Tego mięsa nie jadłam wiele lat. W PRL-u święciło triumfy, serwowane było na firmowych imprezach, bankietach, a także od czasu do czasu w niedzielnych rodzinnych obiadach. Teraz mam wrażenie, iż zostało zepchnięte na boczny
tor. Fakt, nie jest to mięso, które można jeść codziennie ani choćby raz w tygodniu, ale od święta sprawdza się znakomicie. Szczególnie, iż można je przyrządzić na wiele pysznych sposobów.