SELF APPLE czy CYNNAMON CARE SPA

renatawinczewska.wordpress.com 2 miesięcy temu

Od pewnego czasu jest cicho. Mimo chaosu na świecie, jest cicho. Nie szczeka pies, jest cicho, osiemnastego stycznia dwa tysiące dwadzieścia sześć, jest cicho. Naciągam na siebie niepewność, kiwi i świeczkę o zapachu „self care spa”. Siadam w tej ciszy.

Zewsząd wychodzą jakieś duchy przeszłości, rodzina która się wypisała, pies który pobiegł na kiełbasiane pola, koniczyny rysowane na materiale, śnieg, mróz… cisza. Głowa mi pęka, kręci się świat w tej ciszy. Nie jest delikatny, jest omotany a to zimą, a to latem, a to światłem, a to ciemnościami. Wisi ta cisza, a koń stoi w boksie i tylko nie wiadomo kto będzie pierwszy do ciągnięcia ze lejce. Rozszalały dziki ognisty koń z chińskiego kalendarza. Mój smok czuje jak równie intensywnie ogień odradza się w nim, w końcu jest ognisty. Otwiera paszczę i sprawdza na ile obejmie to wszystko co zobaczy, ile będzie w stanie spalić na popiół, ile zostawi za sobą. Już liczy odległe daty… cisza wciska mu w dłonie pióro zaostrzone okrutnie, skrzypiące jak stare przebrzmiałe niegdyś historie. Imbir i kurkuma. Jeszcze nie otwieram okna, jeszcze czekam, chociaż moja głowa przemierza tysiące obszarów razem z tym koniem . Jestem spokojna. Pije herbatę z plasterkami pamarańczy, cytryny… goździkami i anyżem.

Nic się nie dzieje, nogi, ręce, przestrogi, kierunkowskazy. Wszystko w tej ciszy siedzi i medytuje nad sensem podnoszenia się. Nie przychodzą słowa, zaledwie literki, które się lepią do papieru. On ma kilka lat, a potrafi rozsiewać, zapragnął zrobić coś do końca i zrobi to w roku ognistego konia. Wtedy minie cisza, minie to czego już nie można utrzymać dłużej… pomarańczowe krążki, złoty ogon „self care spa”.

Jest dzień ósmego lutego, dwadzieścia dwadzieścia sześć. Świeczka się wypaliła. Teraz mam podobną, ale w kolorze czerwonym, wpadającym w róż. Ma nazwę „apple- cinnamon”. Nie, to nie jest kolor krwi, ten kolor jest delikatniejszy, krew musiała przejść ostatnio przez kilka filtrów. Obejrzałam pewne filmiki, to tu, to tam. Przeżyłam jakiś szok, bo przecież świat został zbombardowany informacjami o dzieciojadach, zwyrodnialcach i ogólnie… słów brakuje. Im bliżej tego chińskiego, ognistego konia, tym robi się szybciej. Ja mam nadzieję, iż jednak ktoś rozsądny będzie trzymał te lejce, a nie że… pognamy za szaleństwem w przestrzeń, która jest komuś nieokreślonemu na rękę.

W tej chwili konik, to raptem źrebaczek. Hasa sobie luźno, każdy zainteresowany podchodzi i przynosi mu cukier, a on biega gdzie bądź, z kim bądź. O co mi chodzi? O to, iż pomyleńcy wylegli na ulice internetu. Każdy mniej lub bardziej szalony twórca projektuje jakiś świat z dostępnych materiałów. Ożywia stare obrazki w związku z nową aferą, ale to już było ćwiczone od pewnego czasu. Pamiętam papugę na jakimś shortowym filmiku z psem, pod filmikiem komentarz, iż ktoś tę samą papugę widział z innym psem. Na naszych oczach trenowano reakcje na widzach, a teraz zaczyna się wielkie mieszanie. Dzieci po wybuchu w Gazie są pokazywane jako ofiary ostatniej afery, dzieci czyjeś, osobiste są przedstawiane jako ofiary tychże ludzi. Robi się niebezpiecznie. Dla umysłu nadchodzi ten czas próby, na jaki przygotowywaliśmy się od dawna. Wielu zwykle obserwowanych przez nas twórców, zaczyna nas w różnych mediach namawiać do „zrobienia czegoś” w tej sprawie, komuś zależy na zdenerwowaniu ludzkości do granic jej wytrzymałości. Ja wiem, iż jest nas dużo, ale mimo to sugeruje się nam, żebyśmy się rozmnażali… bo kasy brakuje na utrzymanie populacji starszej i schorowanej, a inni sikają w złote kible. To jakiś bezsens, ludzkość wpadła w bezsens totalny. Jemy robaki, chemię i te informacyjne kebaby, niezdrowe i nie zaspokajające żadnych pragnień. A teraz co? Przeszkadzamy?

Bądźmy czujni, krytyczni, i w obliczu różnych „nieziemskich” kombinacji, nie ulegajmy pierwszej emocji. Zimny osąd przyda się teraz najmocniej.

BEZ ODBIORU

Idź do oryginalnego materiału