Spory, surowe kontrole, deportacje. Co polityka Trumpa oznacza dla amerykańskiej turystyki?

natemat.pl 18 godzin temu
Spory z sąsiadami, trudniejszy wjazd do kraju, więcej deportacji – obecna polityka USA nie pozostaje bez konsekwencji dla branży turystycznej.


Herbert Bopp nie wybiera się na razie ponownie w podróż do USA. "Przez dziesięciolecia byliśmy jednymi z tych, którzy uwielbiali odwiedzać sąsiedni kraj na południu" – pisze na swoim blogu rodowity Niemiec, który od wielu lat mieszka w Kanadzie. Od czasu "ataków" Donalda Trumpa nie wybiera się do USA w proteście.

"Chce uczynić Kanadę 51. stanem, obraża naszego premiera i wyśmiewa wszystko, co pachnie syropem klonowym" – mówi Bopp. "Mamy wspierać kogoś takiego naszymi świetnymi kanadyjskimi dolarami? Z pewnością nie".

76-latek nie jest odosobnionym przypadkiem. Według danych Statistics Canada liczba Kanadyjczyków powracających z podróży do USA w lutym była o 23 procent niższa niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. US Travel Association, stowarzyszenie biznesowe dla amerykańskiej branży turystycznej, poczuło się zmuszone kilka tygodni temu do zwrócenia uwagi na znaczenie kanadyjskich podróżników dla amerykańskiej gospodarki w obliczu eskalacji konfliktu. "Kanada jest najważniejszym krajem pochodzenia międzynarodowych turystów odwiedzających Stany Zjednoczone" – czytamy w komunikacie prasowym.

W ubiegłym roku 20,4 miliona podróżnych z sąsiedniego kraju wydało łącznie 20,5 miliarda dolarów amerykańskich podczas swojego pobytu, gwarantując tym samym utrzymanie 140 000 miejsc pracy. Stowarzyszenie nie chce bardziej szczegółowo komentować bieżących wydarzeń. Dotyczy to również stowarzyszenia hotelarzy AHLA (American Hotel & Lodging Association).

USA chciały pokazać się z jak najlepszej strony


Amerykańska branża turystyczna ma nadzieję na boom, ponieważ kraj ten będzie jednym z gospodarzy mistrzostw świata w piłce nożnej (2026), a także letnich igrzysk olimpijskich (Los Angeles, 2028), pucharu świata w rugby (2031) i zimowych igrzysk olimpijskich (Salt Lake City, 2034) w nadchodzących latach.

Przed objęciem urzędu przez Donalda Trumpa turystyce w USA, w porównaniu międzynarodowym, wiodło się gorzej. Według oficjalnych statystyk amerykańskiego Krajowego Biura Podróży i Turystyki, w 2024 r. do USA przyjechało nieco ponad 72 mln międzynarodowych turystów. W latach 2018 i 2019 liczba ta wynosiła prawie 80 milionów.

Francja i Hiszpania wyprzedziły USA jako najpopularniejsze kierunki podróży. Po Kanadyjczykach Meksykanie stanowią drugą co do wielkości grupę odwiedzających USA z prawie 17 milionami, a następnie Brytyjczycy (4 miliony), Hindusi (2,2 miliona) i Niemcy (2 miliony). W związku ze zbliżającymi się ważnymi wydarzeniami sportowymi Stany Zjednoczone chciały zaprezentować się światu z jak najlepszej strony, aby odzyskać utracony udział w rynku.

Zamiast tego wprowadzono zakaz podróżowania dla obywateli kilku państw muzułmańskich, bardziej restrykcyjną politykę wizową, surowsze kontrole wjazdu i surowszą politykę deportacyjną. Po tym, jak kilku obywateli Niemiec zostało niedawno aresztowanych po przybyciu do USA, Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Berlinie wyraźnie wskazuje teraz na bardziej restrykcyjne przepisy: wcześniejsze wyroki skazujące, fałszywe informacje o celu pobytu lub przekroczenie długości pobytu mogą prowadzić do aresztowania i deportacji.

Porady dotyczące podróży zostały już zaktualizowane pod koniec lutego: jeżeli w paszporcie znajduje się wpis określający płeć jako "X" (tzw. trzecia płeć – red.) lub jeżeli obecny wpis płci różni się od wpisu płci przy urodzeniu, należy przed podróżą skontaktować się z amerykańską placówką dyplomatyczną. Jako jeden ze swoich pierwszych oficjalnych aktów prezydent USA Donald Trump podpisał w styczniu dekret, zgodnie z którym w USA uznawane są tylko dwie płcie, męska i żeńska.

Spadek popytu w biurach podróży


Niektórzy urlopowicze w Niemczech również wydają się kwestionować swoje plany podróży do USA. Tak przynajmniej zauważył Timo Kohlenberg, dyrektor zarządzający America Unlimited, organizatora wycieczek do USA i Kanady. – Od marca nastąpił zauważalny spadek popytu – mówi. Klienci coraz częściej przyznają, iż tym razem woleliby pojechać do Kanady, podając jako argument obecną politykę Stanów Zjednoczonych.

Jednak Martin Lohmann ze Stowarzyszenia Badawczego ds. Urlopu i Podróży, który od wielu lat bada zachowania turystów, nie wierzy, iż jest to ogólny trend. Jego zdaniem dotychczasowe doświadczenia pokazały, iż większość nie kieruje się wydarzeniami politycznymi przy wyborze miejsca na wakacje. – Mieliśmy już cztery lata Trumpa – mówi Lohmann. – Nie miało to większego wpływu na turystykę.

Przynajmniej w regionach USA z dużą liczbą turystów z Kanady sytuacja wygląda w tej chwili inaczej. Na przykład w Vermont, niedaleko granicy z Kanadą, lokalne media od tygodni informują o odwołanych lotach z sąsiedniego kraju, a także w sąsiednich stanach Maine i Nowy Jork. Herbert Bopp również lubił tam podróżować: "Ale teraz koniec z tym" – twierdzi. Współczuje Amerykanom, którzy nie popierają działań Trumpa i są również dotknięci bojkotem: "Ale chodzi o przesłanie". Czy w międzyczasie dotarło ono do Waszyngtonu?

Autorka: Monika Stefanek


Idź do oryginalnego materiału