Różne składy pod jedną etykietą. Klienci pytają, Biedronka się tłumaczy. "To jakiś żart"

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
Czy można sprzedawać pozornie takie same produkty, ale z różnymi składami? Okazuje się, iż tak. Sprawa Biedronki pokazuje, iż przepisy w tym zakresie są dość elastyczne. Tyle iż dziś klienci uważniej sprawdzają etykiety i gwałtownie wychwytują różnice, które jeszcze niedawno mogły przejść bez echa.
Na profilu "Pomysłodawcy" pojawił się wpis, który gwałtownie przyciągnął uwagę facebookowiczów. Autor wskazał na rozbieżności w składzie jednego z produktów dostępnych w Biedronce. Wystarczyło kilka godzin, żeby pod postem zaczęły pojawiać się kolejne komentarze i zdjęcia od klientów. Sieć odpowiedziała na zarzuty, ale to nie uspokoiło nastrojów.

REKLAMA





Odpowiedź Biedronki to jakiś żart
- piszą internauci. O co dokładnie chodzi? Już tłumaczymy.


Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska"



Czy karagen znajduje się w każdej śmietanie z Biedronki? Okazuje się, iż nie
W centrum zamieszania znalazła się śmietanka 30 proc. marki własnej "Mleczna Dolina". Okazuje się, iż w zależności od regionu kraju ten sam produkt, w identycznym opakowaniu, ma inny skład. W jednej wersji lista składników kończy się na samej śmietance. W drugiej pojawiają się dodatki, takie jak karagen i białka mleka. Autor wpisu - Kamil - nie owijał w bawełnę. Zwrócił się bezpośrednio do sieci słowami:
Wyjaśnijcie proszę, dlaczego Śmietanka 30 proc. waszej marki własnej, tj. "Mleczna Dolina", to produkt o co najmniej dwóch twarzach?



Dalej wskazał, iż przy takiej samej nazwie i opakowaniu klienci mogą oczekiwać identycznego produktu, niezależnie od miasta, w którym robią zakupy. Sporo miejsca poświęcono też samym dodatkom. W treści padło wyjaśnienie, czym jest jeden z nich:
Nadmienię przy okazji, iż karagen to stabilizator/zagęszczacz pozyskiwany z alg czerwonych, który wzbudza kontrowersje w świecie nauki i choć jest legalny, to podejrzewa się go o negatywny wpływ na florę bakteryjną naszych jelit i szczerze mówiąc - osobiście - z tego powodu od dawna nie kupuję tej Waszej "śmietanki".
Autor zwrócił również uwagę na obecność białek mleka, które jego zdaniem pełnią funkcję zagęszczacza. Na koniec padł argument, który mocno wybrzmiał w całej dyskusji:



Skoro etykieta i nazwa są identyczne, to standardy jakości również powinny być stałe dla wszystkich klienta, niezależnie od tego, czy chcę kupić ten produkt w Łodzi, Poznaniu, Gdyni czy jakimkolwiek innym regionie Polski.
W komentarzach gwałtownie pojawiły się głosy potwierdzające, iż różnice faktycznie występują. Jedni pisali, iż trafiają na "czystą" wersję, u innych dodatki są normą. Internauci nie szczędzili przy tym mocnych opinii.
To jest jak z rosyjską ruletką. Wszystkie naboje niby takie same, a jednak jeden się różni
- czytamy w jednym z komentarzy. Inna użytkowniczka przyznała:
To mnie irytuje... Finalnie odłożyłam wczoraj 30 proc. i zmuszona byłam wziąć 18 proc. Jednak to żaden kompromis.


Sieć odpowiada na zarzuty klientów. Tłumaczy to trendem "clean label"
Biedronka odniosła się do sprawy w odpowiedzi dla redakcji WP Finanse. Sieć podkreśliła, iż karagen jest składnikiem dopuszczonym do użycia i uznawanym za bezpieczny zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej. Jak tłumaczy sieć, pełni rolę stabilizatora, za pomocą którego śmietanka łatwiej się ubija i zachowuje odpowiednią konsystencję. To rozwiązanie, które od lat funkcjonuje w tego typu produktach.
W wyjaśnieniu pojawił się też wątek dwóch wersji produktu. Biedronka wskazuje, iż to efekt testowania różnych wariantów w ramach tzw. trendu czystej etykiety.



Rozwijając trend "clean label" w wielu kategoriach w Biedronce, zdecydowaliśmy się zaproponować klientom w części placówek śmietankę 30 proc. bez dodatków funkcjonalnych - bez karagenu, aby sprawdzić, czy klientom przypadnie do gustu taki produkt
- przekazała dr inż. Justyna Szymana.


Sieć zapewnia, iż wszystko odbywa się zgodnie z przepisami. Oba warianty mają pełny skład na opakowaniu, a klient może sprawdzić, kto jest producentem. Jednocześnie Biedronka zaznacza, iż analizuje wybory kupujących i na tej podstawie dopasowuje ofertę w poszczególnych sklepach. Takie tłumaczenie nie przekonało jednak wszystkich. W komentarzach gwałtownie pojawiły się ostre reakcje. Cała sprawa jasno pokazuje, iż dziś liczy się już nie tylko cena i dostępność, ale także spójność i przejrzystość. A na tym polu klienci coraz częściej patrzą markom na ręce. Różne składy pod jedną nazwą. Jak to odbierasz? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału