Rzeszowskie ślady Powstania Styczniowego - historia ukryta w kamieniach i sercach
22 stycznia 1863 roku. To data, która na zawsze zapisała się w naszej historii. Tego zimowego dnia zapłonęła iskra Powstania Styczniowego - największego polskiego zrywu narodowego w XIX wieku. Choć walki toczyły się głównie w Królestwie Polskim, echa wystrzałów i patriotyczne uniesienie dotarły daleko poza kordon graniczny, również tutaj, do galicyjskiego Rzeszowa.
To niesamowite, jak historia potrafi łączyć ludzi ponad granicami zaborów. Ochotnicy z Rzeszowa, nie zważając na austriackie zakazy, ruszyli, by stanąć ramię w ramię z rodakami walczącymi z carską potęgą. Dziś zabiorę Was w podróż śladami tych bohaterów.
Nadzieja na wolność i "branka"
Wszystko zaczęło się nieco wcześniej. Po upokarzającej porażce Rosji w wojnie krymskiej z Turcją (1856 r.), potężne imperium carów zachwiało się w posadach. Polacy wyczuli ten moment słabości. W sercach zaczęły kiełkować marzenia o wolności, a atmosfera gęstniała z miesiąca na miesiąc.
Bezpośrednim zapalnikiem, który doprowadził do wybuchu walk, była tak zwana "branka". Rosyjscy zaborcy, chcąc zdusić w zarodku planowane powstanie, sporządzili listy proskrypcyjne młodych Polaków, których zamierzano przymusowo wcielić do carskiej armii na długie lata. To przelało czarę goryczy.
Rzeszów - bastion patriotyzmu w Galicji
Choć Rzeszów leżał w zaborze austriackim, miasto tętniło życiem konspiracyjnym. Mieszkańcy czuli, iż to jest "ten moment". Jeszcze przed styczniową nocą, rzeszowska młodzież gimnazjalna organizowała w Kościele Farnym podniosłe msze patriotyczne. Wyobraźcie sobie te tłumy w świątyni, śpiewające zakazane pieśni "Boże, coś Polskę", mimo groźnego wzroku austriackich żandarmów.
W mieście działały tajne kółka patriotyczne, którym przewodził Stanisław Spiess. Prężnie funkcjonował też Komitet Mieszczański z takimi postaciami jak Wiktor Zbyszewski czy legendarny Marcin Borelowski.
Młodzi idą w bój - Żuawi Śmierci
Gdy padł rozkaz do walki, młodzi rzeszowianie nie wahali się ani chwili. Część gimnazjalistów - w tym K. Salwach, E. Moszyński, H. Roża, E. Webersfeld, M. Zboiński, A. Malawski czy E. Jahl - przedostała się najpierw do Krakowa, by stamtąd ruszyć do Królestwa Polskiego.
Wielu z nich trafiło do elitarnego i owianego legendą oddziału I Pułku Żuawów Śmierci. To była formacja niezwykła - ich nazwa nie była przypadkowa. Składali przysięgę, iż nigdy się nie cofną ani nie poddadzą. Nosili charakterystyczne mundury z dużym, białym krzyżem na piersiach i czerwonymi fezami na głowach. Nasi rzeszowscy ochotnicy przeszli chrzest bojowy w krwawej bitwie pod Miechowem (16 lutego 1863 r.). To tam bohaterską śmierć poniósł młody Moszyński.
Szacuje się, iż z samego Rzeszowa do powstania wyruszyło około 50 gimnazjalistów. Ich losy były często tragiczne - wielu zginęło na polu chwały, inni trafili do carskich więzień lub zostali zesłani na mroźną Syberię. Ci, którym udało się wrócić, często byli wyrzucani ze szkół w Galicji, płacąc wysoką cenę za swój patriotyzm.
Legenda Marcina "Lelewela" Borelowskiego
Jedną z najbarwniejszych postaci związanych z Rzeszowem był Marcin Borelowski, używający pseudonimu "Lelewel". Ten blacharz i studniarz, który osiedlił się w naszym mieście w 1858 roku, okazał się wybitnym dowódcą partyzanckim.
Wstąpił do powstania w randze pułkownika i pełnił funkcję naczelnika wojennego województwa podlaskiego i lubelskiego. Lelewel był dowódcą, który walczył w pierwszej linii. Zasłynął w bitwach pod Chruśliną i Panasówką, gdzie jego oddziały skutecznie odpierały ataki przeważających sił rosyjskich. Niestety, jego szlak bojowy zakończył się we wrześniu 1863 roku w bitwie na Sowiej Górze pod Batorzem, gdzie poległ.
Pamięć o nim w Rzeszowie jest wciąż żywa. W 1913 roku, w 50. rocznicę powstania, miejscowi rzemieślnicy ufundowali tablicę pamiątkową ku jego czci, którą do dziś możecie zobaczyć na kamienicy przy ulicy 3 Maja. Warto przystanąć tam na chwilę podczas spaceru po mieście.
Rzeszów jako zaplecze powstania
Walka to nie tylko karabiny, to także logistyka. Rzeszów stał się kluczowym zapleczem dla walczących oddziałów. To tutaj formowano kolejne grupy ochotników, ale przede wszystkim organizowano przerzut broni, amunicji, żywności i środków opatrunkowych.
W mieście działał prawdziwy ruch oporu cywilnego. Kobiety darły płótno na bandaże, rzemieślnicy naprawiali broń. W znanej drukarni J. A. Pelara, pod osłoną nocy, drukowano patriotyczne ulotki, pieśni i gazetki, które podtrzymywały ducha walki i niosły wieści z frontu. Miasto stało się też bezpieczną przystanią dla rannych, których tutaj potajemnie leczono i ukrywano.
Gdy powstanie upadło, Rzeszów nie odwrócił się od swoich bohaterów. Wielu weteranów, po uzyskaniu zgody władz, osiedliło się w okolicy, ciesząc się ogromnym szacunkiem społeczności. Ich pogrzeby stawały się wielkimi manifestacjami patriotycznymi, a rocznice zrywu obchodzono z należytą powagą.
Mogiła Powstańców Styczniowych na Starym Cmentarzu
Jeśli chcecie dotknąć tej historii, musicie odwiedzić Stary Cmentarz w Rzeszowie. To miejsce magiczne, pełne ciszy i pamięci.
Spoczywa tu między innymi Wiktor Zbyszewski - znany adwokat, komisarz obwodu w czasie powstania, a później naczelnik miasta. Za swoje zaangażowanie w pomoc powstańcom płacił surowymi karami nakładanymi przez władze austriackie, ale nigdy się nie ugiął.
Szczególnym punktem jest pomnik poświęcony powstańcom styczniowym, odsłonięty 17 czerwca 1886 roku. Wzniesiono go w miejscu spoczynku siedmiu poległych bohaterów. To jeden z najstarszych tego typu pomników w Polsce, co świadczy o tym, jak ważna dla rzeszowian była pamięć o roku 1863.
Warto wspomnieć też o dramatycznych losach tych najmłodszych. Ludwik Matiaszek, dzielny rzeszowski gimnazjalista, próbował przedostać się do oddziału dyktatora Mariana Langiewicza. Został jednak schwytany na granicy zaborów i w kajdanach odtransportowany z powrotem do rzeszowskiego więzienia. Takich historii były setki - to opowieści o przerwanej młodości, odwadze i buncie.
Spacerując alejkami Starego Cmentarza, pamiętajcie o tych ludziach. O studentach, rzemieślnikach, ojcach i synach, którzy zaryzykowali wszystko dla marzenia o wolnej Polsce.







