Jak przypomina serwis „Super Express”, w ubiegłym roku Sławomir Mentzen wywołał burzę, gdy pod pomnikiem Stepana Bandery zażądał „zakończenia kultu zbrodniarza”. Po tej deklaracji – jak twierdzi – zaczęły napływać groźby pod jego adresem i wobec jego rodziny. W rozmowie z dziennikiem polityk ujawnia, iż wystąpił o pozwolenie na broń do ochrony osobistej.
Sławomir Mentzen dostaje groźby
Do wspomnianych wydarzeń doszło w marcu ubiegłego roku, gdy trwała kampania prezydencka, Sławomir Mentzen zdecydował się na gest, który odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i za wschodnią granicą.
Kandydat Konfederacji nagrał wideo we Lwowie, stojąc pod pomnikiem Stepana Bandery – ukraińskiego działacza niepodległościowego i założyciela Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). W nagraniu domagał się „zakończenia kultu zbrodniarza”, przypominając o odpowiedzialności OUN za ludobójstwo Polaków na Wołyniu.
Jak wskazuje dziennik, Słowa Mentzena wywołały gwałtowną reakcję części ukraińskiej opinii publicznej, dla której Bandera pozostaje symbolem walki o niepodległość. W sieci gwałtownie zaczęły pojawiać się komentarze pełne oburzenia, a wśród nich także groźby kierowane pod adresem polskiego polityka i jego rodziny.
Sławomir Mentzen chce wziąć sprawy w swoje ręce
Jak podaje „Super Express”, Sławomir Mentzen zdecydował się na radykalny krok. Lider Konfederacji poinformował, iż wystąpił o pozwolenie na broń do ochrony osobistej. Jak twierdzi, to efekt trwających od blisko roku gróźb kierowanych pod jego adresem oraz wobec jego najbliższych.
„Skoro nasze państwo nie działa i nie jest w stanie namierzyć tych bandytów, chcę mieć chociaż możliwość obrony siebie i swojej rodziny przed ich atakami. Skoro państwo nie jest w stanie zapewnić mi bezpieczeństwa, muszę zrobić to sam. Każdy Polak powinien mieć prawo do samoobrony” – podkreśla lider Konfederacji Sławomir Mentzen.











