Byliśmy małymi szaleńcami, a ona ciocia Lidia była dla nas jak wróżka. Niska, pulchnawa, zawsze z białym pudlem Kropką na smyczy, wyciągała z jaskrawego worka cukierki, które rozświetlały nasze podwórko niczym pierwsze promienie wiosennego słońca. Gdyby takich ludzi było więcej, świat rozbłysnąłby w złocistym blasku, bo oni sami są tym słońcem. W piaskownicy graliśmy w […]