Rozważania o podwójnych standardach
28 listopad 2018
„Gdy hipokryzja staje się cechą charakteru, wpływa również na sposób myślenia, ponieważ polega na negowaniu wszystkich aspektów rzeczywistości, które wydają się komuś nieprzyjemne, irracjonalne lub odpychające.” – Octavio Paz

Kobiety często dostrzegają podwójne standardy działające na ich niekorzyść, ignorując te, które im sprzyjają. Mężczyźni otrzymują więcej szacunku, ale mniej troski; kobiety więcej troski, ale mniej szacunku. Każda z tych ról ma własne korzyści i koszty.
Spis treści:
Wprowadzenie
O narzekaniu i domaganiu się zmian
Działać czy być przedmiotem działania
Szacunek kontra pożądanie
1. Wprowadzenie
Istnieją równoległe korzyści i niedogodności związane z życiem jako mężczyzna lub kobieta. Mężczyznom z reguły przypisuje się większą wiarygodność, podczas gdy kobiece ciało jest bardziej pożądane. W praktyce oznacza to, iż jeśli jesteś mężczyzną, świat częściej będzie cię szanował, niż pragnął lub otaczał troską. jeżeli natomiast jesteś kobietą, świat częściej będzie cię pożądał i troszczył się o ciebie, niż darzył szacunkiem.
Na pewnym poziomie, świadomie lub nieświadomie, wydaje się, iż nasz gatunek postrzega kobiety jako osoby zależne od innych, a mężczyzn jako ich opiekunów i odpowiednio traktuje każdą z tych grup.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, iż to mężczyźni dostali lepszy układ. W nieskończonym świecie ideologicznego feminizmu oraz wpisanego w kobiecą perspektywę poczucia krzywdy właśnie tak uważa wiele kobiet, znajdując osobliwą satysfakcję w postrzeganiu siebie jako domyślnej ofiary. W rzeczywistości jednak pozycja mężczyzny wiąże się z ciężarem odpowiedzialności, samotnością i trudami życia, które są dla kobiecego doświadczenia równie obce, co niepożądane.
2. O narzekaniu i domaganiu się zmian
Kobiece skargi bardzo często opierają się na przekonaniu, iż istnieją obszary życia, w których kobieta z powodu swojej płci znajduje się w rażąco niekorzystnej sytuacji. To właśnie taki sposób myślenia stanowi fundament myśli feministycznej.
Trzeba jasno powiedzieć: rdzeniem feminizmu, psychologicznym ziarnem, z którego wyrasta ta ideologia, jest przekonanie, iż ktoś jest gorszy z powodu swojej płci, a ta niższość nie wynika z naturalnych ograniczeń, ale z systemowego ucisku, który należy skorygować środkami politycznymi, ekonomicznymi i innymi.
Niezależnie od tego, czy kobieta określa się jako feministka, czy nie, dopóki postrzega siebie jako osobę mniej uprzywilejowaną od mężczyzny, będzie pod wieloma względami zachowywać się podobnie do kobiety, która otwarcie identyfikuje się z feminizmem.
Innymi słowy, choćby jeżeli odrzuca etykietę feministki, doskonale wiedząc, iż słowo to często niesie ze sobą negatywne skojarzenia i może zaszkodzić jej reputacji, przez cały czas kieruje się tym samym kompleksem niższości i zazdrości o penisa wobec mężczyzn, co najbardziej radykalne i najgłośniejsze ideolożki feministyczne. A jednak jako mężczyźni postrzegamy narzekanie, niezależnie od tego, czy jest uzasadnione czy nie, jako cechę charakterystyczną kobiecej natury.
Nawet jeżeli mężczyzna ma powody do skargi, zwykle z trudem przychodzi mu narzekać. Sam akt narzekania wywołuje w nim bowiem pewien rodzaj nieproduktywnej niechęci do samego siebie, która zdaje się nie dotykać kobiet w takim stopniu.
Dlatego gdy ktoś narzeka bez uzasadnionej przyczyny, zwłaszcza iż mężczyzna często niechętnie narzeka choćby wtedy, gdy ma ku temu powody, widzi w tym jedynie odpychającą karykaturę bezczelności próbującej przedstawiać się jako poszukiwanie sprawiedliwości. Mężczyzna działa. Nie jest kimś, wobec kogo się działa. jeżeli czegoś chce, to robi to. Nie czeka. Nie zwleka. Przystępuje do działania. Jeżeli choćby zdecyduje się narzekać, szanse na uzyskanie pomocy są niewielkie. A choćby jeżeli pomoc nadejdzie, jeszcze mniejsze są szanse, iż otrzyma ją bez uszczerbku dla własnej godności.
Widzisz, podczas gdy kobiety cierpią z powodu nieustannego niezadowolenia i potrzeby komunikowania tego niezadowolenia z nadzieją, iż mężczyzna rozwiąże ich bieżący problem, mężczyźni cierpią przede wszystkim z powodu ogromnej dumy.
Dlatego choćby wtedy, gdy mężczyzna naprawdę zasługuje na pomoc, prawdopodobieństwo, iż o nią poprosi, jest mniej więcej takie samo jak prawdopodobieństwo, iż ją otrzyma. Innymi słowy, tak jak społeczeństwo nie przejawia szczególnej troski o mężczyzn, tak i sam mężczyzna nie chce być kimś, kim trzeba się opiekować.
Najważniejszą emocjonalną potrzebą mężczyzny jest duma. Szacunek jest jedynie jej naturalną konsekwencją. Jeżeli mężczyzna nie szanuje samego siebie, nie może oczekiwać szacunku od innych. Dlatego prosi o pomoc dopiero wtedy, gdy nie ma już żadnego wyjścia. Szukanie pomocy jest dla niego ostatecznością, a nie pierwszym odruchem. Zamiast narzekać na niesprawiedliwość, próbuje ją naprawić przy pomocy tych środków, które ma do dyspozycji.
Mężczyzna najpierw próbuje pomóc sam sobie. Dopiero po wielu nieudanych próbach zwraca się po wsparcie. W przypadku kobiet ta zasada działa odwrotnie. Kobieta gwałtownie szuka pomocy, ale wolniej pomaga samej sobie, o ile w ogóle podejmie taką próbę. Oczywiście istnieje mnóstwo wyjątków, ale jako ogólna obserwacja, zasada ta zwykle się potwierdza.
Celem mężczyzny nie jest zanurzanie się w emocjonalnym oczyszczeniu poprzez wyrzucanie z siebie frustracji i namawianie innych do działania zgodnie z jego emocjami. Jego celem jest raczej zrozumienie, co działa nieoptymalnie, a następnie zmienienie tego tak, aby sytuacja się poprawiła. Z tego właśnie powodu „zrzędzenie” ma silnie kobiece konotacje. To kobiety częściej znajdują niezliczone powody do narzekań, gdy ich niepewności dochodzą do głosu, bo podczas gdy mężczyzna zmienia świat własnymi rękami, kobiety zmieniają go, błagając mężczyzn.
Mężczyźni działają i są z tego dumni, a gdy tego nie robią, wstydzą się swojej nieproduktywności. Działania kobiety polegają na wywieraniu wpływu na innych, aby działali w jej imieniu, niezależnie od tego, czy tak jest, czy nie, nie odczuwa wstydu, narzekając, a wręcz czuje, iż po prostu korzysta ze swoich naturalnych praw. Niestety, niezależnie od pozycji społecznej kobiety, bogatej czy biednej, konserwatywnej czy liberalnej, wykształconej czy niewykształconej, jej naturą jest niezadowolenie ze swojej pozycji, a jeżeli ma mało lub wcale problemów, będzie je wymyślać i rozgłaszać wyłącznie po to, by móc doświadczyć emocjonalnej ulgi płynącej z narzekania oraz uwagi, którą takie narzekanie przyciąga.
3. Działać czy być przedmiotem działania
W tę różnicę wpisany jest również ogromny kontrast w standardzie odpowiedzialności, jaki każda z płci nakłada sama na siebie. Jakby na poziomie psychologicznym kobieta postrzegała świat jako coś, co działa na nią, a nie coś, na co ona sama oddziałuje. Dlatego kiedy jest niezadowolona, dochodzi do wniosku, iż przyczyną jej sytuacji jest coś znajdującego się poza nią samą. A ponieważ to mężczyzna jest stroną aktywną w relacjach seksualnych, to właśnie jego obarcza odpowiedzialnością za swoje niezadowolenie.
To prowadzi nas do podwójnego standardu, na który mężczyźni nie odważają się narzekać, a kobiety nie mają ochoty go dostrzegać. Gdy kobieta źle traktuje mężczyznę, pierwsze pytanie brzmi zwykle: „Co on zrobił, iż zachowuje się w ten sposób?” Natomiast gdy mężczyzna źle traktuje kobietę, bardzo gwałtownie uznaje się go za potwora, bez potrzeby dalszego badania sprawy. Kobiety otrzymują kredyt zaufania choćby wtedy, gdy postąpiły niewłaściwie. Szuka się usprawiedliwień, które mogłyby wyjaśnić ich zachowanie i zdjąć z nich część odpowiedzialności. Mężczyznom nie okazuje się podobnej, instynktownej wyrozumiałości.
Jest to społeczny przywilej, z którego kobiety korzystają szczególnie wyraźnie. Do tego stopnia, iż choćby w systemach prawnych ich kary bywają łagodniejsze, o ile w ogóle zostaną ukarane. On działa. Ona jest tą, wobec której się działa. Ten sposób myślenia nieustannie odtwarza się i utrwala wokół nas, niezależnie od rzeczywistych faktów.
Kobiety dostrzegają te podwójne standardy, na których nie korzystają, ale pozostają ślepe na te, które działają na ich korzyść.
Szczerze wierzą, iż to one są stroną najbardziej uciskaną, podczas gdy w rzeczywistości posiadają większą swobodę niż ich męscy odpowiednicy. Chcą reformować te normy społeczne, które ograniczają ich możliwości. Dążą do zwiększenia własnej wolności poprzez zmniejszenie społecznych konsekwencji swoich działań. Nie wykazują jednak podobnego zainteresowania reformowaniem tych podwójnych standardów, które już teraz przynoszą im korzyści. Dlatego kobiety narzekają, iż rozwiązłość szkodzi ich reputacji, podczas gdy reputacja mężczyzny może na niej zyskiwać. Jednocześnie nie dostrzegają, iż korzystają z poziomu współczucia, wyrozumiałości i domniemanej niewinności, który dla większości mężczyzn pozostaje czymś niemal całkowicie obcym.
4. Szacunek kontra pożądanie
Kiedy kobieta domaga się, aby oceniano ją na podstawie jej zasług w taki sam sposób, w jaki ocenia się mężczyzn, nie do końca rozumie, o co prosi. Pragnie większego szacunku, a wraz z nim uznania, które jest nieodłączną częścią szacunku. Nie zdaje sobie jednak sprawy z kosztów, jakie się z tym wiążą. Gdyby bowiem była szanowana w sposób adekwatny mężczyznom, przestałaby być otaczana troską w sposób adekwatny kobietom.
Kobiety są obiektami pożądania, zachowując w dorosłości wystarczająco wiele młodzieńczej czy wręcz dziecięcej estetyki, aby wywoływać współczucie i opiekuńczość, jakie gatunek odczuwa wobec dzieci.
Mężczyźni natomiast są obiektami sukcesu. Innymi słowy, mężczyznę ocenia się przede wszystkim przez pryzmat jego użyteczności i osiągnięć. Nie istnieje żadna poduszka bezpieczeństwa ani siatka ochronna dla mężczyzny, który spadnie zbyt głęboko w przepaść porażki.
Gdyby jednak był kobietą, jego upadek zostałby złagodzony i częściowo powstrzymany zarówno przez wsparcie społeczne, jak i instytucjonalne. Nikt zasadniczo nie troszczy się o mężczyznę tylko dlatego, iż istnieje. Ten przywilej jest zarezerwowany przede wszystkim dla kobiet i dzieci.
Pozycja mężczyzny w świecie zależy raczej od tego, co potrafi wytworzyć, osiągnąć lub rozwiązać. To właśnie poprzez życie zgodne z tą rolą oraz poprzez rezultaty swoich działań mężczyzna buduje własną wartość. Mówiąc prościej, kobiety pożądają szacunku, który przysługuje mężczyznom, ale nie rozumieją, iż szacunek ten jest w pewnym sensie substytutem troski, której mężczyźni nie otrzymują.
Społeczeństwo nie troszczy się bowiem w sposób fundamentalny o tych, których szanuje, tak samo jak nie szuka przewodnictwa u tych, którymi się opiekuje. Kiedy patrzysz na kogoś z podziwem, szanujesz to, co potrafi zrobić i czego dokonał. Nie troszczysz się jednak o jego słabości ani o niego samego jako osobę. Gdybyś to robił, odczuwałbyś wobec niego litość, a nie szacunek.
Człowiek może korzystać albo z troski wynikającej ze współczucia, albo z podziwu wynikającego z szacunku, ale nie z obu jednocześnie. Te dwa rodzaje społecznej „miłości” wzajemnie się wykluczają. Obecność jednego uniemożliwia pełne zaistnienie drugiego. Pewien negatywny aspekt kobiecej natury buntuje się przeciwko temu, iż kobieta nie zajmuje pozycji lidera. Jednak właśnie dzięki tej drugoplanowej roli korzysta ona z poziomu troski, współczucia i empatii, których mężczyźni przestają doświadczać już po zakończeniu dzieciństwa.
Rzeczywiście, ludzie mogą szanować mężczyzn bardziej niż kobiety. Ale ceną za ten szacunek jest utrata przywileju bycia otaczanym troską wyłącznie dlatego, iż się istnieje, oraz utrata swobody do okazywania własnej słabości. Skupiając się na tym, z czego nie korzysta, a ignorując to, z czego korzysta, wiele kobiet nie znosi bycia „drugą płcią”. Dzieje się tak jednak tylko dlatego, iż nie zdają sobie sprawy, iż jeszcze bardziej nie podobałoby im się bycie tą „pierwszą”.
Źródło: Ruminations on Double Standards
Zobacz na: Feminizm obnażony: Nasza ślepota na kobiece zło – David Shackleton
Dlaczego kobiety zdradzają: niewygodna prawda o kobiecej niewierności – rozmowa z Michelle Langley
Model Duluth: ideologiczna trucizna dla systemu pomocy ofiarom?
Praca z agresywnymi kobietami: Odsunięcie zasłony milczenia z tematu tabu – Erin Pizzey
Przemoc w związkach młodych dorosłych, co naprawdę pokazało badanie Whitakera z 2007 roku?
Natura kobiety: Jej niegodziwość – Red Femme Diaries
Natura kobiety: Niesamowite Mamy – Red Femme Diaries


![[Gówno] Testy na atrakcyjność bez końca](https://wybudzeni.com/wp-content/uploads/2026/06/Gowno-Testy-na-atrakcyjnosc-bez-konca-.jpg)




