Kochanie, odbierzesz mnie dzisiaj z pracy? Pola zadzwoniła do męża, licząc, iż po ciężkim dniu nie będzie musiała tłuc się czterdzieści minut zatłoczonym autobusem.
Nie mam czasu krótko odpowiedział Mateusz, choć w tle wyraźnie było słychać telewizor. Pola dobrze wiedziała, iż mąż siedzi w domu.
Zrobiło jej się przykro niemal do łez. Ich małżeństwo przechodziło poważny kryzys, a jeszcze pół roku temu Mateusz potrafiłby ją na rękach nosić. Co się tak nagle zmieniło? Pola nie potrafiła zrozumieć.
Dbała o siebie, regularnie ćwiczyła na siłowni. Świetnie gotowała wcale nieprzypadkowo była szefową kuchni w znanej warszawskiej restauracji. Nigdy nie żądała pieniędzy, nie robiła scen, była gotowa spełnić każde życzenie męża…
Zobaczysz, gwałtownie mu się znudzisz kręciła głową mama, słuchając zwierzeń Poli. Nie można tak zawsze wszystkiego mężczyźnie ułatwiać.
Ale ja go kocham Pola bezradnie się uśmiechała. I on mnie przecież też…
******************************
W końcu się mu znudziłam Pola zagryzła wargi, gdy spojrzała w historię przeglądarki męża. Okazało się, iż Mateusz całe wolne chwile spędzał na portalach randkowych, rozmawiając jednocześnie z kilkoma kobietami. Dlaczego nie mógł mi tego po prostu powiedzieć? Przecież bym zrozumiała i odezwa spokojnie. Po co się dręczyć żyjąc z kimś, kogo się już nie kocha, i dodatkowo ranić tę osobę obojętnością?
To się musi skończyć rozwodem. Trudno, Pola wiedziała, iż sobie poradzi. Ale tak łatwo mu nie odpuści. Mały rewanż mu się należy…
Tego samego wieczoru Pola zarejestrowała się na tym samym portalu, co mąż i napisała do niego, używając zdjęcia zupełnie obcej dziewczyny znalezionego w Internecie i trochę poprawionego w Photoshopie. Była pewna, iż Mateusz się złapie. I nie pomyliła się.
Szybko nawiązali gorącą korespondencję. Mężczyzna wychwalał się, iż jest kawalerem, gotowym na poważny związek i dzieci. Rozpływał się nad własnym charakterem co Polę rozbawiło aż do łez, bo dobrze wiedziała, jak trudno dostosować się do jego humorów.
Spotkajmy się? zaproponowała Pola, niecierpliwie czekając na odpowiedź.
Jak najbardziej! odpisał natychmiast Mateusz. Ale wiesz, chwilowo mieszka ze mną siostra, przygotowuje się do egzaminów na studia. Może spotkajmy się na neutralnym gruncie i potem pojedziemy do hotelu?
Serio? wyrwało się Poli na głos. Skąd ta pewność, iż dziewczyna od razu zgodzi się jechać z tobą do hotelu? Każda normalna osoba uznałaby to za brak szacunku! Ale mi to choćby na rękę.
Może spotkajmy się u mnie? Mieszkam sama w domu pod Warszawą. Nikt nam nie będzie przeszkadzać… Pisała, myśląc, czy Mateusz na to pójdzie.
Super pomysł! ucieszył się Mateusz, pewnie, iż nie będzie musiał wydawać dodatkowo pieniędzy. Daj adres i godzinę. Przylecę na skrzydłach miłości.
Ul. Ogrodowa 25, o dziesiątej wieczorem. Pasuje?
Jasne! Czekaj na mnie.
Około dziewiątej wieczorem Mateusz udawał, iż nagle wezwano go do pracy. Nerwowo szukał kluczyków od auta i niechętnie zapytał żonę, czy nie widziała ich gdzieś.
Leżały chyba na kredensie Pola spojrzała mu uczciwie w oczy, a jednocześnie ściskała kluczyki w kieszeni. Może kot gdzieś zaniósł?
Dobra, wezmę taksówkę. Nie czekaj na mnie, idź spać.
Ale Pola choćby przez chwilę nie zamierzała na niego czekać. Po co? Skorzystała z okazji i zaczęła pakować swoje rzeczy. Miała na szczęście własne mieszkanie odziedziczone po babci. Na stole zostawiła tylko jeden papierek pozew o rozwód, na samym środku, by nie dało się go przegapić.
Mateusz wrócił do domu dopiero rano, wściekły jak osa. Nie dość, iż cała droga zajęła mu ponad godzinę, to jeszcze pod wskazanym adresem nie było żadnej Anety z portalu.
Adres oczywiście istniał, dom także, ale mieszkała tam kobieta, która na pewno nie przypominała modelki ze zdjęcia wręcz przeciwnie, była trzy razy większa od Mateusza. Miała na sobie tylko przezroczysty szlafrok, i Mateusz dałby wszystkie swoje oszczędności w złotówkach, żeby tylko zapomnieć to, co zobaczył.
Ledwo się od niej uwolnił! Musiał dzwonić po taksówkę, by uciec jak najdalej od tego miejsca. Na taksówkę czekał wieki i zdążył porządnie zmarznąć w cienkiej marynarce. choćby kierowca wydawał mu się dziwny zanim dotarli do domu, chwilę jeździli po jakichś obrzeżach miasta. Krótko mówiąc noc marzeń.
Dopiero wchodząc do mieszkania i widząc leżący na stole pozew, zrozumiał, kto tak go urządził. Obok, szminką na stole widniało:
Ta słodka zemsta…
Czasem życie pisze własne scenariusze, a prawda jest taka, iż warto rozmawiać i szanować osobę obok zanim będzie za późno. Szczęście nie polega na grze pozorów, ale na szczerości i wzajemnym zaufaniu.









