Federalny Urząd Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach – jedna z najpoważniejszych instytucji w Europie zajmujących się bezpieczeństwem cywilnym – właśnie zaktualizował swój poradnik i rozszerzył zalecenia. Przez lata wystarczyły 3 dni. Dziś mówi wyraźnie: 10 dni bez sklepu, bez prądu, bez dostępu do infrastruktury. I podał konkretne kilogramy. Polskie Rządowe Centrum Bezpieczeństwa idzie w tym samym kierunku.

Zdjęcie poglądowe wygenerowane automatycznie przy pomocy Gemini.
Dlaczego zmienili zalecenia i dlaczego właśnie teraz?
Federalny Urząd Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach, znany skrótem BBK, działa od 2004 roku i od początku wydaje rekomendacje dotyczące prywatnej gotowości kryzysowej. Przez lata standardem były 72 godziny – 3 dni – bo tyle szacowano, iż zajmuje zorganizowanie pomocy po lokalnej katastrofie. Najnowsza wersja poradnika „Vorsorgen für Krisen und Katastrophen” („Przygotowanie na kryzysy i katastrofy”) podnosi tę poprzeczkę do 10 dni. W uzasadnieniu BBK wprost przyznaje, iż rewizję poradnika sprowokowały pytania obywateli w związku z wojną w Ukrainie, a nowa edycja włącza zupełnie nowe rozdziały: dezinformacja, miejsca schronienia i zdrowie psychiczne w sytuacji kryzysu. To już nie jest podręcznik na wypadek powodzi w dolinie Renu. To zupełnie inne myślenie o ryzyku.
Kontekst jest szerszy. W marcu 2025 roku Komisja Europejska ogłosiła strategię „Unia Gotowości”, wskazując Niemcy jako wzorzec dla pozostałych państw. Zalecenia BBK – włącznie z konkretnymi gramaturami produktów spożywczych – stały się oficjalnym punktem odniesienia dla europejskich instytucji. W Polsce Rządowe Centrum Bezpieczeństwa prowadzi kampanię edukacyjną „Bądź gotowy”, której poradnik dostępny na rcb.gov.pl zawiera m.in. wskazówki dotyczące plecaka ewakuacyjnego i listy kontrolne dla rodzin z dziećmi, seniorów i osób z niepełnosprawnościami.
20 litrów wody na osobę. Tego nie wolno pominąć
Zanim BBK przejdzie do jedzenia, zaczyna od wody – i to jest słuszna kolejność. 2 litry dziennie na osobę, z czego 0,5 litra przeznaczone wyłącznie na gotowanie. Na 10 dni daje to 20 litrów wody na dorosłą osobę. Przy trzyosobowej rodzinie to 60 litrów – sześć 10-litrowych pojemników albo trzydzieści półtoralitrowych butelek PET. BBK zaznacza, iż potrzeby rosną przy dzieciach, wysokich temperaturach i problemach zdrowotnych, a do osobnego obliczenia należy doliczyć wodę dla zwierząt domowych. Urząd podkreśla, iż wody, w odróżnieniu od jedzenia, nie da się improwizować – brak zapasu wody uniemożliwia też przyrządzenie czegokolwiek z suchych produktów: ryżu, makaronu czy ziemniaków w proszku.
Tu pojawia się drobna, ale istotna zasada: produkty wymagające gotowania pochłaniają część ustalonego zapasu wody. Kto planuje oprzeć zapasy na ryżu i makaronie, musi odpowiednio podwyższyć zapas płynów. Z tego powodu BBK zaleca, żeby część warzyw i owoców stanowiły produkty w słoikach lub puszkach – są już ugotowane, nie wymagają dodatkowego płynu i zawierają własną wilgoć, która w normalnych warunkach jest ignorowana, ale w sytuacji kryzysowej może mieć realne znaczenie.
Konkretne kilogramy – lista, która nie pozostawia miejsca na domysły
Na jedną osobę dorosłą, przy zapotrzebowaniu ok. 2 200 kcal dziennie, BBK rekomenduje na 10 dni: 3,5 kg produktów zbożowych – chleb chrupki, suchary, makaron, ryż, kasze, ziemniaki w proszku, płatki owsiane – wszystko co długo wytrzyma bez lodówki. Do tego 4 kg warzyw i roślin strączkowych, przy czym Urząd zaznacza, iż konserwy i słoiki są tu o tyle lepsze niż świeże warzywa, iż nie potrzebują dodatkowej wody do przyrządzenia. Następne 2,5 kg owoców i orzechów – orzechów i suszonych owoców na bieżąco, a świeżych tylko takich, które dają się przechować bez chłodzenia, jak jabłka czy twarde cytrusy. Dalej 2,5 kg mleka i przetworów mlecznych – mleko UHT, mleko w proszku, sery twardsze dłużej wytrzymujące poza lodówką. Na koniec 1,2 kg mięsa, ryb, jaj lub innych źródeł białka – susze i jaja nie wymagają chłodzenia przez kilka dni, a konserwy rybne i mięsne mogą leżeć w zamknięciu choćby miesiącami.
Lista nie kończy się na powyższym. BBK wymienia również kategorię „pozostałe” – olej spożywczy, cukier, sól, miód, ocet spirytusowy (uwaga: nieotwarty), kawę, herbatę, czekoladę, przyprawy i gotowe produkty „instant”. To wszystko ma spełniać kilka warunków jednocześnie: długi termin ważności, prosta lub żadna obróbka, znajomy smak – bo stresująca sytuacja kryzysowa nie jest dobrym momentem na eksperymentowanie z nieznaną żywnością.
Zapas „żywy” – czyli jak nie wyrzucić po 3 latach przeterminowanego ryżu
BBK i specjaliści od zarządzania kryzysowego od lat powtarzają, iż największym błędem przy budowaniu zapasów jest kupienie wszystkiego naraz i schowanie głęboko w szafie. Zgromadzone produkty za rok i tak wymagają sprawdzenia, część trafi do kosza, i cały wysiłek idzie na marne. adekwatnym podejściem jest zasada rotacji: najstarsze produkty zużywa się na bieżąco, a w ich miejsce dokupuje nowe. Zapas powinien być integralną częścią codziennej spiżarni, nie czymś osobnym i zarezerwowanym na apokalipsę. Praktycznie oznacza to tyle, iż kupując makaron do obiadu, bierzesz dwa opakowania zamiast jednego. Zużywasz starsze, na jego miejsce pojawia się nowe. Stan zapasów utrzymuje się sam.
Ważna jest też fizyczna organizacja. Produkty powinny stać w chłodnym, ciemnym i suchym miejscu – wysoka temperatura i światło słoneczne dramatycznie skracają trwałość niemal wszystkiego. Sypkie produkty jak mąka, ryż czy kasza należy przechowywać w szczelnych pojemnikach ze względu na ryzyko szkodników. Na każdym pojemniku lub pudełku warto zapisać datę zakupu lub ważności. I co ważne: do zapasów wchodzi tylko żywność, którą naprawdę się jada. Kto nie lubi ciecierzycy ani żadnych strączkowych, nie kupi ich teraz na kryzys – bo i tak nie zje.
Plecak ewakuacyjny – co ma się w nim znaleźć i dlaczego plecak, nie walizka
BBK zaleca nie tylko stacjonarny zapas w domu, ale też tzw. plecak ewakuacyjny – gotową torbę do zabrania w razie nagłej konieczności opuszczenia mieszkania. Urząd wprost wyjaśnia, dlaczego plecak, a nie walizka: w sytuacji ewakuacji potrzebne są wolne ręce – do pomocy dziecku, osobie starszej, do chwycenia poręczy na schodach. Walizka na kółkach przy zablokowanej windzie i zadymionej klatce to realny problem.
Co powinno się w nim znaleźć? Apteczka pierwszej pomocy i stałe leki przyjmowane na co dzień – to nie jest punkt, który można pominąć, bo w sytuacji kryzysowej leki mogą być niedostępne przez długi czas. Dalej: radio na baterie z zapasowymi bateriami – jest to jedyny pewny kanał informacji, gdy sieć komórkowa i internet przestają działać lub są przeciążone. Latarka, znów z zapasem baterii. Ważne dokumenty w jednym miejscu: dowód osobisty, paszport, dokumenty ubezpieczeniowe, kopie aktów urodzenia, ewentualnie dokumentacja medyczna. Gotówka w gotówce – nie na karcie, bo terminale nie działają bez prądu. Śpiwór lub gruby koc i odzież dostosowana do pory roku, środki higieny osobistej na kilka dni, podstawowe naczynia i sztućce. jeżeli w domu są zwierzęta, do plecaka dochodzi karma i ulubiona miska.
Polska ma własny poradnik – ale zalecenia są podobne
RCB od lat wydaje poradnik „Bądź gotowy”, uzupełniony w 2024 roku o nową edycję pod tytułem „Na czas kryzysu i wojny”. Dokument jest bezpłatnie dostępny na rcb.gov.pl i obejmuje listy kontrolne, scenariusze działania przy blackoucie, powodzi, ewakuacji, a także osobne wskazówki dla rodzin z małymi dziećmi i seniorów. Zalecany standard polskiego plecaka ewakuacyjnego jest zbieżny z rekomendacjami BBK – dokumenty, leki, latarka, radio, gotówka, żywność na kilka dni. Główna różnica jest taka, iż Niemcy podali precyzyjne gramaturze produktów i wyliczyli konkretne kalorie. To sprawia, iż lista BBK jest łatwiej weryfikowalna: albo masz 3,5 kg produktów zbożowych, albo nie masz.
Niezależni eksperci zwracają uwagę na jeszcze jeden szczegół, a mianowicie ubiór. Ubiór powinien być adekwatny do sytuacji. o ile bierzemy plecak ewakuacyjny, bo następuje kataklizm i oczekujemy pomocy lepiej wybrać jaskrawe kolory, by służby lepiej nas dostrzegły. Natomiast, o ile nastąpi sytuacja eskalacji niebezpiecznej sytuacji np. konflikt zbrojny, wybieramy kolor, który łatwo wtapia się w otoczenie. Ważne, by nie było to moro. W sytuacji zagrożenia żołnierze mogą uznać nas za zagrożenie. To samo tyczy się plecaka. Nie powinien być w kolorze moro.
Sprawdź swoją spiżarnię
Nie trzeba kupować wszystkiego naraz i nie trzeba tego robić w panice – bo właśnie na tym polega różnica między sensownym przygotowaniem a reakcją na kryzys. Zacznij od inwentaryzacji: sprawdź, ile masz w domu ryżu, makaronu, konserw, wody w butelkach. Ile dni przetrwałbyś bez wyjścia do sklepu? jeżeli odpowiedź brzmi „2-3”, wiesz już, co uzupełniać przy okazji kolejnych zakupów – nie jednorazowo, tylko systematycznie, po kilka produktów tygodniowo. Zadbaj o zapas wody – to absolutny priorytet, bo wody nie da się zastąpić niczym innym. Kilka dużych pojemników lub zgrzewka butelek to wystarczający start. Sprawdź też, czy masz w domu latarkę z bateriami, radio na baterie i apteczkę z lekami. jeżeli masz leki na stałe – upewnij się, iż masz zapas na minimum 2 tygodnie. To nie przygotowanie na wojnę; to ta sama logika, co ubezpieczenie samochodu: po to właśnie, żeby nigdy nie musieć z niego korzystać.













