Różowe spodniobuty i wiązanie much. Takiego festiwalu w Łodzi jeszcze nie było!

tupiatek.pl 30 minut temu

Festiwal przeniósł się do Łodzi z Gdańska

- Do Łodzi przenieśliśmy się z Gdańska, gdzie odbyły się już dwie edycje festiwalu. Impreza tak się rozrosła, iż przestaliśmy się tam mieścić. A Łódź jest na środku wszystkiego i ma fajne drogi dojazdowe z każdej strony

- mówi Bartosz Burski, organizator.

I dodaje:

- Na festiwalu, poza standardową ofertą targową, czyli stoiskami firm i rękodzielników, mamy taką formułę dla odwiedzających, żeby wciągać ich w nasz świat. Dajemy im możliwość korzystania z pokazów na żywo, uczestniczenia w warsztatach. Żeby mogli nie tylko patrzeć, ale sami tworzyć te rzeczy. Są prelekcje z topowymi nazwiskami polskiej sceny spinningowej. Mamy premiery książek. Wielu wystawców wyszło poza standardową ekspozycję i robi eventy dla gości.

W wydarzeniu bierze udział 90 wystawców

W wydarzeniu bierze udział 90 wystawców. Jednym z nich jest Paweł Kolberg, który zajmuje się produkcją i sprzedażą odzieży dla wędkarzy.

- Mamy spodniobuty, wodery i ubrania wodoodporne. Wszystko najwyższej jakości, certyfikowane. Ceny zaczynają się od 20 zł.

Pan Paweł przekonuje, iż wędkowanie jest zajęciem dla całych rodzin. W jego ofercie można na przykład znaleźć spodniobuty w kolorze... różowym, są też rozmiary dziecięce.

- Lepiej, żeby cała rodzina wybrała się nad wodę niż spędzała czas na kanapie przed telewizorem, prawda? Sam łowię od blisko 25 lat. A pięć miesięcy temu urodził mi się syn i czekam, aż podrośnie, żeby mu założyć spodniobuty i wyruszyć razem na ryby.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/znany-milioner-wygral-z-miastem-lodz-komornik-wszedl-na-konto-magistratu/NavI2XV4kATap4R54eYV

Mucha w jeden wieczór albo w tydzień

Z kolei Łukasz Frąckowiak i Gabriel Król zajmują się... wiązaniem much, czyli tworzeniem przynęt z kolorowych piór i innych materiałów.

- Moja przygoda z łowieniem zaczęła się 15 lat temu, kiedy zacząłem się interesować łososiami i praktycznie od razu zacząłem wiązać muchy. A zacząłem to robić dlatego, iż w Polsce rynek much łososiowych jest bardzo, bardzo skromny. Również wszystkie potrzebne - i dobre jakościowo - materiały na muchy są dość trudne do zdobycia w Polsce i choćby teraz trzeba je za granicą zamawiać, żeby te muchy fajne zrobić. To interesujące uzupełnienie hobby, żeby nie tylko łowić, nie tylko rzucać, ale też samemu zrobić tę przynętę. Chyba nic tak nie cieszy, jak ryba złowiona na własnoręcznie wykonaną przynętę

- opowiada pan Łukasz.

Muchy pana Łukasza są nowoczesne, natomiast pan Gabriel lubuje się w klasyce.

- Moją pasją są stare muchy, jakimi tak naprawdę zaczynano łowić ponad 200 lat temu. Trzeba przygotować materiały, m.in. pióra, wszystko złożyć w dobrej kolejności. Czasem zrobię jedną muchę w jeden wieczór, a czasem i tydzień mi zejdzie. To taka dodatkowa pasja, można powiedzieć, artystyczna. Lubię to robić, bardzo się przy robieniu much uspokajam.

Festiwal Wędkarski Bait Fight w Hali Expo przy Al. Politechniki można odwiedzać także w niedzielę (8 listopada) w godz. 10 - 16.

Dołącz do kanału TuŁódź na WhatsAppie!

Idź do oryginalnego materiału