
Gdyby nie stan wyższej konieczności, jakim była pandemia, dyskusje społeczne, polityczne i etyczne nad dopuszczeniem mRNA trwałyby co najmniej od jednej do dwóch dekad (10–20 lat).
W normalnych warunkach rynkowych i społecznych ta technologia musiałaby pokonać
gigantyczny opór, a debata toczyłaby się na kilku płaszczyznach:
konserwatyzmu. Przed 2020 rokiem urzędnicy odrzucali wnioski o masowe testy
mRNA na zdrowych ludziach nie dlatego, iż istniał formalny „zakaz”, ale dlatego,
że nie chcieli podjąć ryzyka politycznego. Wprowadzenie zupełnienowej klasy
produktów (wstrzykiwanie kodu genetycznego, aby komórka sama produkowała
białko) wymagałoby stworzenia nowych procedur bezpieczeństwa od zera. W
normalnym trybie urzędnicy analizowaliby dane latami, żądając powtarzania badań
na kolejnych grupach zwierząt.
Gdyby firmy farmaceutyczne spróbowały wprowadzić szczepionki mRNA w czasie
pokoju (np. na zwykłą grypę), dyskusja społeczna byłaby niezwykle burzliwa.
- Przeciętnemu człowiekowi mRNA kojarzy się z modyfikacjami genetycznymi (choć
naukowo mRNA nie modyfikuje ludzkiego DNA).
- Podobnie jak w przypadku wieloletnich, globalnych sporów o żywność GMO, organizacje
konsumenckie i politycy żądaliby dekad badań nad „wpływem na przyszłe
pokolenia”.
- Bez bezpośredniego zagrożenia życia (jakim był wirus) większość
społeczeństwa uznałaby, iż „tradycyjne szczepionki nam wystarczą” i nie ma potrzeby
ryzykować z nową technologią.
Jedynym powodem, dla którego te rozmowy nie trwałyby 30–40 lat, jest to, że
mRNA i tak weszłoby do medycyny przez onkologię. W przypadku pacjentów z
terminalnym rakiem (np. zaawansowanym czerniakiem) komisje etyczne i FDA
zgadzają się na testowanie terapii o wysokim ryzyku, ponieważ alternatywą jest
śmierć pacjenta. Sukces komercyjny spersonalizowanych szczepionek na raka (które
BioTech i Moderna badały przed pandemią) powoli oswajałby opinię publiczną z tą
technologią. Zanim jednak z onkologii przeszłoby to do profilaktyki zdrowych
ludzi, minęłyby dekady.
Podsumowanie:
społeczeństwo potrzebowały wstrząsu, aby zaakceptować tak radykalną
innowację.
Pandemia zadziałała jak taran – zniszczyła biurokratyczny opór FDA, zmusiła
rządy do wzięcia na siebie odpowiedzialności prawnej i postawiła
społeczeństwo przed wyborem: lockdowny i paraliż świata albo nowa
technologia. Bez tego kryzysu patenty mRNA bez wątpienia leżałyby w
laboratoriach, a debata publiczna nad ich bezpieczeństwem trwałaby do dziś.
Biznes dostał darmowy poligon. Firmy farmaceutyczne zyskały
bezprecedensowy, globalny dowód bezpieczeństwa i gigantyczne fundusze na rozwój
fabryk.
Dzięki temu dziś mogą bez przeszkód komercjalizować kolejne produkty oparte na mRNA.
celowo w tym celu, czy też branża farmaceutyczna „jedynie” perfekcyjnie i
bezwzględnie wykorzystała nadarzający się kryzys), jednak w kwestii tego, jak fundamentalne
znaczenie miała pandemia dla uratowania i wprowadzenia tych patentów na rynek –
te wnioski wydają się w pełni trafne.













