Śląskie atrakcje – co polecamy na weekend?

gdzielosponiesie.pl 1 tydzień temu

Województwo śląskie ogromem i różnorodnością atrakcji spokojnie mogłoby obdzielić… z pół Polski. Ba, całą! Kopalnie, sztolnie, szyby, zabytkowe osiedla familoków – moc postindustrialnych atrakcji, a to dopiero początek. Bo poza ciężkim przemysłem śląskie to Bielsko-Biała, Wisła, Żywiec i inne urocze miasta, otoczone beskidzkimi masywami. Dlatego w tym artykule – przekrojowo – ruszymy nie tylko do kopalni i tyskiego browaru, ale i w ośnieżone góry. Bo zimą też zdecydowanie jest co tutaj robić!

NOCOWANIE W
NAMIOCIE

To nic strasznego! Nasz uniwersalny poradnik wprowadza w temat krok po kroku.

WYPRAWA ROWEROWA

Jak się przygotować do wyprawy z sakwami? Co spakować, jak wyznaczyć trasę?

POLSKA NA WEEKEND

Nasze propozycje na aktywne zwiedzanie Polski.

Śląskie na weekend – jakie atrakcje trzeba odwiedzić?

Choć pochodzimy z Mazowsza, na górny Śląsk jeździmy dość regularnie. Mimo tych częstych wycieczek wciąż odkrywamy coś nowego – miejsc i atrakcji, które udało nam się odwiedzić w ciągu ostatnich kilku lat było wystarczająco dużo, by wreszcie powstał porządny, całkiem przekrojowy artykuł.
Dlatego zabierzemy Was dziś pod ziemię – do kopalni Guido w Zabrzu, ale też do Muzeum Śląskiego, w miejscu dawnej kopalni Katowice. Wspólnie odwiedzimy Bielsko-Białą, słynącą kiedyś ze studia filmów rysunkowych, ale także… przemysłu włókienniczego. Niczym Żyrardów. Ten, choć leży bliżej Łodzi czy Warszawy, architekturą bardzo przypomina śląskie familoki – obowiązkowo zajrzymy na katowicki Nikiszowiec i, nieco mniej znane, zabrzańskie Borsigwerke.
Dwukrotnie pojawimy się w górach, na jednodniowych wycieczkach na Szyndzielnię, Klimczok i Baranią Górę – pogoda dopisze dopiero pod koniec, ale warto będzie czekać! Po wszystkim napijemy się po kuflu Tyskiego po intensywnym zwiedzaniu browaru. A kulinarnie skupimy się na poznawaniu charakterystycznej śląskiej kuchni w restauracjach z nie byle jakim certyfikatem. Bo „Śląskie Smaki” to znany w regionie, kulinarny szlak – jak bardzo pyszny? Niebawem się przekonacie.

Spis treści:

Katowice – różnorodna stolica górnego Śląska

Stolica województwa jest dziś zamieszkiwana przez prawie 300 tys. osób. To centrum biznesowe, kulturalne i geograficzne centrum regionu – z ogromnym parkiem Śląskim, rozległe, o wielu twarzach. Katowice zasługują na oddzielny artykuł – w tym zbiorczym opiszemy jedno konkretne miejsce, otwarte kilka ponad 10 lat temu, po gruntownej przebudowie katowickiego centrum.

Mowa o Muzeum Śląskim, do którego zmierzamy piechotą z katowickiego dworca, szeroką aleją Wojciecha Korfantego. Mijamy Spodek – chyba najbardziej charakterystyczny budynek miasta i… już dochodzimy do szybu dawnej kopalni Katowice.

Muzeum Śląskie

Bo to właśnie na zrewitalizowanym obszarze po działającej do 1999 roku kopalni zbudowano Muzeum Śląskie. Jego główna część mieści się pod ziemią!

Na powierzchni widać głównie przeszklone bryły szybów i budynków technicznych. W środku są wystawy poświęcone historii Górnego Śląska, sztuce polskiej (od XIX wieku po współczesność), etnografii i trudnym tematom tożsamości, przemysłu oraz wojny. Zabytki i historyczne artefakty to tylko tło wystawy – przede wszystkim przychodzimy tu poznawać skomplikowaną historię regionu – wielokulturową, często niewygodną, ale bardzo ciekawą – zwłaszcza dla „śląskich laików”, czyli nas

Górny Śląsk na przestrzeni dziejów to stała wystawa w muzeum i obowiązkowy punkt dla wszystkich turysty. Macie naszą rekomendację! Więcej informacji, godziny otwarcia i możliwość zakupu biletów znajdziecie na oficjalnej stronie.

Śląski żur w restauracji Kaktusy

Pierwszą restauracją z kulinarnego szlaku „Śląskie Smaki”, jaką polecamy odwiedzić, są Kaktusy Kato Koncept Kulinarny. Elegancka, w samym centrum miasta, tuż obok głównego dworca kolejowego. Mimo tego ceny wcale nie zwalają na kolana – za to smak golonki, żuru śląskiego lub harynki (rodzaju śledzia) – już tak. Nam bardzo smakowało – szukajcie tego miejsca na naszej mapce.

Zwiedzamy polskie kopalnie i podziemia - nasze TOP 8
Muzeum Śląskie w Katowicach.
Górny Śląsk na przestrzeni dziejów - rozpoczynamy zwiedzanie!
Maluch przemytniczy? Czemu nie!
Restauracja Kaktusy - elegancko i pysznie.

Nikiszowiec – flagowy przykład śląskich familoków

Zakładamy, iż tego osiedla większości z Was przedstawiać nie trzeba. Nikiszowiec to flagowy przykład śląskiego osiedla robotniczego, składającego się z familoków. Ceglane, kilkukondygnacyjne budynki z zasady miały być zamieszkiwane przez pracowników pobliskich zakładów przemysłowych – zwykle kopalń i hut. Nikiszowiec akurat powstał na początku XX wieku, przy kopalni Wieczorek. Zamkniętej dopiero kilka lat temu.

Z zasady Nikiszowiec, jak inne tego typu osiedla, miał być samowystarczalny. Kościół, szkoła, sklepy, przychodnia – to wszystko znajdowało się w granicy osiedla. Układ idealny? W pewnym sensie tak.

Po latach funkcja Nikiszowca jednak się zmieniła. Zamknięcie kopalni jednak absolutnie nie wpłynęło na popularność osiedla – wręcz przeciwnie! Nikiszowiec, ze swoim unikatowym układem urbanistycznym i dobrą komunikacją z centrum Katowic przyciąga turystów i nowych mieszkańców. I rzeczywiście – spacerując po ulicach i podwórkach Nikiszowca naprawdę można się poczuć jak w innym świecie.

Do osiedla dojedziecie autobusem z Katowic i Sosnowca (trzeba wysiąść na przystanku Nikiszowiec Kościół). Możecie też spróbować autem – nie ma problemu z parkowaniem.

Nikiszowiec i kominy kopalni Wieczorek w tle.

Zabrze – miasto kopalń, sztolni i familoków

Choć Zabrze nie jest największym miastem Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, ma naprawdę sporo postindustrialnych atrakcji do pokazania. W zasadzie to w samym Zabrzu można by spędzić weekend i się nie nudzić!

Zabytkowa Kopalnia Guido (o której trochę więcej poniżej), sztolnia Królowa Luiza z najdłuższym, podziemnym spływem łodziami w Polsce, osiedla familoków… a to dopiero początek. Jednocześnie miasto jest na tyle niewielkie, iż większość atrakcji można zwiedzać na piechotę. No, ewentualnie podjechać kilka przystanków tramwajem.

Osiedle Borsigwerke

I może właśnie od osiedla familoków zacznijmy – drugiego w tym artykule, ale znacznie różniącego się od katowickiego Nikiszowca. Osiedle nazwane zostało od pana Augusta Borsiga, niemieckiego fabrykanta, który stworzył je dla pracowników swoich zakładów. Działało w pełni już w 1871 roku – powstało według typowego schematu – ceglana, surowa zabudowa, wyraźnie zarysowany, użytkowy układ, ulice przecinające się pod kątem prostym, niemal identyczne budynki i zewnętrzne komórki lokatorskie.

Obok równolegle pobudowano szkołę, kaplicę, dom dla nauczycieli i inne budynki użyteczności publicznej. Podobnie jak Nikiszowiec i inne śląskie, robotnicze osiedla – to miało być miasto w mieście.

Dziś ogromne zakłady przemysłowe, zlokalizowane dawniej tuż za Borsigwerke od dość dawna nie działają. Jak ich zamknięcie wpłynęło na życie w familokach? W porównaniu do Nikiszowca na Borsigwerke jest mniej reprezentacyjnie i mniej turystycznie, ale naszym zdaniem, bardziej autentycznie.

Podczas gdy Nikiszowiec stał się symbolem i wizytówką Śląska, Borsigwerke pozostaje zwykłym, żyjącym osiedlem – my tak to odbieramy. A wam, które osiedle familoków bardziej przypada do gustu?

Szyb Maciej

Przenosimy się do drugiej części miasta. Szyb Maciej to zabytkowy szyb wydobywczy, powiązany historycznie z kompleksem Kopalni Węgla Kamiennego Makoszowy. Powstał na przełomie XIX i XX wieku – jak wiele innych elementów intensywnie rozwijającego się przemysłu wydobywczego w regionie. Przez dekady pełnił funkcję szybu wentylacyjnego i pomocniczego dla eksploatacji złóż węgla. Funkcje przemysłowe stopniowo wygaszano pod koniec XX wieku, a ostateczne zakończenie działalności nastąpiło w latach 90. XX wieku wraz z restrukturyzacją górnictwa.

Jak wygląda po rewitalizacji? Możemy z euforią potwierdzić, iż w każdym calu zachowano industrialny charakter tego miejsca. Wentylatornię i maszynownię możemy zwiedzać po wcześniejszym umówieniu, na sam teren możemy wejść już bez przewodnika. W budynku samego szybu znajduje się kawiarnia, restauracja, sala bankietowa i taras widokowy – tam nam się spodobało najbardziej.

Śląskie smaki w industrialnej restauracji

Za to w restauracji było najpyszniej! Zjedliśmy pięknie podany gulasz Donnersmarcków z warzywami oraz cytrynową szpajzę – czyli lekki, puszysty deser, przygotowywany z jajek, cukru i soku z cytryny, z dodatkiem żelatyny dla utrwalenia konsystencji. Poznawania śląskich smaków ciąg dalszy

Osiedle Borsigwerke w Zabrzu.
Osiedle Borsigwerke w Zabrzu.
Szyb Maciej. Musicie przyznać, iż rewitalizacja wyszła świetnie.
Restauracja w Szybie Maciej.
A tak wygląda szpajza cytrynowa.
Na samej górze szybu - niezły punkt widokowy na okolicę.
Markownia - w jednym z budynków, który zwiedzamy.

Kopalnia Guido

To jeden z górnośląskich „klasyków”, który można odkrywać na różne sposoby. Kopalnia Guido w Zabrzu to dla wielu turystów pierwsza okazja w życiu, by zjechać pod ziemię (zwłaszcza tak głęboko) – my wróciliśmy tu po raz trzeci, wybierając inną trasę.

Do wyboru są aż trzy turystyczne opcje. Choć wydobycie zakończono w 1928 roku, kopalnia przez lata służyła testom sprzętu i eksperymentom górniczym. Dziś, na kilku poziomach, można zobaczyć w większości współczesne maszyny używane przy wydobyciu i transporcie węgla.

Wybraliśmy „Podziemny Spacer Górniczy” – zjazd windą górniczą na poziom 320 metrów pod ziemię i dwugodzinną wędrówkę przez 3 km chodników. To najniżej położona trasa turystyczna w polskich kopalniach, gdzie z bliska poznaje się działanie potężnych górniczych maszyn – zaliczamy też przejazd górniczą kolejką.

W tej samej cenie dostępne są też „Mroki Kopalni”, które poznaliśmy wcześniej – obie trasy świetnie się uzupełniają. Dla chętnych pozostało „Górnicza Szychta”, czyli prawdziwa praca pod ziemią w górniczym stroju i z pełnym sprzętem. Tu nie ma miejsca na obijanie!

Na koniec każdej wycieczki można zajrzeć do pubu na poziomie 320 – to najniżej położony pub w Europie, z lokalnym piwem, napojami bezalkoholowymi i czymś na ząb.

Bilety trzeba rezerwować online na konkretną godzinę. Miejsca gwałtownie się kończą, więc polecamy zrobić to z wyprzedzeniem.

Po więcej informacji wejdź na stronę kopalni.

Poziom 320 - zjazd windą trwa tylko nieco ponad minutę.
Poznajemy maszyny, wciąż używane we współczesnym górnictwie.
Po dwugodzinnym zwiedzaniu czas na przerwę w pubie. Polecamy kopalnianych przewodników - wszyscy uśmiechnięci i chętnie dzielący się wiedzą!

Tyskie Browary Książęce

Tak jak piwo tyskie nie każdemu może podpasować (w końcu o gustach się nie dyskutuje), to zwiedzanie samego browaru polecamy już wszystkim. Tyskie Browary Książęce to jeden z najdłużej działających browarów w Polsce – jego początki sięgają XVII wieku. Jakieś 200 lat później zakład został znacząco rozbudowany i uprzemysłowiony, stając się jednym z najnowocześniejszych browarów w regionie. Produkcja piwa trwa tam nieprzerwanie do dziś – choć nie jest tak znacząca jak choćby w czeskim Pilźnie. No ale u nas i konsumpcja jest nieco mniejsza

Po transformacji ustrojowej w latach 90. XX wieku browar przeszedł restrukturyzację i trafił pod zarządzanie międzynarodowego koncernu piwowarskiego Kompania Piwowarska. Część historyczna została zachowana i udostępniona jako atrakcja turystyczna, a od 2004 roku przy fabryce działa Muzeum Tyskich Browarów Książęcych – niewielkie, acz nowoczesne i przystępne.

Ale muzeum to tylko element zwiedzania – podczas 90 minut, spędzonych z przewodnikiem, odwiedziliśmy m.in. warzelnie, część produkcyjną z liniami rozlewniczymi, historyczne kadzie – to miejsce zrobiło na nas największe wrażenie.

Restauracja „U Przewoźnika” – największy schabowy, jakiego widzieliśmy

…ale nie tylko na schabowego warto tu wpaść! „U przewoźnika” zjemy dobrze i dużo, czyli bardzo po śląsku. W karcie „Śląskich Smaków” znajdziemy przepyszny tatar, bardzo bogaty i syty śląski żur na własnym zakwasie, podawany z wypiekanym na miejscu pieczywem, ogromnego schabowego z kapustką i ziemniakami z boczkiem. Dania wychodzą na salę z kuchni prosto przez rozgrzany piec – to była dla nas spora ciekawostka. Głodni stamtąd nie wyjdziecie, a i walory smakowe na najwyższym poziomie.

Szlak kulinarny "Śląskie Smaki"

Śląska kuchnia to kuchnia sycąca, prosta i „konkretna” – wyrosła z tradycji robotniczej i chłopskiej. Bazuje na ziemniakach, kapuście, mięsie, sosach, a porcje mają naprawdę nakarmić, nie tylko ładnie wyglądać. Bardzo charakterystyczne są dania mączne i ziemniaczane – tu właśnie kluski śląskie, rolady, modra kapusta. Smaki są wyraźne, ale nie przekombinowane. To kuchnia domowa, niedzielna, związana z rodziną i tradycją. A zamówione przez nas klasyki śląskiej kuchni – gdzie byśmy nie poszli, smakują nieco inaczej.

Kulinarny szlak "Śląskie Smaki" obejmuje ponad 20 restauracji w całym województwie lokalizacje sprawdzicie na tej stronie.

Zabytkowe kadzie - najpiękniejsze miejsce podczas całego zwiedzania.
A to już fragment muzeum - kojarzycie takie kioski z piwem?
"U Przewoźnika" - największy schabowy, jakiego w życiu widzieliśmy!
Tatar też niczego sobie
Śląskie Smaki. Polecamy podążać tym szlakiem podczas wizyty w regionie.
A tu już restauracja "Poziom+" w Gliwicach. Zajrzeliśmy spróbować ciekawie podanego żuru.

Bielsko-Biała – stolica polskiej bajki?

Jak to – nie Pacanów?

Wyprawa Profesora Gąbki, Reksio, czy wreszcie – Bolek i Lolek. Kto z nas nie zna tych kultowych bajek?

Aż trudno uwierzyć, iż one wszystkie powstawały właśnie w Bielsku-Białej. Studio rysunkowe działało tu od lat 50-tych XX wieku i choć zmieniało swoją siedzibę, produkowało piękne, polskie bajki jeszcze w nowym tysiącleciu.

Studio Filmów Rysunkowych „Oko”

Wśród kamienicznej, nieco szarawej zabudowy Bielska-Białej wyróżnia się nowoczesna, lekka bryła białego koloru.

Świeżo otwarte Centrum Bajki i Animacji OKO to interaktywny obiekt, w którym nie tylko poznamy wieloletnią historię działalności Studia Rysunkowego ale i dowiemy się, krok po kroku, jak powstaje animacja. Dawniej i dziś. Po wejściu nasunęło nam się tylko jedno uczucie – nostalgia! Fragmenty dobrze znanych dobranocek gwałtownie pozwoliły nam cofnąć się do czasów dzieciństwa. Podobnie jak możliwość stworzenia własnej animacji (pod koniec zwiedzania możemy obejrzeć i pobrać nasza autorską bajkę) jak i krótki seans w kinie „Kreska”.

Zarezerwujcie w Oku przynajmniej 1,5 godziny. I oczywiście, bez dzieci też będziecie się tu dobrze bawić Bilety i więcej informacji na oficjalnej stronie.

Koniecznie wyruszcie też w teren, na krótki (1,7 km), bajkowy szlak, poprowadzony ulicami Bielska-Białej. Pętla łączy bajkowe pomniki znanych bohaterów, czyli właśnie Bolka i Lolka, Reksia, Pampaliniego, Szpiega z Krainy Deszczowców. Mapka i opis szlaku – tutaj.

Muzeum Stara Fabryka

Bielsko-Biała to nie tylko kultura, ale i przemysł. Dziś miasto kojarzy się przede wszystkim z sektorem motoryzacyjnym ale jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku kwitł tu przemysł włókienniczy.

Właśnie dlatego zajrzeliśmy do Starej Fabryki, która dziś pełni funkcję muzeum i opowiada historię miasta z czasów przemysłowej potęgi. Mieści się w autentycznej XIX-wiecznej fabryce włókienniczej. To właśnie wtedy Bielsko i Biała tworzyły jeden z najważniejszych ośrodków produkcji sukna w tej części Europy. Miasto nazywano choćby śląskim Manchesterem. Przemysł włókienniczy ukształtował tutejszą architekturę i mocno rozwinął miasto.

Dziś Stara Fabryka przypomina, iż Bielsko-Biała wyrosła nie tylko z kultury, ale i z dymu fabrycznych kominów.

Karczma Rogata – Śląskie Smaki w najlepszym wydaniu

Na koniec intensywnego zwiedzania miasta – czas najwyższy dobrze zjeść. Tak po beskidzku – chodźmy do Karczmy Rogatej.

W zasadzie już od progu czujemy zapach pieczonego mięsa i dymu z paleniska, które natychmiast przenoszą w beskidzki klimat. Drewniane wnętrza, ciężkie ławy, fajne, klimatyczne oświetlenie – od razu poczuliśmy się swojsko.

Zamówiliśmy zestaw degustacyjny, składający się z kilku przystawek. Nie wiedzieliśmy, iż aż tak się najemy – mimo tego udało się zjeść i dania główne – żurek podawany w chlebie i konkretną, soczystą golonkę. Wszystko pięknie podane, smakowało jak z domowej kuchni, a może i lepiej

Koniecznie zajrzyjcie na stronę tego wyjątkowego miejsca i sprawdźcie, na co macie ochotę. I obowiązkowo – przyjdźcie z dużym apetytem.

Bielsko-Biała - katedra św. Mikołaja.
Studio Filmów Rysunkowych z zewnątrz prezentuje się właśnie tak.
Tu dowiadujemy się jak powstaje animacja...
... a potem sami ją tworzymy. Jest interaktywnie!
Bajkowy szlak miejski. Reksio to pierwszy przystanek!
A Bolek i Lolek to ostatni przystanek. Polecamy.
Muzeum Stara Fabryka.
Muzeum Stara Fabryka.
Karczma Rogata to najciekawsze i najpyszniejsze miejsce na kulinarnym szlaku Śląski Smaki. Naszym zdaniem.
Jedzenie jest przepyszne, a klimat prawdziwie karczmiany. Niby jesteśmy w mieście, a czujemy się właśnie jak w beskidzkiej karczmie.

Beskid Śląski – które trekkingi najciekawsze?

Góry? jeżeli chodzi o nas, to o każdej porze roku są piękne! Tak jak przed zimowym wyjściem w wyższe partie Tatr byśmy się jednak dwa razy zastanowili, tak… w niższe partie już wybrać się o wiele łatwiej Luty – akurat trafiliśmy na taki okres, iż więcej śniegu było w Warszawie niż na beskidzkich szczytach – co nie znaczy, iż nie zastaliśmy zimowych warunków. Czapka, rękawiczki i odzież termiczna na siebie, górskie buty i raczki na nogi – można iść!

Widokowych możliwości w Beskidzie Śląskim jest bez liku – my pozwolimy sobie polecić dwie trasy – jednodniowe, dłuższe i krótsze.

Wisła – uzdrowisko i baza wypadowa na Baranią Górę

No to pierwsza ta dłuższa – bo pętla ok. 19 km i 650 m przewyższenia. Za to technicznie bez większych trudności. Zaczynamy na skraju Wisły, na parkingu nad jeziorem Czerniańskim. Wąskim asfaltem, którym poprowadzony jest czarny szlak w kierunku Baraniej Góry, stopniowo wspinamy się. Po kilku kilometrach, już czerwonym szlakiem, zaczynamy się ostrzej wspinać. Zaczynają się też coraz ładniejsze widoki.

Robimy małą przerwę w schronisku Przysłop Pod Baranią – stąd już zaledwie godzinka na szczyt. Robi się naprawdę pięknie – niebo jest w zasadzie bezchmurne! Zimą rzadko się trafia tak cudowna pogoda.

Z wieży widokowej na Baraniej Górze (1220 m) obserwujemy inne szczyty, wystające ponad morze chmur, przykrywające dolinę. Cudowny widok, ale musimy jeszcze zejść, nieco dłuższą drogą. Niebieski szlak początkowo gwałtownie traci wysokość, prowadząc zakusami. Potem, wzdłuż wodnych kaskad, doprowadza nas do drogi, którą poruszają się kuligi. Spokojnie dochodzimy do asfaltu, a nim już do auta.

Zobacz nasza trasę

Szyndzielnia i Klimczok

Krótsza, ale nie mniej interesująca trasa (12 km, 660 m przewyższenia). Tutaj zaczynamy i kończymy na rubieżach Bielska-Białej, dokąd możemy dojechać choćby miejskim autobusem. Od razu się wspinamy – Szyndzielnia to popularna góra dla okolicznych mieszkańców, choć zimą akurat tłumów tu nie uświadczymy. Tym bardziej, iż akurat tego dnia jest dość mgliście.

Szlak wspina się ostro pod górę – ale jeżeli mamy ochotę, możemy iść okrężną drogą o mniejszym nachyleniu. Cały czas otacza nas gęsty las, widoki pojawiają się w zasadzie dopiero na Szyndzielni, którą zdobywamy stosunkowo szybko. Jeszcze tylko 2 kilometry na Klimczok – z jego łysego wierzchołka widoki już będą lepsze (gdyby nie tam mgła).

Powrót tą samą drogą z przystankiem w klimatycznym schronisku na Szyndzielni.

Zobacz naszą trasę

Szlak na Klimczok w zimowej szacie.
Klimczok. Chodzenie zimą po górach ma swój klimat!
Niżej, bliżej Bielska, śniegu brak. Ale też jest ciekawie.
A tu idziemy z Wisły na Baranią Górę. Na niebie ani jednej chmurki!
Ponad chmury, przykrywające dolinę, wystają wierzchołki dalekich szczytów. Lepszej pogody nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Jezioro Czerniańskie.
Chata Olimpijczyka w Wiśle - ostatnie miejsce Śląskich Smaków, które odwiedziliśmy.

Wpadnijcie na weekend na Śląsk!

…a najlepiej na jeszcze dłużej. To województwo jest tak różnorodne, iż naszym zdaniem każdy znajdzie coś dla siebie. Poza wysokim sezonem turystycznym warto wpaść do kopalni, sztolni i innych industrialnych obiektów – zwiedzanie ich nie wymaga dobrej pogody. W cieplejsze dni fajnie powałęsać się po miastach, ale także lasach i górach – tych w śląskim nie brakuje.

My uwielbiamy wracać na Śląsk i na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – a jeżeli możemy Wam w czymś doradzić – śmiało piszcie

CITY BREAK - praktyczne przewodniki po europejskich miastach
Co zobaczyć w Wiedniu w weekend? Gotowy plan
Czeski Krumlow, najbardziej klimatyczne miasto w Czechach

Pomóż nam współtworzyć to miejsce

Nasze plany podróżnicze na przyszłość sięgają znacznie dalej – możesz się z nimi zapoznać na naszym <a href="https://www.patronite.pl/gdzielosponiesie/description/" profilu Patronite i, jeżeli chcesz, dołożyć od siebie skromną cegiełkę. Poznajmy się lepiej!

PrevPoprzedni artykułOpolskie na weekend. 5 miejsc, które polecamy

OSTATNIE ARTYKUŁY NA BLOGU

Śląskie atrakcje – co polecamy na weekend?

Opolskie na weekend. 5 miejsc, które polecamy

Najpiękniejsze miejsca w Kazachstanie – gotowy plan na 14 dni

Bielizna Merino – jak się sprawdza na zimowych wyjazdach rowerowych?

Podróżnicze pomysły na prezent – 10 naszych propozycji

Wielka Pętla Ałmacka – 3 dni w kazachskich górach Tien-Szan

Kielce – z wizytą w Centrum Geoedukacji

Termy i parki wodne w Polsce – dobry pomysł nie tylko na zimę?

Czarnogóra na rowerze. Wyprawa rowerowa wokół Durmitoru i Kotoru

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Idź do oryginalnego materiału