Siostra, którą nienawidziłam przez całe życie

twojacena.pl 7 godzin temu

Dzisiaj znów wspominam siostrę, którą od dziecka znałam głównie z zawziętej rywalizacji.

Nie waż się dotykać mojej lalki! zapiszczała Krysia, wyrywając z rąk starszej siostry porcelanową piękność ze złotymi lokami. Mamo! Zofia znów bierze moje zabawki!

Oj, daj spokój, samolubna! burknęła ośmioletnia Zofia, ale lalkę jednak puściła. Wielka mi panienka!

Dziewczynki, skąd te krzyki o poranku! Halina Wiśniewska wyszła z kuchni, wycierając dłonie w ściereczkę. Zosiu, zostaw siostrę w spokoju. Masz pełno własnych zabawek.

Moje są stare, a jej nowe! oburzyła się Zofia. To niesprawiedliwe!

Bo ja jestem młodsza oznajmiła z satysfakcją Krysia, przyciskając lalkę do piersi. Mama sama tak mówiła.

Zofia zacięła zęby i milczała. Tak, mama rzeczywiście tak mówiła. I babcia też. I ciocia Hela. Wszyscy wokół powtarzali: „Krysieńka mała, trzeba jej ustąpić”, „Krysieńka chorowita, trzeba ją oszczędzać”, „Krysieńka taka urocza dziewczynka”.

A Zofia? Zofia duża, Zofia mocna, Zofia musi rozumieć. Zawsze rozumieć i ustępować.

Idź na śniadanie powiedziała zmęczonym głosem matka. I zawołaj siostrę.

W szkole Zofia starała się zapomnieć o domowych kłopotach, ale choćby tam prześladował ją cień młodszej siostry. Pani Helena Nowak często pytała, jak się ma Krysieńka, czy nie choruje, czy niedługo pójdzie do pierwszej klasy.

Zosieńko, pomagasz siostrzyczce przygotować się do szkoły? spytała raz po lekcji.

Pomagam skłamała Zofia.

Naprawdę nie znosiła tych lekcji. Krysia marudziła, nie chciała uczyć się liter, narzekała, iż jest zmęczona. Mama zaś powtarzała: „Daj jej spokój, widzisz, iż dziecko ledwo zipie”.

Krysiu, litera „A” pisze się inaczej! zirytowała się Zofia, ścierając krzywo nabazgrany zawijas. Patrz, jak należy!

Nie chcę! biadoliła siostra. Ręka mnie boli!

Nic cię nie boli! Jesteś po prostu leń!

Mamo! Zosia mnie przezywa! wrzeszczała wtedy Krysia.

I mama, rzecz jasna, łajała Zofię. Zawsze łajała Zofię.

Gdy Krysia poszła do szkoły, Zofia miała nadzieję, iż wreszcie siostra zrozumie, jakie to uczucie uczyć się, starać, dostawać dwóje i trójki. Ale nic z tego. Krysia uczyła się lekko, zbierała same piątki, a nauczyciele ją uwielbiali.

Twoja siostra to prawdziwy talent! zachwycała się wychowawczyni Zofii. Prawdziwa prymuska rośnie. Powinnas uczyć się od niej, jak się przykładać!

Zofia milczała, zaciskając pięści. Co tu powiedzieć? Że Krysia nie jest zdolna, tylko ma szczęście? Że wszystko dostaje jak z nieba, bez wysiłku? Podczas gdy Zofia musi kuć do nocy, aby zdobyć choć czwórkę.

W domu też nie było spokoju. Krysia rosła na prawdziwą piękność jasnowłosą, niebieskooką, o delikatnej cerze. Sąsiadki mdlały na jej widok: „Ojej, jaka cud-dziewczynka! Chyba aniołek z nieba!”

A Zofia? Zofia była zwyczajna. Ani piękność, ani brzydula miliony takich dziewczyn o kasztanowych włosach i szarych oczach.

Nasza Krysieńka zostanie aktorką marzyła mama, czesząc córce włosy. Albo modelką. Z taką urodą to grzech nie skorzystać.

Zofia udawała, iż nie słyszy, ale każde słowo bolało jak ukłucie. Czyli z nią to nie byłby grzech nie skorzystać? Więc z niej nic nie wyjdzie?

A ja będę lekarzem powiedziała cicho pewnego dnia.

Lekarzem? zdziwiła się mama. No, jeżeli dasz radę. Trzeba się jednak napracować.

„Jeśli dasz radę”. Nie „na pewno zostaniesz” czy „dasz radę”, tylko „jeśli dasz radę”. Jakby mama wcale w nią nie wierzyła.

Tymczasem Krysia rosła i piękniała. W liceum już kręciła się za nią cała chmara chłopaków. Kokietowała, strzelała oczami, dostawała prezenty i kwiaty. Zofia patrzyła na to z goryczą i zazdrością.

Patrz, jakie kolczyki dostałam od Marka! szczebiotała Krysia, wirując przed lustrem. Mówi, iż pasują do moich oczu!

Ładne wymusiła przez zęby Zofia.

A przecież też marzyła, by ktoś obdarowywał jął prezentami, mówił komplementy. Kto jednak zwróci uwagę na szarą myszkę, gdy obok błyszczy taka gwiazda?

Zocha, czemu taka kwaśna? spytała Krysia, zauważając minę siostry. Kupić ci też kolczyki?

Nie trzeba odcięła Zofia.

Nie chciała jałmużny. Nie chciała litości. Pragnęła, by ktoś ją *ją* zauważył, docenił, pokochał. Ale skąd znaleźć takiego człowieka?

Po maturze Krysia dostała się do szkoły teatralnej. Mama była w siódmym niebie.

Zawsze wiedziałam, iż zostaniesz aktorką! promieniała. Taki talent, taka uroda! Na pewno będziesz sławna!

Zofia w tym czasie mozolnie zgłębiała tajniki medycyny. Było ciężko, bardzo ciężko. Anatomia, fizjologia, chemia ciągła nauka i wysiłek. Ale nie poddawała się. Niech zostanie lekarzem, niech nie będzie taką gwiazdą
Siostry wymieniły się długim spojrzeniem, w którym nagle wszystko wydało się takie proste, a ręce same wyciągnęły się ku sobie w cichym, pojednawczym uścisku.

Idź do oryginalnego materiału