ŚNIEŻNE KOTŁY – najpiękniejszy szlak

tuitam.org.pl 2 godzin temu

ŚNIEŻNE KOTŁY – najpiękniejszy szlak; wyprawa: październik 2026

ŚNIEŻNE KOTŁY – najpiękniejszy szlak. CO TO ZA MIEJSCE.

Śnieżne Kotły to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc w Karkonoszach. Szczyt, jeżeli można tak powiedzieć, jest w stanie zrobić ogromne wrażenie choćby na osobach dobrze znających górskie szlaki. Monumentalne skalne ściany, przepaście opadające niemal pionowo w dół oraz surowy klimat przypominający wysokie góry sprawiają, iż miejsce wyróżnia się na tle całych Sudetów. Znajdują się one w zachodniej części Karkonoszy, pomiędzy Wielkim Szyszakiem, a Łabskim Szczytem na wysokości 1490 m n.p.m. To właśnie tutaj można zobaczyć najlepiej zachowane kotły polodowcowe w całych Karkonoszach. Powstały tysiące lat temu podczas epoki lodowcowej, gdy lodowiec wyżłobił ogromne zagłębienia w zboczu góry. Dziś tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów polskich gór.

Co adekwatnie znajduje się w Śnieżnych Kotłach? Otóż Śnieżne Kotły składają się z dwóch głównych części: Wielkiego Śnieżnego Kotła i Małego Śnieżnego Kotła. Największe wrażenie robią niemal pionowe granitowe ściany, które miejscami osiągają około 150 metrów wysokości. Na dnie kotłów znajdują się rumowiska skalne oraz niewielkie polodowcowe jeziorka okresowe. Śnieżne Kotły to również bardzo cenny obszar przyrodniczy. Występują tutaj rzadkie gatunki roślin alpejskich i reliktowych, które przetrwały od czasów epoki lodowcowej. Z tego względu teren objęty jest ścisłą ochroną w obrębie Karkonoskiego Parku Narodowego.

Charakterystycznym elementem krajobrazu jest także budynek dawnego schroniska, gdzie teraz znajduje się przekaźnik RTV stojący na krawędzi kotłów, widoczny z wielu miejsc w Karkonoszach. A co widać ze Śnieżnych Kotłów? Przy dobrej pogodzie można podziwiać: rozległe panoramy Karkonoszy, czeską stronę gór, Kotlinę Jeleniogórską, Szklarską Porębę, Góry Izerskie, a choćby odległe pasma Sudetów. Najbardziej imponująca jest jednak sama krawędź kotłów. Stojąc przy barierkach punktu widokowego można zajrzeć niemal pionowo w dół na skalne urwiska i rumowiska znajdujące się na dnie.

ŚNIEŻNE KOTŁY – najpiękniejszy szlak. WRAŻENIA.

Są takie miejsca w górach, które zachwycają widokami. Są też takie, które budzą niepokój i fascynację jednocześnie. Śnieżne Kotły zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii. Monumentalne skalne ściany, mgły unoszące się nad przepaściami i nagłe zmiany pogody sprawiają, iż okolica od lat pobudza wyobraźnię turystów, fotografów i pisarzy. Nic więc dziwnego, iż właśnie to miejsce stało się jedną z inspiracji dla kryminałów autorstwa Sławka Gortycha. Jego karkonoska seria zyskała ogromną popularność dzięki wyjątkowemu połączeniu górskiej atmosfery, historii regionu i tajemniczych zagadek osadzonych w realnych miejscach Karkonoszy. „Schronisko, które przestało istnieć” to debiutancki kryminał Sławomira Gortycha, w którym Śnieżne Kotły odgrywają kluczową, mroczną rolę. Nie będziemy ukrywać, iż również i ten aspekt skłonił nas do odwiedzenia tego miejsca, które było jednym z kilku na szlaku wspomnianych kryminałów, o których wspominamy w naszej pierwszej relacji TUTAJ.

ŚNIEŻNE KOTŁY – najpiękniejszy szlak. WĘDRÓWKA.

Zatytułowaliśmy naszą relację „ŚNIEŻNE KOTŁY – najpiękniejszy szlak” dlatego, iż znamy szlak od strony Szrenicy, który podobnie jak ten ze Śnieżki, którym szliśmy biegnie przepięknym grzbietem Karkonoszy i mając to porównanie stwierdzamy, iż ten ze Śnieżki dostarcza więcej wrażeń krajobrazowych, stąd nasz tytuł. Oczywiście długość przejścia od samej Śnieżki jest spora, biorąc pod uwagę jeszcze powrót, więc naszą wędrówkę rozpoczęliśmy z Przełęczy Karkonoskiej znajdującej się przy Hotelu Górskim Spindlerowa Bouda, gdzie ustawiliśmy naszą bazę wypadową. Tuż obok znajduje się kultowe polskie schronisko ODRODZENIE. Wędrówka do Śnieżnych Kotłów zaplanowana została na drugi dzień naszego weekendowego pobytu w Karkonoszach.

Mieliśmy w planie przejść do Śnieżnych Kotłów i zejść do schroniska po czeskiej stronie Łabska Bouda, tam przenocować i kolejnego dnia wrócić do Spindlerowej Boudy, gdzie parkowaliśmy auto i po wędrówce wrócić już do domu. Niestety na ten kolejny dzień powrotu zapowiadano tragiczną pogodą, która uniemożliwiłaby nam powrót na około 10-cio kilometrowym dystansie, dlatego zostaliśmy zmuszeni do weryfikacji planów, polegającej na powrocie do auta w tym samym dniu ze Śnieżnych Kotłów bez schodzenia do Łabskiej Boudy. Oczywiście taka pętelka byłaby do ogarnięcia, ale wędrując nie lubimy biec szlakiem. Preferujemy dość częste, krótkie postoje na foto zabawę i raczej rozsądne dla naszego wieku tempo haha. Z tego powodu wracaliśmy tą samą drogą, jednak na smaczny posiłek skręciliśmy do bardzo przyjemnej czeskiej knajpki MORAVSKA BOUDA. Bardzo polecamy, miło, smacznie i klimatycznie.

Wędrówkę rozpoczęliśmy ok 9:30 wchodząc na czerwony i niebieski szlak, który przez cały czas prowadzi nas do celu. Szlak nie jest ani trudny technicznie, ani wymagający kondycyjnie. Oczywiście są to góry, więc trochę podejść jest, ale są to albo łagodne, albo krótkie stromsze podejścia. Trakt praktycznie cały jest świetnie przygotowany. Spora część wyłożona jest kamieniami, szczególnie w obrębie Wielkiego Szyszaka już przed samymi Śnieżnymi Kotłami. Wędrując nie sposób się nie zatrzymać, szczególnie jak już podejdziemy wyżej, skąd widać nasz hotel i dalej wspaniałe górskie krajobrazy. Pierwszy nieco dłuższy przystanek robimy w miejscu zwanym, Śląskie Kamienie. Pięknie stąd widać na obie strony grzbietu.

Po 10 minutach ruszamy dalej i wędrujemy już praktycznie bez głębszego oddechu idąc prawie po równym, aż do Czarnej Przełęczy gdzie ostro schodzimy w dół, by po chwili znów podejść do góry. Dalej mijamy Przełęcz pod Śmielcem i zaczynamy okrążać Wielki Szyszak. To zdecydowanie najładniejsza część szlaku, który prowadzi zboczem szczytu ułożoną ścieżką z kamieni na rumowisku skalnym. Piękne miejsce. Tu zaczynamy odczuwać silne powiewy wiatru, który na Śnieżnych Kotłach jest częstym bywalcem. Idziemu tutaj wolniej, ale dlatego, iż nie możemy napatrzyć się na krajobraz. Jest pięknie. W końcu dochodzimy do pierwszych punktów widokowych zlokalizowanych na brzegach skalnych ścian kotłów.

Tu już trzeba było założyć kaptury, bo łeb chciało urwać haha. Te punkty widokowe to najładniejsze miejsca na Śnieżnych Kotłach. Pod samym budynkiem stacji RTV mamy już kumulację przybywających tu turystów, którzy podobnie jak my zasiadają na kamieniach lub kilku ławeczkach jak są wolne i zaczynają konsumować prowiant. Widać, iż od strony Szrenicy zdecydowanie więcej ludzi przychodzi, niż od naszej Spindlerowej Boudy. Pierwszoplanowo w tym miejscu miał nastąpić długi, błogi odpoczynek z pięknymi krajobrazami, po którym mieliśmy zejść do Łabskiej Boudy na obiadek, piwko i zobaczyć już odwiedzony kiedyś tam największy w Czechach Pancawski Wodospad. Niestety po około 30 minutach nasz nowy plan zmusił nas do powrotu tym samym traktem. Wędrówka powrotna nastąpiła już szybszym tempem, ale z przystankiem we wspomnianej Moravskiej Boudzie na pyszny obiadek. Później to już tylko do auta i niestety do domu.

I tak właśnie wyglądał nasz piękny, choć nieco krótszy czeski weekend w Karkonoszach. Szkoda, iż pogoda zaburzyła nasz plan. Nie mniej jednak nasz główny cel Śnieżnych Kotłów wraz z wędrówką dzień wcześniej do Samotni został pięknie osiągnięty. choćby 1,5 godzinny deszcz, który zatrzymał nas poprzedniego dnia w Samotni dostarczył sporo wrażeń krajobrazowych podczas powrotu z tamtego szlaku opisanego właśnie TUTAJ. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, iż szlaki w Karkonoszach należą do najpiękniejszych w Europie.


Idź do oryginalnego materiału