Lata 90. dawno za nami i chińszczyzna w świecie technologii nabrała całkowicie nowego znaczenia. Szlaki przetarło Xiaomi, a w tej chwili wiele innych, chińskich firm stara się podążać ich śladami. Nie inaczej jest z Mibro, marką mocno finansowaną przez wspomnianego giganta. Specjalizują się oni w smartwatchach, a ich misją jest tworzenie zegarków, które będą zachęcać do aktywnego życia i monitorowania zdrowia. Po dwóch tygodniach z Mibro Lite 3 Pro na nadgarstku raczej nie zmieniłem swoich niezdrowych nawyków siedzenia na 4 literach (kto ma małe dziecko w domu, ten docenia takie chwile spoczynku), ale w końcu zacząłem widzieć zalety smartwatchów.
Zacznijmy od tego, iż jestem na wskroś klasycznym gościem. Nie, nie dziadersem, KLASYCZNYM GOŚCIEM. Nie lubię, jak zegarek mierzy mi puls, przypomina o aktywności fizycznej, a tym bardziej jak pika, bo – o zgrozo – dzwoni ktoś z rodziny. Zegarek to ma pokazywać czas i ładnie wyglądać, bransoleta i te sprawy, a nie jakieś bajery i inne silikony. A jednak. Gdy zobaczyłem smartwatcha Mibro Lite 3 Pro, pomyślałem – czemu by nie spróbować…
Co mnie zawsze odpychało od smartwatchów, to ich wygląd. jeżeli chcesz, żeby tego typu zegarek wyglądał elegancko, musisz wydać dużo siana, a w kwocie 300-400 złotych dostajemy najczęściej małego klocka na sylikonie. No, może tak było kiedyś. Dużo się zmieniło przez ostatnią dekadę. Rozwój nowych technologii i ich popularność wśród ludzi zaliczyły niesamowity wzrost. Nie musimy polegać już tylko na 2-3 graczach na rynku, a jak wiemy, w walce pomiędzy firmami o klienta, najczęściej zwycięża właśnie konsument. Mibro Lite 3 Pro wyróżnia się w swoim przedziale cenowym bijącą od niego elegancją. Właśnie to przyciągnęło mój wzrok, gdy wertowałem oferty smartwatchów do 400 złotych. Nie wyglądał jak przeciętny smartwatch, a prawdziwy zegarek.

Nie tylko sam sprzęt jest stylowy, bo i pudełko, w które go zapakowano, cechuje elegancja. Poza oczywistym – zegarkiem – znajdziemy w nim magnetyczny kabel ładowania, instrukcję i dwa paski: sportowy-silikonowy oraz wyjściowy-skórzany, dostępny w trzech kolorach (Khaki Gray, Blackish Green i Rose Gold). Chociaż narzekałem na silikon, przyznaję, iż zegarek w obu wariantach wygląda bardzo schludnie, a jeszcze lepiej się go nosi – praktycznie nie czuć go na ręce. Koperta jest ze stopu cynku z ceramiczną powłoką – ten smartwatch zdecydowanie nie wygląda na chińczyka za 3 stówy.
Serce zegarka to 1,32-calowy wyświetlacz AMOLED UHD o rozdzielczości 466×466 pikseli, gęstości 353 PPI i jasności do 1000 nitów. Kolory są żywe (ponad 16,77 mln odcieni), odświeżanie 60 fps zapewnia płynność, a funkcja AOD (Always-On Display) z automatyczną regulacją jasności (255 poziomów) działa świetnie choćby w słońcu. Powłoka antyfingerprinowa minimalizuje ślady palców – nie jest to poziom flagowych Samsungów, wiadomo, ale jest bardzo przyzwoicie. To jeden z najlepszych ekranów w tej cenie – ostry, czytelny i energooszczędny.

Skoro o energooszczędności mowa, bateria jest dość standardowa – 350 mAh. Na ile to starcza? Tak naprawdę wszystko zależy od was, waszych potrzeb i funkcji, które włączycie. Przy śledzeniu większości aktywności naszego ciała, bateria powinna wam starczyć na około 5 dni, co jest całkiem niezłym wynikiem. Mibro Lite 3 Pro podładujemy dzięki dołączonego do pudełka kabla magnetycznego i pełne naładowanie osiągniemy w ok. 2 godziny.
Funkcji i trybów jest całkiem sporo, ale przy takiej cenie, nie możemy się spodziewać cudów, a raczej podstaw (lub mało użytecznych bajerów). Zegarek śledzi tętno, SpO2 (saturację tlenu), sen (fazy i jakość), stres (automatyczne wykrywanie), czy cykl menstruacyjny (zaznaczę, iż u kobiet, bo dzisiaj to nie takie oczywiste). Ma też 150 trybów sportowych (marketingowiec płakał ze szczęścia przez tę liczbę), wodoszczelność 5ATM i wbudowany, niezależny GPS (który działa zadziwiająco dobrze!). jeżeli chodzi o funkcje – chodzą słuchy o niedokładnych pomiarach. Może tu mieć znaczenie miejsce, w którym nosimy smartwatcha – nie powinniśmy go mieć na nadgarstku, jak klasyczny zegarek, a nieco wyżej. Pomijam już oczywistą kwestię, jaką jest budżetowy charakter tego sprzętu, a co za tym idzie wykorzystana słabsza technologia.
Oczywiście, z Mibro Lite 3 Pro dostajemy też kilka innych opcji. Czytanie powiadomień, sterowanie muzyką, prognozy pogody, możliwość namierzenia swojego telefonu, kalkulator czy… bardzo dziwną grę w kości (najmniej potrzebna rzecz, jaką widziałem od dawien dawna). Nieodłącznym elementem użytkowania zegarka jest aplikacja Mibro Fit, którą powinniśmy ściągnąć na swojego telefona. Jest po polsku, a z jej poziomu możemy podglądnąć wszystkie dane z zegarka, treningi i trasy, zmienić ustawienia i konfiguracje czy w końcu najważniejsze – zmienić tarczę naszego smartwatcha

Mibro Lite 3 Pro umożliwia również prowadzenie rozmów. Nie jestem niestety geniuszem technologii, więc chwilę mi zajęło, nim poprawnie sparowałem zegarek z telefonem i te rozmowy rzeczywiście mogłem prowadzić. Ale jak już to zrobiłem, to powiem wam, była mega podjarka. Niby zwykła rozmowa przez zegarek (ha, jak to w ogóle brzmi!), a się człowiek czuje normalnie jak James Bond. Ja wiem, iż to żałosne, bo takie funkcje są już pewnie od kilku lat, ale dla kogoś, kto nigdy wcześniej tego nie robił? WOW. Pocieszające jest to, iż moja żona jest równie upośledzona technologicznie i razem byliśmy jak te dwa neandertale, którym ktoś pokazał ogień. Sama jakość rozmów była bardzo dobra. Głośnik gra czysto, mikrofon zbiera dobrze, choćby na wietrze.
Nie chcę się już kompromitować dalej przed wami, ale z dziennikarskiego obowiązku muszę wam napisać, iż Mibro Lite 3 Pro ma także funkcję sterowania gestami. Podjąłem się próby konfiguracji tej opcji. Choć początek był całkiem obiecujący, to jak doszło do robienia czegoś palcami i próbowałem to ustawić przez dobre 5 minut, to z boku wyglądałem prawdopodobnie jak żywcem wyjęty z Lotu nad kukułczym gniazdem i odpuściłem sobie dalsze samoponiżenie… #boomer.
Jestem bardzo zadowolony z użytkowania Mibro Lite 3 Pro. Wiadomo, nie jest idealnie. Dla kogoś, kto siedzi w tym technologicznym świecie dłużej i miał do czynienia z flagowcami Samsunga czy Apple’a, Lite 3 Pro będzie mocno okrojony w swej funkcjonalności. Jednak będąc laikiem w temacie, Lite 3 Pro pozwolił mi na wejście do tego zakątka świata technologii, pokazał mi jego możliwości i opcje. Dlatego też wydaje mi się, iż ten model idealnie sprawdzi się jako pierwszy smartwatch na wybadanie. Wiecie, dla kogoś, kto niekoniecznie jest do nich przekonany, ale któremu może spodoba się ten styl i elegancja, prezentowany przez Lite 3 Pro. Mimo drobnych mankamentów i mocno ograniczonej funkcjonalności, w bardzo niskiej cenie dostajemy naprawdę jakościowy sprzęt ze świetną funkcjonalnością. W swojej półce cenowej, Mibro Lite 3 Pro bez wątpienia jest absolutnym królem.








![Historyczny skok dla Polski. On już wiedział, od razu wielka euforia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000LZV6F0QPCM2F0-C461.jpg)




