Śpisz w najlepsze, a ciało odpala "tryb pieca". Jedna rzecz w sypialni sprzyja odchudzaniu

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
Czy spanie w niskiej temperaturze jest zdrowe? Może nie tylko sprzyjać regeneracji, ale także wspierać spalanie tłuszczu. W chłodzie organizm aktywuje mechanizmy, które zwiększają wydatek energetyczny. Dlatego uchylone okno w sypialni może zrobić więcej niż kolejna dieta cud.
Jedni nie zasną bez uchylonego okna, inni przed snem sprawdzają, czy kaloryfer grzeje na pełnych obrotach. W sypialni trwa cichy spór o to, co jest lepsze dla ciała: świeże, chłodne powietrze czy przyjemne ciepło w kokonie zrobionym z kołdry. Każdy ma swój rytuał i własny poziom wygody. Coraz więcej badań pokazuje jednak, iż temperatura to nie tylko kwestia komfortu. Może wpływać na metabolizm i na to, jak organizm radzi sobie z nadmiarem tłuszczu.

REKLAMA







Zobacz wideo Herbatki odchudzające wracają jak bumerang. Nie każdy powinien je pić



Jak spalić tłuszcz podczas snu? Regulacja temperatury w sypialni może pomóc
Organizm nie wyłącza się na noc. choćby podczas snu spalamy kalorie w ramach podstawowej przemiany materii. Jak czytamy w serwisie orthonc.com, osoba ważąca 68 kg może w ciągu 7 godzin zużyć ponad 400 kcal. To energia potrzebna do oddychania, pracy serca i regeneracji tkanek. Badania pokazują jednak, iż przy odpowiedniej temperaturze w sypialni ten nocny wydatek może być jeszcze większy.
W 2014 roku w czasopiśmie "Diabetes" opisano interesujący eksperyment zespołu z Maastricht University Medical Center, którym kierował dr Wouter van Marken Lichtenbelt. Naukowcy sprawdzili, co się stanie, gdy zdrowi mężczyźni przez miesiąc będą spać w temperaturze około 19 stopni. I co się okazało? U uczestników zwiększyła się ilość brunatnej tkanki tłuszczowej - średnio o 42 proc., a jej aktywność wzrosła o 10 proc. Gdy wracali do cieplejszych warunków, wszystko stopniowo wracało do punktu wyjścia.
Dlaczego to takie ważne? Bo brunatna tkanka tłuszczowa działa jak mały piecyk. Nie magazynuje energii, tylko ją spala, żeby wytworzyć ciepło. Im jest jej więcej i im aktywniej pracuje, tym więcej kalorii organizm zużywa. To zupełnie inny mechanizm niż w przypadku białej tkanki tłuszczowej, która gromadzi zapasy i w nadmiarze sprzyja nadwadze czy cukrzycy typu 2.


Chłodniejsza sypialnia zmusza ciało do lekkiego wysiłku termicznego. Organizm produkuje więcej ciepła, a więc zużywa więcej energii. Równocześnie poprawia się wrażliwość na insulinę i regulacja poziomu glukozy. Badacze wskazują, iż okolice 18-19 stopni mogą wspierać zarówno metabolizm, jak i jakość snu.



Dochodzi jeszcze kwestia hormonów. Dr Nancy Foldvary-Schaeffer z Cleveland Clinic zwraca uwagę, iż dobrze przespana noc pomaga ograniczyć apetyt na wysokokaloryczne przekąski następnego dnia. Gdy brakuje snu, częściej sięgamy po szybkie źródła energii, zwykle słodkie i wysoko przetworzone produkty. Chłodniejsze otoczenie sprzyja głębszemu odpoczynkowi, a to ułatwia kontrolę łaknienia. Dzięki temu organizm nie tylko spala więcej energii w nocy, ale także łatwiej jest nam utrzymać rozsądne wybory żywieniowe o poranku.





sen/kobieta (fot. ilustracyjne)Iuliia Pilipeichenko / Getty Images/istock.com


Czy warto ćwiczyć przed snem? Tak, ale trzeba robić to z głową
Wieczorny trening to trochę jak herbata po 20. Może pomóc, ale może też namieszać. Z jednej strony ruch po całym dniu przy biurku rozluźnia plecy i pozwala wyrzucić z głowy stres. Z drugiej, jeżeli wpadniemy w tryb "jeszcze szybciej, jeszcze mocniej", organizm, zamiast szykować się do snu, włącza tryb działania. Serce bije szybciej, ciało się nagrzewa i nagle o 23 leżymy w łóżku z szeroko otwartymi oczami.
Dlatego przed snem lepiej postawić na coś spokojnego. Kilka minut rozciągania, krótka sesja pilatesu lub jogi, delikatne ćwiczenia na plecy i biodra, które cały dzień były w jednej pozycji. Do tego parę głębokich wdechów, wolnych wydechów i napięcie zaczyna schodzić. Taki trening nie musi trwać długo. Wystarczy 10-15 minut, żeby poczuć różnicę i dać ciału sygnał, iż może działać w spokojniejszym tempie.



Wieczór to nie najlepszy moment na interwały czy ciężkie hantle. Po intensywnym wysiłku organizm potrzebuje czasu, żeby wrócić do równowagi. jeżeli więc ćwiczenia wpadają do grafiku o późnej porze, warto zrobić je co najmniej godzinę przed snem i w umiarkowanym tempie. Chodzi o to, by się poruszać i rozluźnić, a nie kończyć dzień z ambicją pobicia życiówki. Śpisz w chłodnej sypialni? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału