Słodka zemsta żony: Gorzki koniec małżeństwa, randki online męża i niespodzianka przy rozwodzie – historia Żeni i Arka z Warszawy

twojacena.pl 12 godzin temu

Cześć od żony

– Kochany, odbierzesz mnie z pracy? dzwoniła Jagoda, licząc w duchu, iż po ciężkim dniu nie będzie musiała trząść się czterdzieści minut w zatłoczonym autobusie.

– Jestem zajęty, odparł krótko Michał. W tle jednak wyraźnie słychać było telewizor, więc mąż z pewnością był w domu.

Łzy same cisnęły się Jagodzie do oczu. Ich małżeństwo pękało w szwach, choć jeszcze parę miesięcy wcześniej Michał nosił ją niemal na rękach. Co się tak zmieniło przez ten czas? Jagoda nie potrafiła znaleźć odpowiedzi.

Dbała o siebie, często chodziła na siłownię. Gotowała jak mistrzyni nie bez powodu pracowała w jednej z warszawskich, znanych restauracji. Nigdy nie prosiła o pieniądze, nie robiła awantur, zawsze starała się spełnić każde jego życzenie

Wszystkiego mu się podporządkowujesz, kręciła głową mama, słuchając żalów Jagody. Facetowi nie wolno zawsze ustępować.

Przecież go kocham, bezradnie się uśmiechała Jagoda. I on też mnie kocha

*************************************

Naprawdę już mu się znudziłam, gryzła wargi Jagoda, przeglądając historię przeglądarki. Okazało się, iż Michał całe wolne popołudnia spędzał na portalach randkowych, pisząc równocześnie z kilkoma kobietami. Czemu nie mógł spokojnie ze mną pogadać? Może bym zrozumiała, może bym odejść pozwoliła? Po co się męczyć razem i ranić jeszcze bardziej?

Więc rozwód. Trudno. Przetrwa wiedziała, iż jest silna. Ale całkiem bezkarnie Michał nie odejdzie. Mała słodka zemsta mu się należy

Jeszcze tego samego wieczoru Jagoda założyła konto na tym samym portalu co mąż. Znalazła go, zmodyfikowała nieco zdjęcie z Internetu i była pewna, iż Michał połknie haczyk. Oczywiście, połknął.

Rozgorzała intensywna korespondencja. W wiadomościach Michał przedstawiał się jako singiel, gotowy na poważny związek i dzieci, enumerował swoje zalety, co autentycznie bawiło Jagodę do łez przecież ona wiedziała, jak trudno się z nim dogadać.

Spotkajmy się napisała Jagoda, wstrzymując oddech w oczekiwaniu na odzew.

Jestem jak najbardziej za! odpowiedział niemal natychmiast. Ale u mnie w mieszkaniu chwilowo pomieszkuje siostra, przygotowuje się do matury. Może więc spotkajmy się gdzieś na neutralnym gruncie, a potem wieczór w hotelu

Serio?! wyrwało się Jagodzie po lekturze. Skąd taka pewność, iż kobieta od razu poleci z tobą do hotelu? Każda przyzwoita dziewczyna się oburzy Ale cóż, mnie to choćby na rękę.

To może jednak u mnie? Mieszkam sama w domku pod Warszawą, nikt nam nie przeszkodzi A w myślach rozważała, czy on się zgodzi?

Świetny pomysł! Michał aż promieniał entuzjazmem. prawdopodobnie cieszył się, iż zaoszczędzi na hotelu. Daj adres i godzinę. Przylecę na skrzydłach miłości!

Ulica Brzozowa 25, o dziesiątej wieczorem. Pasuje?

Pewnie! Oczekuj mnie.

Godzinę przed planowanym spotkaniem Michał zadeklarował nagły wyjazd służbowy. Zaczął szukać kluczyków do samochodu i półgłosem spytał żonę, czy gdzieś ich nie widziała.

Leżały rano na szafce, Jagoda zerkała mu ufnie w oczy, podczas gdy w dłoni mocno ściskała znalezione wcześniej kluczyki. Może kot je zgarnął?

Dobra, wezwę taksówkę. Nie czekaj na mnie, kładź się spać.

A ona wcale nie zamierzała czekać. Po co? Spędziła ten wieczór produktywnie pakując własne rzeczy. Miała mieszkanie po babci w Śródmieściu, więc nie musiała się martwić dachem nad głową. Jedyna rzecz, którą po sobie zostawiła, to pozew rozwodowy, wyłożony na środku stołu.

Michał wrócił dopiero rano wściekły jak osa. Najpierw dwugodzinna jazda, a na miejscu żadnej Anieli z portalu.

Adres się zgadzał, dom też. Tyle iż drzwi otworzyła kobieta dwakroć większa od Michała, odziana jedynie w półprzezroczysty szlafrok, a Michał z chęcią oddałby wtedy całe swoje oszczędności, byleby to zapomnieć.

Ledwie uszedł z życiem przed napastliwą gosposią! Zamówił taksówkę za ponad 80 złotych, czekając w zimnie na poboczu i modląc się, by to się wreszcie skończyło. A do tego trafił na jakiegoś dziwnego kierowcę, który zawiózł go kompletnie w inną dzielnicę Cóż za upiorna noc.

Dopiero gdy przekroczył próg mieszkania i zobaczył na stole papiery rozwodowe, zrozumiał, kto stał za całą tą surrealistyczną maskaradą. Tuż obok, szminką na blacie, rozmazane, czerwonymi literami widniało:

To była słodka zemstaPrzez chwilę Michał stał w milczeniu, trzymając w rękach pozew niczym rozgrzane żelazo. Było cicho zbyt cicho. Żadnego zapachu porannej kawy, żadnego śmiechu Jagody dobiegającego z kuchni. Wszystko, co miał, odpłynęło przez jego własne ręce.

Otworzył lodówkę z przyzwyczajenia pusta. Na stole znalazł jeszcze karteczkę, króciutką wiadomość: Cześć od żony. Każdy jest kowalem własnego losu. Jagoda.

Michał długo patrzył na równo ułożone litery, zanim usiadł, opierając głowę na dłoniach. Zamiast gniewu poczuł pustkę. I gorzką świadomość, iż wszystko przegrał. Tym razem to on został sam, z własnym sprytem i przerośniętym ego.

A Jagoda, jeszcze tego samego dnia, śmiała się przez łzy z przyjaciółką na dachu swojej kamienicy. Lekko i z ulgą wdychała pierwszy łyk wolności, czując, jak stare życie odpływa razem z czerwcowym wiatrem. Wiedziała, iż od dzisiaj nikt już nie będzie decydował o jej szczęściu ani Michał, ani tamta przeszłość.

I przez krótką chwilę, gdy patrzyła na panoramę tętniącego miasta, poczuła, iż oto nastał jej własny nowy początek nie wiadomo dokąd ją zaprowadzi, ale nareszcie był tylko jej.

Idź do oryginalnego materiału