Na przełomie marca i kwietnia 2026 miałam okazję wrócić po 11 latach do Turcji i Stambułu. Tym razem bez Marka, za to w towarzystwie jego kuzynki – Kasi i jej córki Lusi. W babskim gronie postanowiłyśmy eksplorować to niezwykłe miasto położone na dwóch kontynentach. Przy okazji zebrałam dla Was sporo praktycznych informacji. A zatem, ile kosztował nas Stambuł na 5 dni i co tam porabiałyśmy?
Ile kosztował pobyt w Stambule
Zanim opowiem Wam, co robiłyśmy przez 5 dni w Stambule, skupię się na bardziej przyziemnych sprawach, a mianowicie na tym, ile nas to wszystko kosztowało. Generalnie uważam, iż Turcja przez cały czas jest bardzo przyjazna dla portfela. Poza jedną kwestią. A mianowicie, muszę przyznać, iż ceny biletów wstępu do tamtejszych atrakcji podniosły mi kilka razy ciśnienie.

Loty
Zacznijmy od pierwszego, najważniejszego kosztu, jaki musiałyśmy ponieść, a mianowicie lotu. Tak naprawdę do wyboru miałyśmy dwóch przewoźników: LOT oraz Turkish Airlines. Po szybkim sprawdzeniu cen i interesujących nas terminów wybrałyśmy turecką firmę. Jej dodatkowym atutem, oprócz nieco tańszych biletów, był fakt, iż oferuje ona pełnoprawny posiłek. I to choćby na tak krótkiej trasie. Fakt faktem dowiedziałyśmy się o tym już podczas lotu z Warszawy do Stambułu i nie ogarnęłyśmy tego, iż można mi zamówić posiłek wege. Ale już na lot powrotny takie zamówienie złożyłyśmy i mogłam się cieszyć daniem dopasowanym do moich potrzeb żywieniowych.
Za bilety na trasie Warszawa – Stambuł – Warszawa (tylko z bagażem podręcznym) zapłaciłyśmy 839 zł od osoby. Bilety zamawiałyśmy w lutym, a początek podróży miałyśmy zaplanowany na koniec marca.
Nocleg
Kolejnym, istotnym kosztem był oczywiście nocleg. Na podstawie mojego wcześniejszego doświadczenia zdecydowałyśmy się na dzielnicę Sultanahmet, by mieć blisko do najważniejszych atrakcji, takich jak Pałac Topkapi, Hagia Sofia, Błękitny Meczet czy Wielki Bazar oraz dobry dostęp do komunikacji miejskiej. W tej części Stambułu opcji noclegowych jest naprawdę wiele i w sumie każdy jest w stanie znaleźć dla siebie coś odpowiedniego. Ostatecznie nasz wybór padł na Hotel Spinel, który znajduje się 3 min spacerem od większości z wyżej wymienionych atrakcji. Obiekt ten możemy z czystym sumieniem polecić. Warunki były naprawdę bardzo OK. Śniadania może nieco monotonne, ale w sumie codziennie najadałyśmy się do syta. Co jednak najważniejsze, było podawane na hotelowym dachu z pięknym widokiem na Bosfor. Minusem są strome, wąskie schody prowadzące na piętra, które mogą stanowić pewne wyzwanie. Ale gwałtownie się do nich przyzwyczaiłyśmy.
Za 4 noce, w pokoju trzyosobowym ze śniadaniem zapłaciłyśmy za nas 1273 zł, co daje 424,3 zł od osoby.

Bilety wstępu
Planując pobyt w Stambule warto mieć gdzieś z tyłu głowy, iż wstęp do tamtejszych atrakcji jest bardzo, ale to bardzo drogi. Większość biletów dostępnych jest przez stronę/aplikację Get Your Guide. Kierują do niej choćby oficjalne strony atrakcji/zabytków. My zdecydowałyśmy się na zwiedzanie pałacu Topkapi. Bilety kosztowały nas 291 zł od osoby. Drugą atrakcją wykupioną przez GYG był rejs na Wyspy Książęce. Za wycieczkę tę zapłaciłyśmy 145 zł od osoby (tu w cenę biletu wliczony był transfer do i z hotelu, rejs na dwie wyspy, opieka przewodnika, lunch podawany na statku). Dodatkowo dziewczyny wybrały się też do Cystern. Ta atrakcja kosztowała je 169 zł od osoby. Tu warto nadmienić, iż Lusia jako uczennica nie miała żadnych zniżek. Te obowiązują tylko do 6 r.ż.
Za bilety wstępu ja zapłaciłam 437 zł, a dziewczyny 606 zł/osoby.

Transport na miejscu
Z lotniska i na lotnisko wybrałyśmy transport taksówkami. Tu zdecydowałyśmy się na ich zamówienie przez Booking (wychodziły taniej niż Uber). W jedną stronę zapłaciłyśmy za nią 140 zł, a w drugą 133 zł. Na miejscu korzystałyśmy też z transportu publicznego. Zaopatrzyłyśmy się w Istanbul Card. Koszt jej wydania to 167 TL. Trzykrotnie doładowywałyśmy ją na kwotę 400 TL. Co istotne, z jednej karty może korzystać kilka osób. Po prostu wchodząc do metra/na przystanek tramwajowy, każda z nas musiała ją osobiście odbić na bramkach. Naszym najdroższym przejazdem był ten realizowany koleją Marmaris, która przebiega pod Bosforem.
W sumie na przejazdy wydałyśmy: taksówki 277 zł + transport publiczny 114 zł = 391 zł, czyli 130 zł od osoby.

Jedzenie
Generalnie jedzenie w stambulskich knajpach do bardzo drogich nie należy. Są oczywiście pewne odstępstwa od tej reguły. Średnio za obiad dla naszej trójki płaciłyśmy 120-130 zł. Jednak, gdy wybrałyśmy się do lokalu działającego na jednym z dachów w dzielnicy Sultanahmet, to za obiad zapłaciłyśmy… 650 zł. Fakt, był pyszny, a porcje okazały się gigantyczne. Natomiast niewątpliwie położenie restauracji oraz oferowany przez nią widok znacząco podbijał cenę posiłku. Codziennie też wpadałyśmy do kawiarni na kawę i coś słodkiego. Tu średnio płaciłyśmy 85-100 zł za naszą trójkę. Ze 2-3 razy robiłyśmy jakieś małe zakupy spożywcze (woda, napoje, przekąski, simity, kukurydza, lody). Za nie wszystkie zapłaciłyśmy średnio jakieś 130 zł.
Jedzenie w restauracjach oraz zakupy spożywcze kosztowały nas ok. 440 zł od osoby.

Pamiątki
Oczywiście wizyta w Stambule bez zakupu pamiątek nie byłaby możliwa. Tu oczywiście szacunki będą bardzo orientacyjne. Ja przede wszystkim skupiłam się na produktach spożywczych (lokumy, chałwa, owocowe herbatki) oraz prezencie imieninowym dla mojego Taty (do Polski wracałyśmy 3 kwietnia, czyli w dniu jego imienin). Dla siebie kupiłam trzy drobiazgi, skupiałam się bowiem na tym, żeby przywieźć coś fajnego członkom rodziny.
Na moje pamiątkowe zakupy wydałam jakieś 207 zł.
Podsumowując:
Za bilety, nocleg, transport, bilety wstępu, jedzenie i pamiątki zapłaciłam w sumie: 2477,3 zł.
Stambuł na 5 dni – gotowy plan
Poniżej znajdziecie rozpiskę dzień po dniu tego, co porabiałyśmy w Stambule. Uprzedzając pytania, dlaczego nie zobaczyłyśmy tej czy innej atrakcji – weźcie pod uwagę, iż ja już byłam raz w tym mieście i nie chciałam powtarzać niektórych atrakcji. Po drugie, dostosowywałam się tempem zwiedzania do moich współtowarzyszek. Po trzecie, nie zawsze pogoda nam sprzyjała. I tak uważam, iż udało nam się sporo zobaczyć i doświadczyć. Bawiłyśmy się świetnie i jeżeli ktoś na bazie naszych doświadczeń zaplanuje swój pobyt w Stambule, to będzie nam po prostu bardzo miło!
Dzień 1 – przylot i pałac Topkapi
Do Stambułu przyleciałyśmy przed godziną 13 czasu lokalnego. Turcja powitała nas wyjątkowo paskudną pogodą. Lało, wiało i było zimno. Dlatego jeszcze przed opuszczeniem lotniska zadecydowałyśmy o zakupie biletów do pałacu Topkapi. Uznałyśmy, iż w pałacowych wnętrzach jakoś przetrwamy tę paskudną aurę. Problem polegał na tym, iż na poniedziałek dostępne były tylko bilety na godzinę 15.30. Co nie dawało nam za wiele czasu w odpoczynek po dotarciu do hotelu. W efekcie, do dzielnicy Sultanahmet dojechałyśmy taksówką ok. 14.40. Zdążyłyśmy wrzucić bagaże do pokoju, odświeżyć się i już musiałyśmy lecieć na miejsce zbiórki. Wykupiona przez nas wycieczka obejmowała bilety wstępu oraz 20-minutową pogadankę przewodnika. I choć pałac Topkapi jest piękny i ciekawy, to… aura pogodowa połączona z naszym zmęczeniem po porannej pobudce sprawiły, iż po 3 godzinach zwiedzania miałyśmy dosyć. Byłyśmy zmarznięte, mimo wszystko przemoczone i wykończone. Dlatego po zwiedzaniu od razu udałyśmy się na obiad, krótki spacer i zasłużony odpoczynek w hotelu.
Dzień 2 – rejs na Wyspy Książęce i widokowa kolacja
Drugiego dnia nie miałyśmy możliwości pospać dłużej, bo o 8.15 przyjechał po nas przewodnik, który miał nas zabrać na wykupiony wcześniej rejs po Wyspach Książęcych. Na szczęście wtorek miał być dniem w 100% bez deszczu, liczyłyśmy więc na idealną pogodę. Niestety od rana było dość pochmurno. Mimo to cieszyłyśmy się, iż nie leje i nie jest zimno. Pierwszy przystanek mieliśmy zaplanowany na wyspie Kınılıada. Tam spędziliśmy godzinę. Z dziewczynami udało nam się zaliczyć spacer oraz kawkę. Dwugodzinny przystanek zaplanowany był na największej z wyspy, czyli Büyükadzie. Tam na chwilę się rozdzieliłyśmy. Ja pognałam do położonych na wzgórzu ruin drewnianego budynku dawnego sierocińca. Później, wspólnie z dziewczynami pospacerowałam po miasteczku. W drugiej połowie dnia w końcu wyszło słońce, dzięki czemu w drodze powrotnej mogłyśmy podziwiać nieco mniej szarą panoramę Stambułu. Wieczorem udałyśmy się na widokową kolację do jednej z restauracji oferujących taras na dachu.





Dzień 3 – wycieczka do Azji i Belek
Trzeciego dnia, z samego rana zaliczyłam przebieżkę wzdłuż Bosforu, przez park Gülhane oraz plac pomiędzy Hagią Sofią i Błękitnym Meczetem. Później, już we trójkę ruszyłyśmy na azjatycką stronę Stambułu. W tym celu obrałyśmy kolej Marmaray, która przebiega pod Bosforem. Nią dotarłyśmy do dzielnicy Kadıköy, w której znajduje się… Kedi Tombili Heykeli, czyli pomnik kota. Cała nasza trójka, z racji kociej fascynacji, musiała go odwiedzić. Później udałyśmy się na spacer wzdłuż Bosforu do przystani promowej Kadıköy. Promem przepłynęłyśmy do Eminönü, skąd tramwajem podjechałyśmy do dzielnicy Belek słynącej z kolorowych budynków i mocno artystycznej atmosfery. Po obiedzie i wypadzie do kawiarni, w strugach deszczu wróciłyśmy do hotelu.
Dzień 4 – Wielki Bazar, meczet Sulejmana, cysterny
Czwartek poświęciłyśmy po części na… zakupy. A dokładniej na spacer po Wielkim Bazarze oraz wizycie przy meczecie Sulejmana. Wpadłyśmy też do znajdującej się obok niego jednej z widokowych kawiarni. Niestety deszcz uniemożliwił nam siedzenie na zewnętrznym tarasie (ale udało się ustrzelić pozowane foty). Późnym popołudniem nad Stambuł przyszła ulewa. W jej trakcie dziewczyny udały się do cystern, a ja miałam jakieś 40 min odpoczynku. Później, już wspólnie wybrałyśmy się na obiad, spacer oraz wizytę w kolejnej, widokowej kawiarni.

Dzień 5 – spacer po dzielnicy Sultanahmet i lot powrotny
Ostatniego dnia, przed wylotem do Polski, zaliczyłyśmy wspólny spacer wzdłuż Bosforu, po parku Gülhane oraz dzielnicy Sultanahmet. Był czas na kawę, zakup simitów (charakterystycznych, tureckich obwarzanków) oraz ostatnich pamiątek. Po 13 sprzed hotelu odebrała nas taksówka, a po godzinie 16 wyruszyłyśmy samolotem w stronę Polski.

Stambuł na 5 dni – gdzie jadłyśmy
Z racji tego, iż mam dietę wegetariańską i bezglutenową, starałyśmy się znajdować takie miejsca, gdzie wszystkie trzy mogłyśmy się najeść. Na szczęście w tureckiej kuchni da się znaleźć sporo dań, które choćby ja mogę spokojnie zjeść. Poniżej znajdziecie listę rekomendowanych przez nas miejsc.
Polecane restauracje:
- Ortaklar Kebap Restaurant (Binbirdirek, Peykhane Cd. No:27/a, 34122 Fatih) – na pierwszy rzut oka dość niepozorne miejsce, ale oferujące klasyki tureckiej kuchni. Kebaby, falafele, tradycyjne desery. Ceny bardzo przystępne, dania smaczne. Co ważne, stołują się tam zarówno turyści, jak i lokalni mieszkańcy.
- Ziya Baba (Küçük Ayasofya, Kadırga Limanı Cd. No:136, 34122 Fatih) – niewielki lokal, z niezbyt rozbudowanym menu. Ale oprócz opcji mięsnych, jest tam też np. zestaw vege kebab, na który składa się zapiekany z serem bakłażan i masa pysznych dodatków. Tanio, smacznie, doskonale.
- Marmara Continental Terrace Restaurant (Sultan Ahmet, Torun Sk. 3a, 34122 Fatih) – to właśnie tam zjadłyśmy nasz najdroższy obiad. Restauracja oferująca taras na dachu i zapierające dech w piersi widoki na Hagię Sofię, Błękitny Meczet, Bosfor i azjatycką stronę Stambułu. Uwaga! Dania są naprawdę duże, ze sporą ilością dodatków. Przejedzenie gwarantowane. Do tego pyszne desery i smaczna kawa (ta ostatnia, w restauracjach nie jest czymś oczywistym).
- 1980 Ortaköy kumpir kafe (Cibali mh. Bostan hamamı, Aralık Sk. No:4 D:2, 34000 Fatih) – jednym z dań, które koniecznie chciałyśmy spróbować, był kumpir, czyli zapiekany ziemniak w towarzystwie licznych dodatków. Polecamy ten niewielki, rodzinny lokal, który odwiedziłyśmy po wizycie w dzielnicy Belek. Ziemniaki okazały się bardzo dużym i sycącym, ale wyjątkowo pysznym daniem.
Polecane kawiarnie:
- Zerina Cafe (Cibali, Cemalettin Efendi Sk. No:2/A, 34083 Fatih) – kawiarnia ze swojego najwyższego piętra oferuje piękny widok na wieżę Galata oraz fragment Bosforu. Duży wybór kaw, soków i deserów. Ceny przystępne.
- North Art Coffee & Breakfast (Cankurtaran, Utangaç Sk. No:21, 34122 Fatih) – niewielka ale urocza kawiarnia położona blisko Błękitnego Meczetu. Bardzo duży wybór kaw, deserów i całej masy innych napoi. Ceny przystępne. Są tam też sprzedawane pamiątki. I to w wyjątkowo dobrych cenach. Obie z Kasią kupiłyśmy tam po drobiazgu dekoracyjnym.
- Ağa Kapısı (Süleymaniye Mah Fetva Yokuşu, Nazır İzzet Efendi Sk. No:11, 34134 Fatih) – kawiarnia usytuowana obok meczetu Sulejmana. Oferuje taras na dachu z pięknym widokiem na wieżę Galata, Bosfor i okolice Wielkiego Bazaru. Pyszna kawa i desery.
- Mugera – One Place, Every Taste! (Caferağa, Şevkibey Sok. 31 / 1, 34710 Kadıköy) – kawiarnia w dzielnicy Kadikoy, którą odwiedziłyśmy przez przypadek, bo lokal, do którego chciałyśmy wpaść… nie otworzył się o godzinie, o której miał to uczynić. Mugera okazała się bardzo przyjemnym miejsce, z naprawdę dobrą kawą i równie smacznym ciastem.
Czy warto było wrócić do Stambułu po 11 latach?
Kiedy Kasia zaproponowała mi wspólną podróż z nią i Lusią do Stambułu, potrzebowałam raptem jedną godzinę na podjęcie ostatecznej decyzji. W szczególności, iż podczas mojej i Marka wizyty w tym mieście spędziliśmy tam tylko 3 dni. I muszę przyznać, iż miałam niedosyt. Absolutnie nie żałuję tej drugiej wizyty w Stambule i szczerze mówiąc chętnie wróciłabym tam po raz trzeci. Jest to na tyle duże, różnorodne i interesujące miasto, iż znajduję przynajmniej 10 powodów, by znów się tam kiedyś pojawić. Na pewno chciałabym też wrócić na dłużej do samej Turcji. W 2015 roku udało nam się w niej zobaczyć wiele topowych atrakcji i miejsc. Ale absolutnie nie wyczerpaliśmy tematu. Dlatego cieszy mnie ten powrót po latach, który pozwolił mi przypomnieć sobie, jak bardzo lubię tureckie klimaty, kulturę i jedzenie. A Wy – mieliście okazję odwiedzić Turcję i Stambuł?
Jeśli uważacie ten artykuł za pomocny, to będzie nam bardzo miło, jeżeli postawicie nam wirtualną kawę. Mała rzecz, a cieszy i wspiera działanie bloga. Dziękujemy!

Post Stambuł na 5 dni – koszty i gotowy plan wycieczki pojawił się poraz pierwszy w Bałkany według Rudej.




