Telefon od dawna jest jednym z najprostszych sposobów kontaktu z rodziną, przychodnią, bankiem czy urzędem. Niestety tę samą wygodę wykorzystują również przestępcy, którzy wiedzą, iż podczas rozmowy głosowej znacznie łatwiej wywołać emocje, zbudować poczucie pilności i skłonić drugą osobę do działania bez zastanowienia. Szczególnie często próbują oni wykorzystywać zaufanie osób starszych, podszywając się pod policjantów, pracowników banków, urzędników, przedstawicieli operatorów, a choćby członków rodziny. Nie oznacza to oczywiście, iż senior powinien obawiać się każdego nieznanego numeru. Warto jednak wiedzieć, jakie sygnały powinny wzbudzić czujność i kiedy najlepiej po prostu zakończyć rozmowę.
Metody telefonicznych oszustów zmieniają się, ale mechanizm pozostaje bardzo podobny. Najpierw trzeba wzbudzić silną emocję: strach, niepokój, współczucie albo poczucie odpowiedzialności. Następnie rozmówca proponuje szybkie rozwiązanie problemu i przekonuje, iż trzeba działać natychmiast. Im mniej czasu ofiara ma na zastanowienie, tym większa szansa, iż wykona polecenia bez sprawdzenia, z kim naprawdę rozmawia.
Najpierw strach, później propozycja „pomocy”
Typowa próba oszustwa często rozpoczyna się od bardzo niepokojącej informacji. Ktoś rzekomo próbuje wypłacić pieniądze z konta, na dane rozmówcy złożono wniosek kredytowy, bliska osoba miała wypadek albo policja prowadzi tajną akcję, w której zagrożone są oszczędności seniora. Taka wiadomość ma wytrącić odbiorcę z równowagi i sprawić, by przestał analizować sytuację. Człowiek, który jeszcze chwilę wcześniej zajmował się codziennymi sprawami, nagle słyszy, iż może stracić dorobek życia albo iż komuś z rodziny stało się coś złego.
Wtedy pojawia się drugi etap rozmowy. Oszust przedstawia się jako osoba, która chce pomóc, i krok po kroku instruuje, co należy zrobić. Komisja Nadzoru Finansowego opisuje tego rodzaju przestępstwa jako vishing, czyli phishing prowadzony dzięki rozmowy telefonicznej. W takich atakach często wykorzystywane jest podszywanie się pod banki, instytucje publiczne lub organy ścigania, a podstawowym narzędziem manipulacji pozostaje presja i wzbudzanie lęku. jeżeli więc rozmówca od początku przekonuje, iż trzeba działać natychmiast i nie ma czasu w niezależne sprawdzenie informacji, jest to jeden z pierwszych powodów, by zachować szczególną ostrożność.
Policjant nie prosi o przekazanie oszczędności
Jedną z najbardziej znanych metod pozostaje oszustwo „na policjanta”. Mimo licznych ostrzeżeń przez cały czas pojawiają się osoby, które tracą w ten sposób znaczne sumy. Scenariusz bywa bardzo rozbudowany. Rozmówca może przedstawić się jako funkcjonariusz policji, CBŚP lub innej służby i poinformować, iż prowadzi tajną akcję. Senior słyszy, iż jego pieniądze są zagrożone, pracownicy banku współpracują z przestępcami albo ktoś obserwuje jego mieszkanie. Następnie pojawia się polecenie wypłacenia oszczędności, przekazania gotówki rzekomemu funkcjonariuszowi, pozostawienia pieniędzy w określonym miejscu albo wykonania przelewu.
Takie historie są przygotowywane tak, aby brzmiały wiarygodnie, ale warto zapamiętać jedną prostą zasadę: prawdziwa policja nie prowadzi telefonicznych akcji, w których obywatel ma przekazywać swoje pieniądze, biżuterię czy inne wartościowe przedmioty. o ile ktoś twierdzi, iż gotówka musi zostać „zabezpieczona”, przekazana policjantowi albo użyta jako element tajnej operacji, rozmowę należy zakończyć. Policja regularnie informuje o przypadkach, w których seniorzy tracili dziesiątki, a choćby ponad sto tysięcy złotych po rozmowach z osobami podającymi się za funkcjonariuszy.
„Pańskie konto jest zagrożone” – fałszywy pracownik banku
Bardzo podobnie działają osoby podszywające się pod pracowników banków. Taka rozmowa może brzmieć wyjątkowo profesjonalnie, ponieważ oszust posługuje się bankowym słownictwem, zna imię klienta, a czasem również nazwę banku, z którego korzysta rozmówca. Informuje o podejrzanym przelewie, próbie zaciągnięcia kredytu, logowaniu z nieznanego urządzenia albo rzekomym ataku na rachunek. Następnie przedstawia się jako pracownik działu bezpieczeństwa i wyjaśnia, co trzeba zrobić, aby uratować pieniądze.
W tym momencie mogą pojawić się polecenia wykonania przelewu, wypłaty gotówki, wygenerowania kodu BLIK, zatwierdzenia operacji w aplikacji albo zainstalowania programu na telefonie lub komputerze. Każda z tych próśb powinna wzbudzić czujność. Bank może skontaktować się z klientem w związku z podejrzaną transakcją, ale klient ma pełne prawo zakończyć rozmowę i samodzielnie zadzwonić na oficjalną infolinię. Numer najlepiej znaleźć na odwrocie karty, w aplikacji bankowej albo na oficjalnej stronie internetowej. Szczególnie niebezpieczne jest instalowanie aplikacji do zdalnego dostępu, ponieważ mogą one umożliwić przestępcy obserwowanie ekranu i przejmowanie kontroli nad urządzeniem.
Numer na ekranie nie zawsze mówi prawdę
Jedną z największych pułapek jest przekonanie, iż numer widoczny na ekranie telefonu potwierdza tożsamość osoby dzwoniącej. jeżeli wyświetla się numer zgodny z numerem banku albo nazwa znanej instytucji, wiele osób automatycznie zakłada, iż wszystko jest w porządku. Niestety nie zawsze tak jest, ponieważ oszuści mogą korzystać z techniki nazywanej spoofingiem, która pozwala podmienić identyfikację numeru widoczną po stronie odbiorcy.
W praktyce oznacza to, iż na ekranie może pojawić się numer prawdziwego banku, urzędu czy innej instytucji, mimo iż połączenie zostało wykonane przez przestępcę. KNF wskazuje podszywanie się pod numery instytucji publicznych i finansowych jako jeden z typowych przykładów spoofingu. Z tego powodu nie należy opierać zaufania wyłącznie na tym, co wyświetla telefon. Znacznie ważniejsze jest zachowanie rozmówcy i to, czego od nas oczekuje. jeżeli pojawia się prośba o pieniądze, kod BLIK, dane logowania albo instalację programu, rozmowę należy zakończyć niezależnie od tego, jaki numer widać na ekranie.
Oszust zrobi wszystko, żeby nie dać czasu w zastanowienie
Presja czasu jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów telefonicznych oszustw. Przestępca wie, iż każda dodatkowa minuta działa na jego niekorzyść. Senior może zadzwonić do dziecka, porozmawiać z pracownikiem banku, zapytać sąsiada albo po prostu spokojnie przeanalizować historię i zauważyć, iż coś się w niej nie zgadza. Dlatego rozmówca często przekonuje, iż nie można się rozłączać, iż sprawa jest tajna albo iż przerwanie połączenia spowoduje utratę pieniędzy.
Taka próba izolowania ofiary powinna być traktowana jako bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Prawdziwa instytucja nie będzie zabraniała kontaktu z rodziną ani nie będzie wymagała zachowania całej sprawy w tajemnicy przed bliskimi. o ile ktoś przez telefon mówi: „Proszę się nie rozłączać”, „Nie wolno nikomu o tym mówić” albo „Jeśli pani zadzwoni do rodziny, akcja się nie uda”, najbezpieczniej zrobić dokładnie odwrotnie. Rozłączyć się, zadzwonić do kogoś zaufanego i dopiero wtedy ocenić sytuację.
Oszust może znać nasze nazwisko, adres i bank
Wiele osób nabiera zaufania do rozmówcy, gdy ten zna ich imię, nazwisko, miejscowość zamieszkania albo nazwę banku. Wydaje się wtedy, iż takich informacji nie mogła zdobyć przypadkowa osoba. W rzeczywistości część danych może pochodzić z mediów społecznościowych, ogłoszeń internetowych, publicznych katalogów, wcześniejszych kontaktów albo wycieków danych. Oszust nie musi wiedzieć wszystkiego. Często zna tylko fragment informacji, a kolejne szczegóły wydobywa podczas samej rozmowy.
Dlatego warto uważać także na pozornie niewinne pytania potwierdzające. jeżeli obca osoba pyta: „Rozmawiam z panią Anną Kowalską z ulicy…?”, naturalnym odruchem jest odpowiedź „tak”. W ten sposób rozmówca otrzymuje kolejne potwierdzenie danych. Im mniej informacji przekażemy osobie, której tożsamości nie możemy zweryfikować, tym lepiej.
Warto sprawdzić, kto dzwonił
Nie każdy obcy numer oznacza oczywiście próbę oszustwa. Z nieznanego numeru może zadzwonić lekarz, kurier, przychodnia, urząd, administracja budynku albo znajomy korzystający z innego telefonu. Nie ma więc potrzeby traktowania każdego połączenia jak zagrożenia. o ile jednak numer budzi wątpliwości, można przed oddzwonieniem sprawdzić numer telefonu w internecie i zobaczyć, czy inni użytkownicy opisywali już podobne kontakty.
Serwisy takie jak ktoto.info gromadzą informacje i opinie na temat numerów telefonów. o ile wiele osób wskazuje, iż dany numer jest związany z telemarketingiem, automatem albo rozmowami prowadzonymi według podobnego, podejrzanego scenariusza, może to być cenna wskazówka. Takie komentarze należy oczywiście traktować rozsądnie, ponieważ nie stanowią one urzędowego potwierdzenia właściciela numeru, a w przypadku spoofingu niewinna osoba lub firma może choćby nie wiedzieć, iż ktoś podszywa się pod jej numer. Wyszukiwarka numerów jest więc dodatkowym narzędziem pozwalającym zdobyć kontekst, ale nie powinna zastępować samodzielnej weryfikacji.
Jeżeli rozmówca przedstawia się jako pracownik banku, policji, ZUS-u czy innej instytucji, najlepszą metodą pozostaje zakończenie rozmowy i samodzielne wykonanie telefonu na oficjalny numer. W przypadku ważnej sprawy prawdziwa instytucja nie będzie miała problemu z takim sposobem potwierdzenia kontaktu.
„Wnuczek miał wypadek” – emocje są najważniejszą bronią oszusta
Metoda „na wnuczka” jest znana od lat, ale przez cały czas pojawiają się nowe jej warianty. Zamiast wnuka może dzwonić osoba podająca się za syna, córkę, adwokata, policjanta albo lekarza. Rozmówca informuje o wypadku, potrąceniu pieszego, aresztowaniu lub innym dramatycznym zdarzeniu i przekonuje, iż tylko szybkie przekazanie pieniędzy może uchronić bliską osobę przed poważnymi konsekwencjami.
W takiej chwili najważniejsze jest przerwanie emocjonalnego scenariusza. jeżeli ktoś informuje o wypadku członka rodziny i natychmiast żąda gotówki, należy zakończyć rozmowę i samemu zadzwonić do syna, córki czy wnuka na dobrze znany numer. o ile dana osoba nie odbiera, warto skontaktować się z innym członkiem rodziny. Nie należy przekazywać pieniędzy kurierowi, policjantowi, adwokatowi ani żadnej osobie, która ma się po nie zgłosić. Sama presja na szybkie przekazanie gotówki powinna być traktowana jako bardzo poważne ostrzeżenie.
Senior nie musi znać się na nowych technologiach, żeby skutecznie się chronić
Ochrona przed telefonicznymi oszustwami nie wymaga specjalistycznej wiedzy o komputerach, aplikacjach czy bankowości elektronicznej. W praktyce najważniejsze zasady są bardzo proste. Nie trzeba wiedzieć, jak dokładnie działa spoofing, aby zapamiętać, iż numer na ekranie może być fałszywy. Nie trzeba rozumieć technicznego działania BLIK-a, aby wiedzieć, iż kodu nie podaje się osobie dzwoniącej. Nie trzeba znać wszystkich metod cyberprzestępców, aby zakończyć rozmowę, gdy ktoś zaczyna wywierać presję.
Dobrym rozwiązaniem jest także ustalenie prostej rodzinnej zasady. jeżeli rodzic lub dziadek otrzyma telefon dotyczący dużej kwoty pieniędzy, wypadku, kredytu albo zagrożonego konta, przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji kontaktuje się z wybraną osobą z rodziny. Taka zasada jest szczególnie skuteczna dlatego, iż oszuści starają się przede wszystkim odizolować ofiarę. Jedna krótka rozmowa z synem, córką czy wnukiem bardzo często wystarcza, aby cały przygotowany przez przestępcę scenariusz stracił wiarygodność.
Co zrobić, jeżeli dane zostały już przekazane?
Jeżeli dopiero po zakończeniu rozmowy pojawia się podejrzenie, iż mogło dojść do oszustwa, nie należy zwlekać. jeżeli przekazane zostały dane bankowe, hasło, kod autoryzacyjny albo zatwierdzona została podejrzana transakcja, trzeba jak najszybciej skontaktować się z bankiem, korzystając z oficjalnego numeru. W przypadku utraty pieniędzy lub przekazania gotówki należy także zgłosić sprawę policji.
Jeżeli oszust uzyskał dane pozwalające na wykorzystanie tożsamości, warto również rozważyć zastrzeżenie numeru PESEL. Można to zrobić między innymi przez aplikację mObywatel, serwis internetowy albo w urzędzie gminy. Im szybciej zostaną podjęte działania, tym większa szansa na ograniczenie skutków zdarzenia. Najgorszym rozwiązaniem jest bezczynność wynikająca z zakłopotania czy wstydu. Oszuści specjalizują się w manipulacji i potrafią przygotowywać bardzo przekonujące historie, dlatego ich ofiarami padają osoby w różnym wieku i z różnym doświadczeniem.
Najważniejsza zasada: zawsze można się rozłączyć
Telefoniczni oszuści próbują stworzyć wrażenie, iż to oni kontrolują rozmowę. Zadają pytania, wydają polecenia, narzucają tempo i przekonują, iż nie ma czasu w zastanowienie. Tymczasem najskuteczniejsza reakcja jest bardzo prosta: można po prostu odłożyć słuchawkę i samemu sprawdzić sytuację.
Prawdziwy pracownik banku nie obrazi się, jeżeli klient chce zweryfikować kontakt. Policjant nie będzie wymagał przekazania oszczędności w ramach tajnej akcji, a członek rodziny naprawdę potrzebujący pomocy nie będzie miał nic przeciwko temu, iż zadzwonimy ponownie na dobrze znany numer. jeżeli więc podczas rozmowy pojawia się presja, prośba o pieniądze, kod BLIK, hasło, instalację programu albo zachowanie całej sprawy w tajemnicy, najlepszym rozwiązaniem jest zakończenie połączenia.
Kilka minut namysłu, sprawdzenie numeru i kontakt z bliską osobą mogą wystarczyć, aby ochronić pieniądze odkładane przez wiele lat.








