Słodko-gorzkie szczęście – Dlaczego ta dziewczyna ci nie pasuje? Porządna, skromna, pilna, kocha cię…

twojacena.pl 22 godzin temu

GORZKIE SZCZĘŚCIE

Co ci tak ta dziewczyna podpadła? Dobra dziewczyna przecież. Skromna, porządna, studiuje. Kocha cię spojrzała z wyrzutem na syna pani Elżbieta Igancewicz.

Mamo, ja sobie poradzę… odpowiedział Jan, dając do zrozumienia, iż rozmowa nie ma sensu.

Elżbieta Igancewicz opuściła pokój.

Poradzi sobie… Ile on już kobiet przejrzał… Sam prawie czterdziestoletni. Zaraz żadna mu nie będzie potrzebna. Wszystko mu nie pasuje, nigdy dobrze… myślała z ciężkim westchnieniem.

Synku, chodź na obiad zawołała Elżbieta z kuchni.

Jan natychmiast się odezwał. Z apetytem zaczął zajadać mamy barszcz.

Dziękuję, mamo. Jak zawsze wyborny.

Lepiej byś to mówił swojej żonie, nie mnie nie mogła się uspokoić Elżbieta.

Mamo… Jan wypił kompot i szykował się do wyjścia.

Zaczekaj, synu. Wiesz, przypomniałam sobie coś. Kiedyś poszłam do wróżki. I ona już na wstępie powiedziała:
Twój syn będzie miał gorzkie szczęście.

Oj mamo, nie wierz w te rzeczy Jan uśmiechnął się.

Janowi przez lata trafiały się różne kobiety ulubione i te mniej ważne.

…Aldona była mądra, oczytana, choćby trochę za dojrzała jak na swój wiek. Dawała rady starszemu od niej o dziewięć lat Janowi. Na początku mu się to podobało, ale z czasem widział w niej jedynie dobrego kumpla. Tyle z tego było. Rozstali się.

U Marzeny był ośmioletni synek. Jan nie potrafił nawiązać z nim żadnej więzi. Choć wydawało mu się, iż kocha Marzenę. Była piękna, ale charakterna. Nie dało się jej sprostać. Każde nieporozumienie próbował załagodzić prezentami. Kłótnie były absurdalne. Czegoś brakowało. Chyba spokoju i stabilności.

Weronka wydawała się ideałem. Takich kobiet ze świecą szukać… Jan już zamierzał się z nią ożenić. Weronka była wzorem: uczciwa, czysta, rozsądna. Do rozmów z nią trzeba było używać samych najlepszych słów. Jan choćby zamieszkał u niej. Chciał mieć z nią dzieci najlepiej dwoje. Jednak…

Wraca z delegacji, a Weronka w łóżku ze swoim byłym z liceum. Klasyka…

Jan wrócił do matki. Postanowił, iż już dosyć tych miłosnych historii.

Będę samotnikiem. Niezły wybór, swoją drogą. Najlepsza rodzina jednostka! przyznawał ironicznie matce.

Elżbieta tylko wzdychała:

Czy naprawdę nie znajdziesz swej przystani, synku…

A jednak los napisał inny scenariusz. Bez zapowiedzi.

Jan wyjechał w kolejną delegację. W przedziale zajął swoje dolne miejsce. Wchodzi kobieta:

Panie, możemy się zamienić? Odda mi pan swoją dolną kuszetkę? Bardzo proszę.

Nie ma sprawy odpowiedział Jan.

Spojrzał na kobietę dokładnie. Nic specjalnego. Ale serce mocno mu zabiło. Może to jednak przeznaczenie…?

Jan wspiął się na górną leżankę. Zasnął…

Dobrze, iż pan się obudził. Zapraszam do stołu, proszę się poczęstować zagadnęła nieznajoma.

Jan zszedł, zaczęli rozmawiać.

Lidia przedstawiła się kobieta.

Jan. Bardzo mi miło, Lidio.

Rozmawiali cały wieczór. Jan czuł się przy niej swobodnie i lekko jakby znali się od zawsze. Nie próbował jej oczarować na siłę. Wymienili się numerami telefonów, tak na wszelki wypadek…

Kilka tygodni później Jan zapragnął usłyszeć głos Lidii.

I ruszyło wszystko…

Spotkania, pocałunki, obietnice…

Jan nie mógł pojąć, jak mógł żyć bez tej kobiety. Czterdziestka na karku!

Wcześniejsze kobiety zostawiał bez żalu. Tym razem to było coś innego… Bez granic, bez dystansu…

Chciał zanurzyć się w życie Lidii bez reszty. Otuliła go czystą miłością, troską i zrozumieniem.

Po trzech miesiącach znajomości Jan oświadczył się Lidii.

Janie, jestem od ciebie starsza o siedem lat. Mam troje dzieci. Mieszkam w akademiku Lidia nie potrafiła i nie chciała kłamać. Powiedziała wszystko, jak jest.

I wdowa. Lida, wiem o wszystkim. Dzieci twoje widziałem. Zamieszkacie u mnie. Wszystko postanowione.

Kocham każdą cząstkę ciebie. Jesteś moim największym przypadkiem i moją ostatnią kobietą Jan pocałował Lidię w usta.

Dobrze, Janie, spróbujmy Lidia zarumieniła się.

Nie, Lida, nie spróbujemy. Będziemy razem na zawsze powiedział Jan, biorąc ją za rękę. Słyszysz? Na zawsze.

Gdy Elżbieta Igancewicz usłyszała o wyborze syna, tylko szepnęła:

Wybrałeś… Niewyróżniająca się zupełnie…

Po dziewięciu miesiącach przyszła na świat… wyjątkowa dziewczynka. Córka.

Jan cieszył się i martwił o Lidię. Bał się, czy podoła trudom.

Dziecko z zespołem Downa to wyzwanie bez końca…

Dziś ich córka ma osiem lat. Cała rodzina ją uwielbia.

Jan wielbi Lidię.

Gorzkie to, a jednak szczęście…

Idź do oryginalnego materiału