Starzenie się to nie jest coś, z czym trzeba walczyć to coś, co warto celebrować. Wiek nie zabiera Ci urody, wartości czy blasku. jeżeli już coś się zmienia, to to, iż wydobywa je jeszcze bardziej na światło dzienne. Z każdym kolejnym rokiem kurz cudzych oczekiwań coraz bardziej opada, a Ty zostajesz tym, kim jesteś naprawdę człowiekiem pod całą wrzawą świata.
Czas Cię nie umniejsza, wręcz przeciwnie oczyszcza. Wygładza kanty, które już nie są Ci potrzebne, i wzmacnia te części Ciebie, które liczą się najbardziej. Uczy Cię, jak odpuścić rzeczy, które nigdy nie powinny były być Twoim ciężarem presję, by imponować, by pasować wszędzie, by być wszystkim dla wszystkich.
Właśnie w tym momencie puszczania czegoś wolno pojawia się prawdziwa moc. Stajesz się bardziej sobą niż kiedykolwiek wcześniej.
Zmarszczki na twarzy nie są manifestem przemijającej młodości to mapa śmiechu, smutków, odwagi i miłości. Srebrne pasma we włosach nie zwiastują utraty kolorów to prawdziwa korona z przeżyć, dowód na stoczone wojny, najcenniejsze chwile i sukcesy rodem z codziennych bitew życia w Warszawie czy Krakowie.
Z wiekiem przychodzi przejrzystość. Kochasz bardziej świadomie. Mówisz prawdziwiej. Łapiesz mocniej to, co ważne, i spokojnie puszczasz lichą resztę.
Starzenie się wcale nie robi z Ciebie mniej. Wręcz przeciwnie stajesz się głębszy, mądrzejszy, bardziej kompletny.
Dlatego przywitaj każdy nowy rok nie z lękiem, ale z wdzięcznością za mądrość ze zdobytych doświadczeń, za siłę, którą odnalazłaś, i za wyjątkową osobę, którą wciąż się stajesz. Śmiało kup sobie sernik i kieliszek nalewki za zdobyte lata (przecież zasługujesz) i bądź dla siebie miła, bo życie po czterdziestce czy pięćdziesiątce jest jak stare, dobre wino z każdym rokiem tylko lepsze.










