Karolina Zapolska, autorka instagramowego profilu @finansopedia, podzieliła się niedawno swoimi przemyśleniami na temat sklepów z odzieżą używaną w naszym kraju. Temat wzbudził spore zainteresowanie wśród jej odbiorców.
REKLAMA
Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska":
Odwiedziła sklepy z używaną odzieżą. "Czy tylko ja mam takiego pecha?"
Jak zdradziła Zapolska, w czasie kilku ostatnich wizyt w second handach odniosła wrażenie, iż większość rzeczy na wieszakach to ubrania z sieciówek typu fast fashion (na przykład z chińskich platform sprzedażowych), często z bardzo złymi składami. Przy okazji ich ceny są zaskakująco wysokie.
Też to zauważyliście, czy tylko ja mam takiego pecha? Jak to wygląda u was?
- zapytała swoich obserwatorów. Pod postem wiele osób podzieliło się swoimi przemyśleniami dotyczącymi tej kwestii.
Ja właśnie z tego powodu nie mogę się przekonać do second handów. Każda moja wizyta to wielkie rozczarowanie i szkoda mi na to czasu.
W Polsce ciucholandy są tragiczne, nie opłaca się do nich zaglądać. Za to za granicą, na przykład w Paryżu albo w Rzymie, są cudowne! Świetna jakość, znane marki i do tego rewelacyjne ceny.
Też to zauważyłam, szczególnie w tych mniejszych second handach. Dlatego chodzę tylko do większego sklepu, gdzie mają towar z USA - czasem trafi się coś z Shein, ale jest tego znacznie mniej.
W Wielkiej Brytanii w charity shopach przez cały czas można znaleźć mnóstwo świetnych ciuchów
- czytamy pod postem na Instagramie. Warto wspomnieć, iż autorka ostatniego komentarza ma na myśli sklepy charytatywne, które cieszą się ogromną popularnością na wyspach brytyjskich. Ubrania są przekazywane do nich jako darowizny. Tego typu lokale najczęściej obsługują wolontariusze, a zyski ze sprzedaży przeznaczane są na pomoc potrzebującym.
Lumpeksy w Polsce są coraz gorsze? "Biją się o każdą bawełnianą koszulkę"
Przyznam, iż po wizytach w kilku warszawskich sklepach z odzieżą używaną, odniosłam podobne wrażenia, co autorka wspomnianego posta. Od wielu lat nie robię w nich zakupów. Sytuacja wygląda nieco lepiej w mniejszych miejscowościach. Przykładowo, gdy odwiedzam rodzinę w Suwałkach, w tamtejszych second handach przez cały czas udaje mi się znaleźć ubrania dobrej jakości z sieciówek premium, a czasami choćby marek luksusowych. O opinię na ten temat zapytałam także kilka koleżanek, które jakiś czas temu były ogromnymi fankami lumpeksów.
Paulina mieszka w Trójmieście. Jeszcze kilka lat temu regularnie robiła zakupy w tamtejszych second handach. Już wtedy zwracała uwagę na składy ubrań. Starała się nie kupować rzeczy z poliestru czy akrylu. W pewnym momencie przestała jednak odwiedzać tego typu sklepy. - Z moich obserwacji wynika, iż w tej chwili 70 procent asortymentu to ubrania z Shein. Reszta to inne sieciówki - zdradza.
Dodaje, iż ogromnym problemem z perspektywy klientów było pojawienie się tzw. handlar, czyli osób, które zwykle tuż po dostawach robią w lumpeksach ogromne zakupy, a następnie sprzedają urania w sieci, na przykład na platformie Vinted. - W Gdańsku biją się o każdą bawełnianą koszulkę - mówi Paulina.
Magda z Warszawy również zrezygnowała jakiś czas temu z zakupów w second handach. - To przestało przypominać przeglądanie ubrań i według mnie w tej chwili wygląda jak praca przy sortowaniu śmieci. Na moje oko tylko 5 procent to rzeczy, które nadają się do noszenia. Reszta to koktajl plastiku i metali ciężkich z Shein - stwierdza.
Podobnymi obserwacjami dzieli się Karolina. Mimo iż przez cały czas odwiedza tego typu sklepy, coraz trudniej jej zrobić w nich zakupy. Problemem jest nie tylko jakość ubrań, ale także ich ceny. - Dość regularnie odwiedzam warszawskie lumpeksy i rzeczywiście liczba rzeczy z Temu i Shein jest przerażająca. Co więcej, ceny w dniu dostawy sięgają choćby 130 złotych za kilogram, więc wszystko jest po prostu bardzo drogie - zauważa.
- Ale na obronę second handów dodam też, iż przez cały czas da się w nich znaleźć perełki, czyli ubrania dobrych marek, z fajnym składem. Tylko trzeba przedrzeć się przez ubrania ze sklepów fast fashion. Ale nie każdy ma do tego cierpliwość i czas na takie szperanie - podsumowuje.
Czy robisz zakupy w lumpeksach? Zachęcamy do udziału w sondzie i komentowania artykułu.












