Słuchaj, jeżeli natychmiast jej nie wyrzucisz z tej restauracji, zadbam o to, żeby żaden lokal w Polsce już cię nie zatrudnił. Ten drań nie ma tu czego szukać!

twojacena.pl 10 godzin temu

No słuchaj, piątek był dla Heleny totalnie wykańczający. Miała na głowie ostatnie sprawy do dopięcia w pracy i jedną trudną rozmowę z szefostwem. Do tego jeszcze musiała oprowadzić potencjalnych najemców po kilku mieszkaniach. Uznała, iż po takim tygodniu należy jej się porządna kolacja poza domem, więc wieczorem wybrała się do jednej z najlepszych restauracji w Warszawie.

Ten lokal to była prawdziwa śmietanka ludzie świętowali tam urodziny, rocznice, a na parkingu obok non stop stały wypasione, nowe auta. choćby przystawki kosztowały tam tyle, co nowa sukienka z porządnego butiku. Ale Helena pomyślała: Raz się żyje!. Podszedł do niej menadżer i odprowadził ją do stolika. W restauracji nie było tłumów, a w tle sączyła się delikatna, przyjemna muzyka akurat jakaś młoda piosenkarka śpiewała na żywo.

Witamy w naszej restauracji. Dziś na specjalne zamówienie mamy zupę z owoców morza zagaił uprzejmie kelner.

Dziękuję, na razie poproszę tylko szklankę wody odpowiedziała Helena, bardziej dla zyskania na czasie niż z rzeczywistego pragnienia. Wiedziała, iż to drogie miejsce, ale ceny były kosmiczne. Jakby numer telefonu miał mniej cyfr niż kwota na paragonie! Zauważyła, iż menadżer przygląda jej się podejrzliwie nikt nie zamawia samej wody w takim lokalu. Kelnerzy od razu ocenili jej wygląd: białe, bardzo już znoszone adidasy, czarna, zdarta kurteczka, do tego dawno niemodna torba, która swoje już przeżyła.

Pracownicy rzucali spojrzenia i szeptali coś pod nosem przekonani, iż przyszła żebraczka. Helena wzięła menu i udawała zainteresowaną każdym daniem. Krewetki w sosie śmietanowym za taką kasę… Za tyle wolałaby opłacić rachunki. Tiramisu za połowę pensji? Nie lepiej upiec sobie w domu? W końcu zapytała:

Czy mogłabym zamówić bruschettę z serem i gruszką?

Kelner wykrzywił usta: Muszę spytać szefa kuchni, bo to pozycja z menu śniadaniowego

Nie tylko kelnerzy zerkali w jej stronę, ale już wszyscy obecni w restauracji. Menadżer od razu przywołał kelnera na bok i pogroził mu: Daj jej wyraźnie do zrozumienia, iż jest w restauracji, a nie naleśnikarni na dworcu. Szybko, bo stracimy przez nią poważnych klientów.

Ten jednak, trochę niepewnie, szepnął: Ale jeżeli tu przyszła, to musimy ją obsłużyć jak każdą inną osobę!
Menadżer był nieugięty: jeżeli natychmiast jej nie wyprosisz, zadbam, żeby żadne inne miejsce cię nie przyjęło. Nie chcę tu takich żebrzących!

Wszystko to podsłuchała elegancka kobieta starsza od Heleny, która siedziała przy stoliku obok. W tym czasie Helena nerwowo próbowała poprawić wygląd wiedziała, iż wygląda nijak. Nagle kelner postawił przed nią elegancki talerz z aromatycznym mięsem w sosie z wiśni. Zapach był oszałamiający.

Przepraszam, ale ja tego nie zamawiałam! Helena podniosła wzrok zaskoczona.

Proszę się nie martwić, to poczęstunek od naszego stałego gościa powiedział kelner i wskazał na kobietę z sąsiedniego stolika. Helena nie pamiętała, by jadła coś tak pysznego. Mięso po prostu rozpływało się w ustach. Zerknęła jeszcze do menu i zbladła widząc cenę zrobiło jej się głupio i chciała podejść podziękować, a może choćby oddać pieniądze przelewem jak tylko dostanie wypłatę.

Przepraszam, ale to dla mnie za wiele. To przecież pani pieniądze, jestem dla pani zupełnie obca. Dlaczego zechciała mnie pani czymś takim poczęstować? wyszeptała nieśmiało.

Doskonale cię rozumiem uśmiechnęła się kobieta. Nie dostałam tych pieniędzy za darmo. Pochodzę z małej wsi, wychowała mnie babcia, bo rodziców straciłam w wypadku. Babcia nauczyła mnie, żeby zawsze być dobrym dla innych. Zawsze miałam kilka prac naraz, a teraz prowadzę własną firmę. Nigdy nie zapomniałam tej lekcji dodała ciepło i dlatego lubię pomagać.

Kiedy Helena już wychodziła, kobieta podeszła do menadżera. Od jutra nie pracujesz u mnie. Nie chcę w zespole ludzi, którzy oceniają innych po ubraniach. Każdy klient zasługuje na szacunek! powiedziała stanowczo.

Przepraszam, to się nie powtórzy próbował się wykręcić menadżer.

Ale ja już nie chcę pracować z kimś takim jak ty! zamknęła temat kobieta. I tyle, koniec historii ale dała do myślenia, nie?

Idź do oryginalnego materiału