziej niewzruszoną twarz do Sabacca.
Strefa Star Wars czeka.
May the Force be with you.








