Szarlotkę piekę regularnie, gdy tylko zaczyna się sezon na dobre jabłka. Przez lata najbardziej irytował mnie jeden szczegół: kruche ciasto, które przy brzegach wydaje się być idealne, a pod owocami rozmaka i traci cały swój urok. W końcu zaczęłam robić je inaczej. Różnicę widać i słychać już przy pierwszym krojeniu po wystudzeniu.