Etna nie daje o sobie zapomnieć, a skutki jej aktywności odczuwają tłumy turystów, którzy utknęli na Sycylii, w tym Polacy. Choć linie lotnicze twierdzą, iż starają się panować nad sytuacją i pomagać podróżnym, ostatecznie wielu z nich jest zmuszonych do koczowania na lotnisku i rezerwowania alternatywnych lotów za kilka tys. zł z własnych środków. - To jest skandaliczne - mówi w rozmowie z WP pani Aneta Kubacka, turystka z Polski.