Dziś wiem, iż dobrym mężem byłem tylko we własnych wspomnieniach.
Maria wstawała pierwsza, nastawiała kawę, prasowała mi koszule i pamiętała o rachunkach. Kiedy chorowała moja matka, jeździła do niej codziennie. Kiedy straciłem pracę, przez pół roku utrzymywała dom i nigdy nie wypomniała mi ani jednej złotówki.
Z czasem przestałem to zauważać. Jej troskę uznałem za obowiązek, a spokojne wieczory za nudę.
Wtedy w firmie pojawiła się Natalia.
Miała trzydzieści cztery lata, niemal dwadzieścia mniej ode mnie. Śmiała się z moich żartów, mówiła, iż jestem „mężczyzną z klasą”, i słuchała opowieści, które Maria znała już na pamięć. Przy niej znowu czułem się młody.
Najpierw piliśmy kawę po pracy. Potem zaczęły się kolacje, wyjazdy i wiadomości wysyłane nocami z łazienki.
— Z kim piszesz? — zapytała kiedyś Maria.
— Z kolegą z pracy. Nie kontroluj mnie.
Spuściła wzrok i przeprosiła. Do dziś wstydzę się, iż to ona wtedy przepraszała.
Kilka miesięcy później powiedziałem żonie, iż odchodzę. Przygotowała mój ulubiony gulasz i kupiła butelkę wina, ponieważ następnego dnia przypadała nasza rocznica. choćby nie usiadłem przy stole.
— Poznałem kogoś — oznajmiłem. — Chcę jeszcze coś przeżyć. Przy tobie czuję, iż już tylko czekam na starość.
Maria nie krzyczała. Zdjęła fartuch, usiadła i przez chwilę patrzyła na dwie zastawy.
— Czy ona jest młodsza?
— To nie ma znaczenia.
— Dla ciebie najwyraźniej ma.
Spakowałem walizkę tego samego wieczoru. Wychodząc, powiedziałem, iż nie chcę wojny o mieszkanie. Brzmiałem tak, jakbym robił jej wielką łaskę, choć mieszkanie odziedziczyła po rodzicach.
Z Natalią początkowo żyłem jak na wakacjach. Restauracje, weekendy w hotelach, zdjęcia w internecie. Kupiłem skórzaną kurtkę, zacząłem chodzić na siłownię i choćby zmieniłem fryzurę. Natalia mówiła znajomym, iż uratowała mnie przed smutnym małżeństwem.
Nie wspominałem, iż połowę naszych wyjazdów opłacałem z oszczędności odkładanych wspólnie z Marią.
Po roku straciłem stanowisko. Firma przeprowadziła redukcję, a ja, mimo doświadczenia, nie znalazłem gwałtownie nowej pracy. Natalia początkowo zapewniała, iż damy sobie radę. Potem zaczęła wracać coraz później.
— Nie po to związałam się z dojrzałym mężczyzną, żeby martwić się o pieniądze — powiedziała podczas jednej z kłótni.
Te słowa powinny otworzyć mi oczy. Zamiast tego wziąłem pożyczkę, żeby zabrać ją na wakacje.
Wkrótce odkryłem, iż spotyka się ze swoim przełożonym. Kiedy ją skonfrontowałem, wzruszyła ramionami.
— Przecież sam mówiłeś, iż człowiek ma prawo szukać szczęścia.
Usłyszałem własne słowa. Dokładnie tak tłumaczyłem się Marii.
Natalia kazała mi się wyprowadzić. Zostałem z walizką, długiem i kilkoma koszulami, które jeszcze niedawno prasowała moja żona.
Przez kilka tygodni mieszkałem w tanim pensjonacie. Każdego wieczoru układałem w głowie przemowę. Chciałem powiedzieć Marii, iż popełniłem błąd, iż tamta kobieta mnie omamiła, iż zrozumiałem, co jest naprawdę ważne.
Pojechałem do niej w dzień naszej kolejnej rocznicy. Kupiłem czerwone róże i wino, które kiedyś piliśmy przy wyjątkowych okazjach.
W oknach mieszkania paliło się światło. Przez chwilę uwierzyłem, iż wystarczy zadzwonić, przeprosić i wrócić do dawnego życia.
Przed drzwiami stała para męskich butów.
Otworzyła Maria. Miała krótsze włosy, czerwoną sukienkę i wyglądała inaczej niż kobieta, którą zostawiłem. Nie młodziej. Po prostu spokojniej.
Za jej plecami zobaczyłem Jerzego, naszego dawnego sąsiada. Nakrywał stół do kolacji.
— Czego chcesz? — zapytała.
Wyciągnąłem kwiaty.
— Wrócić do domu.
Nie przyjęła bukietu.
— To już nie jest twój dom.
Próbowałem tłumaczyć, iż Natalia mnie wykorzystała. Opowiedziałem o utracie pracy, pożyczce i zdradzie. Liczyłem, iż Maria zobaczy we mnie skrzywdzonego człowieka.
— Chcesz wrócić, bo mnie kochasz, czy dlatego, iż nie masz dokąd pójść? — zapytała.
Nie potrafiłem odpowiedzieć.
Wtedy podeszła do nas córka. choćby nie wiedziałem, iż przyjechała. Spojrzała na walizkę stojącą obok mojej nogi.
— Mamo, wszystko dobrze?
— Tak. Tata właśnie wychodzi.
— Jestem twoim ojcem — powiedziałem z wyrzutem.
— Byłeś nim, dopóki nie przestałeś odbierać telefonu, bo Natalia nie chciała, żebyśmy przeszkadzali wam w nowym życiu.
Maria oddała mi kopertę. W środku znajdły się papiery rozwodowe, już podpisane z jej strony.
— Czekałam na ciebie prawie rok — powiedziała. — Każdego wieczoru nasłuchiwałam klucza w zamku. Potem zrozumiałam, iż tęsknię nie za tobą, ale za człowiekiem, za którego cię uważałam.
— Możemy zacząć od nowa.
— Ja już zaczęłam.
Drzwi zamknęły się cicho. Nie było awantury ani sceny, którą mógłbym później obwiniać za koniec naszego małżeństwa.
Zostałem na klatce schodowej z różami, walizką i świadomością, iż nikt mi Marii nie odebrał. Sam ją porzuciłem, ponieważ pomyliłem zachwyt młodszej kobiety z miłością.
Myślałem, iż żona będzie czekać, aż skończy mi się przygoda.
Nie rozumiałem, iż kiedy ja szukałem nowego życia, ona nauczyła się żyć beze mnie.








