Szkolny bark kolumbijskiej marynarki wojennej ARC Gloria wrócił do miejsca swoich narodzin. Trasa tegorocznego rejsu szkoleniowego zawiodła żaglowiec do Bilbao w Hiszpanii.
Krzysztof Romański, 14.10.2026 r.
Gloria przybyła do Kraju Basków 11 października 2026 roku. Żaglowiec zacumował w terminalu wycieczkowym Getxo 1, u ujścia rzeki Nervión. Podczas czterodniowego postoju na pokład Glorii weszły tysiące zwiedzających. Według baskijskiej telewizji EITB tylko 12 października jednostkę odwiedziło ponad 12 tysięcy osób. Wizycie towarzyszył program oficjalnych spotkań, przygotowany przy udziale kolumbijskich placówek dyplomatycznych oraz lokalnych instytucji.
Przeczytaj nasz reportaż z rejsu Glorią
Bilbao to dla Glorii miejsce szczególne. Żaglowiec przyszedł na świat w tamtejszej stoczni Celaya. Dziś zakład już nie istnieje – został zamknięty w 1988 roku, ale zanim się to stało, zdążył zbudować serię barków szkolnych dla państw Ameryki Łacińskiej. Po Glorii na wodę spływały tam jeszcze: Guayas, Simon Bolivar i Cuauhtemoc.
Podpis na serwetce
Droga do budowy Glorii była dość kręta. Tamtejsza marynarka długo marzyła o szkolnej jednostce. Idea nabrała realnych kształtów na początku 1966 roku, gdy udało się uzyskać poparcie rządu w Bogocie. Według popularnej anegdoty, ówczesny minister obrony, generał Gabriel Rebéiz Pizarro zgodził się na państwowe finansowanie budowy podczas spotkania w restauracji, co zatwierdził podpisem na papierowej serwetce. Kontrakt, który zawarto z Hiszpanami w październiku tego samego roku, przygotowany był już na dużo bardziej reprezentacyjnym papierze.
Projekt żaglowca wzorowany był na sprawdzonej serii barków szkolnych (m.in. Gorch Focku), budowanych przed wojną w hamburskiej stoczni Blohm und Voss (tej samej, w której powstał Dar Pomorza). 2 grudnia 1967 roku zwodowano kadłub, a matką chrzestną została, mająca polskie korzenie, Gloria Zawadzky de Rebéiz. Wówczas była już wdową po generale, który nie doczekał zakończenia budowy. To od jej imienia pochodzi nazwa żaglowca. Uroczyste podniesienie kolumbijskiej bandery miało miejsce 7 września 1968 roku na jednostce zacumowanej w portowym kanale Duesto w Bilbao. Bark wyruszył później w dziewiczy rejs do A Coruny, a potem przez Atlantyk do macierzystej Kartageny, dokąd dotarł 11 listopada. W swojej niemal 58-letniej karierze Gloria dwukrotnie opłynęła świat. Niestety, jeszcze nigdy nie miała okazji odwiedzić Polski.
Kobieta-anioł
Pod żaglami kolumbijskiego barku szkolą się przyszłe kadry marynarki wojennej tego 47-milionowego kraju. Kadeci spędzają na pokładzie przynajmniej rok. Nazywani są pieszczotliwie „los gloriosos”. W rejs szkoleniowy Gloria zabiera z reguły 165 osób, z czego 80 miejsc przeznaczonych jest dla praktykantów, którymi od 1999 roku są także kobiety.
Całkowita długość okrętu to 76 metrów. Na trzech masztach nosi on 23 żagle o łącznej powierzchni 1 400 metrów kwadratowych. Na dziobie umieszczono pomalowany na złoto galion – kobieta-anioł, nazywana Marią Salud na cześć córki rzeźbiarza Víctora Gutiérreza Jiméneza.
Tegoroczny rejs szkoleniowy Glorii rozpoczął się 28 kwietnia w macierzystej Kartagenie. Pod dowództwem komandora Héctora Nicanora Gonzáleza Leóna żaglowiec wyruszył w podróż obejmującą trzynaście państw Ameryki Północnej, Europy i Afryki. Po udziale w zlotach organizowanych z okazji 250-lecia Stanów Zdjednoczonych, w europejskiej części rejsu znalazły się: Amsterdam, Oslo, Hamburg, Hawr i Dublin. Po wizycie w Kraju Basków bark zawinie jeszcze do Porto i Casablanki, a następnie Santa Cruz de Tenerife. Powrót do ojczyzny zaplanowano na 1 grudnia.






