Samotność
Kobieta po dwudziestu latach małżeństwa zerwała ze swoim mężem, a on odrzucił ją. Lepiej już nie wchodzić w darmowe oferty na starość zostajemy sami. Co ty na to, Aniu? zapytał przy kolegium człowiek nie powinien być samotny, a kobieta przy mężczyźnie musi być. Inaczej to nie gra. A nikt się w to nie wtrąci. Samotność, wiesz, czym jest?
Czym? zapytała z ironią Ania, znużona własnym gadulstwem, przerywając rozmowę.
Samotność to strach! wymamrotała wesoło Marta, nie dostrzegając głębokiego smutku w jej oczach. To jak chcieć podać wodę komuś, a dzieci już daleko od ciebie!
Gdzie? wpadła w szał Ania.
Gdzie? Gdzie w Karczmie Pod Złotym Kogutem! w końcu zrozumiała, iż Marta nie chce jej pomóc, ale tylko się śmiać. Ty będziesz płakać, ja za ciebie będę się martwić. Samotność boli, a dusza tęskni za bliskością. Pozwólmy się poznać, co? Aniu, facet jest w porządku. A ten, który nie przystoi, gwałtownie się odwróci
Ania była w rozpadzie już od dziesięciu lat. Kostka, jej szczęśliwa moneta, którą kiedyś trzymała w ręku, przywodziła wspomnienia sprzed dziesięciu lat, kiedy wpadła w tarapaty. Zdarzyło się to raz, ale głównie. Ania, po usłyszeniu tego, zawołała męża na dwie sypialnie, a potem na dwie kwaterki. Choć mąż próbował jej tłumaczyć, iż jedna szansa to wszystko, łamiąc się przy każdym słowie i raniąc się w sercu, Ania była nieugięta. Rozpad nastąpił.
Mąż, postępując galowo, zostawił kwaterę byłej żonie i dwóm dzieciom pod opieką. Dzieci dorosły i rozeszły się po świecie. Syn mieszkał i pracował w Pile, córka gwałtownie wyszła za mąż i wyjechała za granicę. Ania została sama w małym dwupokojowym mieszkaniu w centrum Krakowa.
Samotne życie nie przeszkadzało jej. Znalazła pracę jako recepcjonistka, zarabiała godziwe pieniądze i żyła w spokoju, przyjmując gości dzieci i przyjaciółkę Martę. Mimo skromnego intelektu, zawsze znajdowała zajęcie i nie nudziła się. Czytała dużo, pływała, jeździła na jogę, lubiła podróże, czasem jeździła na wschód z przyjaciółmi. Ogólnie żyła zadowolona.
Jednak dopiero, gdy Marta nie chciała uporządkować jej losu, Ania usłyszała od przyjaciółki: Posłuchaj mnie, Aniu. Dobry facet, jeszcze nie znajdziesz, ma 61 lat. Siedem lat wasze rozstanie. Duży dom, dobry, gospodarstwo obłąkane. Krowy, kozy, świnie, kurczaki wszystko! To zdrowe jedzenie, pieprz, mleko, jajka, mięso. Do stu lat przeżyjesz, dziwko! I jeszcze facet sympatyczny, mądry i elegancki, wszystko mówi po książkowo Aniu, spróbuj. Pozwólmy się poznać, co? rzekła Marta przy spotkaniu, ale Ania nie dała się przekonać.
Dobrze, Marta, poznaj mojego sąsiada bawarskiego chłopaka, tak niech będzie. Ale wiesz, nie obiecałam nic.
Zajęcia pod gruszą nie zmieniają się, jak mówią. Tak i Marta, nie zaczęła odkładać spraw na później, a szybka organizacja spotkań z kawalerem.
Kawaler okazał się niczym niegroźny. Szorstki, umięśniony, zadbany i elegancki. Ręce pracowite, ale czyste, paznokcie zadbane. Wydaje się pewny siebie, mówi powoli, ale wyraźnie. Nie jest zbyt gadatliwy, ale potrafi rozbawić swoją rodzinę do łez. Imię ma polskie, rzetelne Jan.
Po pierwszym spotkaniu Jan odciął się, a potem Ania zaczęła przyglądać się Janowi Katarzynie. Pomyślała, iż może i ma rację, iż kobieta potrzebuje ciepłej duszy. Jan ciągle zmrużył oczy, a Ania czuła, iż to nie jest jedyne, co trzeba zrobić. Chciała, by przyszłość była inna.
Ania napisała do Jana wiadomość, w której podała datę spotkania, bo nie chciała więcej szukać. Jan odebrał telefon po trzech dniach, ale po kilku minutach zawiesił, bo nie mógł się skontaktować. Był mądry jak mężczyzna. Ania wstała o ósmej rano, przygotowała śniadanie, umyła się i wypiła kawę z mlekiem. Patrzyła w okno i myślała, iż dawno nie widziała dzieci; powinna zadzwonić do syna, a córkę przywitać w dniu urodzin. Potrzebowała też kupić torbę na piękną, przytulną kurtkę oraz zadzwonić do Leona, żeby umówić spotkanie.
Myślała, iż wszystko jest w porządku, iż życie może być trochę egoistyczne, ale zdrowe egoizm kobiecy
W końcu Ania zdecydowała, iż nie przyjmie propozycji Jana. Powiedziała: Marta, nie obrażaj się. Postanowiłam odrzucić propozycję Jana, nie chcę iść za mąż za kimś, kto nie jest dla mnie. On nie szuka żony, a siłę pracy. Nie chcę legalnie wciągać się w jego gektarskie zamieszanie. Zostanę w swoim samotnym życiu. A co do wody, nie każdy chce ją pić
Długo Ania rozmyślała, wstrząśnięta. Nie wypłynęła łzy, bo nie chciała płakać z powodu kawalera. Pod wpływem groźnej obietnicy, iż nie będzie z nim rozmawiać, obiecała sobie nie szukać kolejnych kobiet. Nie zamierzała zajmować się nieciekawymi sprawami.
Zrozumiała, iż nie potrzebuje żadnych dodatkowych kobiet i iż jej los już nie zależy od Jana. Jan zadzwonił, po kilku godzinach znowu przemyślał, iż nie może dzwonić do niej. Był mądry, a Ania wstała o ósmej, przygotowała rano, wypiła kawę. Myślała o dzieciach, powinna odwiedzić syna i przygotować prezent na urodziny córce. Trzeba też kupić torbę i płaszcz oraz zadzwonić do Leona, żeby ustalić spotkanie.
W ten sposób Ania zrozumiała, iż życie może być trochę egoistyczne, ale zdrowe egoizm kobiecy pomaga przetrwać.

![Tutaj w Krakowie wolontariusze WOŚP otrzymają darmowy poczęstunek [LISTA LOKALI]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/01/wosp-1.jpg)









