Wczoraj była Niedziela Palmowa, czas kiedy na osiołku jeden facet przejechał wśród wiwatujących tłumów. Tych samych, które parę dni później postanowiły go pogrążyć, wyzwalając od ukrzyżowania niejakiego Barabasza. Historia, która ukształtowała nasz świat zachodni, tłuczona od niepamiętnych lat, najsampierw przez Kościół i jego pracowników, potem wzięta na warsztat przez pisarzy, filmowców i innych ludzi od opowiadania historii. Czy ta opowieść czegoś jeszcze kogokolwiek uczy? Hym... na pewno nie polityków, zwłaszcza tych zwanych populistami, którzy jeszcze nie zdążyli zamienić swoich rządów w reżimy autorytarne. Nic a nic nie dociera do ludzi, kiedy ogłupia ich poparcie tłumu a szczególnie ta wiedza iż emocje, które się wywołało, są jak morze, nad którym ciężko zapanować. Budowanie na emocjach prędzej, czy później kończy się źle, politycy, którzy "w emocjach" robią, nie chcą tego widzieć, choć przecież każdego z nich czeka utrata poparcia, choćby częściowa. Jak to władza nad ludzkimi emocjami oszołamia! Jak zaślepia i nie pozwala dojrzeć zagrożeń. Ech...
Mła postanowiła przełamać blokadę wewnętrzną i zagłębiła się solidniej w to polityczne, co ostatnio nam tworzy rzeczywistość. Ponieważ bliższa koszula ciału skupię się na naszych. Nie jestem entuzjastką rządów platformianych, uważam PełO za partię wodzowską naszego rodzimego Donalda, która jest obciążona wszystkimi wadami partii wodzowskiej. Niestety, jak mówi polskie przysłowie - Na bezrybiu i rak ryba. PiSdnięte, które są taką samą partią wodzowską, tylko z głupszymi pomysłami, popełniły gruby błąd stawiając na bezmyślnego Nałroky'ego i jeszcze większy stawiając na Czarnka, oraz nie dołączając do próby rozliczeń sprzymierzonego tworu, jakim była ta cała Solidarna Polska, czy jak jej tam. PiSdnięte od zawsze skupione na tym żeby na prawo od nich był tylko beton, wyrywają elektorat innym prawicowym ugrupowaniom, co raczej nie służy zdolności koalicyjnej. Mła na to paczy i widzi iż powoli, powoli, ale jednak zbliża się samozaoranie PiSdniętych. Konfa nie dowozi, cóś za małe przełożenie ma na prezydenta, albo dziefczynki i chłopcy kombinują granie na kogoś swojego, albo, o co ich podejrzewam, zaczęli drżeć na myśl o tym iż trzeba będzie się stać choć nieco podobnym do starej europejskiej prawicy i co to będzie? Bo wicie rozumicie, lubiana na ogół Meloni zobaczyła iż granice jej władzy wyznacza niezależne sądownictwo, lud jej to w referendum uświadomił, Bardella, o ile go Francuzi wybiorą, będzie się melonizował, itd. No jakby nieco inna jakość, cofanie się przed tzw. pójściem na rympał, prawicowe partie Europy oddziela od naszej prawicy przepaść cywilizacyjna. choćby od AfD, którego szefostwo nie jest heteronormatywne. Ech... ta polska przeterminowana konserwa, z Barunowem po cichutku trzepiącym kasę na czele.
Pochylę się nad tym Nałrokym, którego szef z Hameryki wystawił. Nałroky jak wiecie usiłował zablokować pożyczkę z UE, kasę, która ma być wydana na rozwój polskiej zbrojeniówki, infrastrukturę i budowę służb. w tej chwili wystrzelani ze sprzętu w Iranie Amerykanie usiłują wepchnąć się na krzywy ryj w kolejkę za zapłaconą przez UE broń dla Ukrainy i w kontrakty innych państw. Tak, w nasz też - chcecie Patrioty odbierać w 2035 roku? Amerykanom udało się już wkarwić Szwajcarów i to tak do białości, mianowicie Szwajcarzy rzucili przed się iż ani myślą przepłacać za F-35 i Amerykanie mogą się spodziewać zerwania kontraktu. Ogólnie zaczyna się mówić iż amerykańska broń jest przestarzała, za droga i nijak się ma do współczesnego pola walki. To nie jest cała prawda, ale faktem jest iż strzelanie do dronów wartych jakie parę tysi, rakietami za milion, jest gupie. No a teraz to wpychanie się Yankees w kolejkę jeszcze dołożyło do pieca i szykuje się niezłe rzucanie papierami. Zważywszy na to iż wg. PiSdniętych od Niemca broni nie trza brać, bo wraży, zostaje pytanie ile Francuzi mogą nam wyprodukować, w sytuacji, gdy Amerykanie odpadajo? Oczywiście jest to pytanie durne i wyłazi teraz cała krótkowzroczność prawicy i jej myślenie życzeniowe, niewiedza o tym jak świat wygląda.
No i to by było dziś na tyle, ponieważ temat niemiły, to zdjęcia hym... "najfajniejszych obiektów". Znaczy kwitnienia w ogrodzie, nieustanne obrabianie mebelków, nowe biżuteryjne pocieszki z tych tanich, no i oczywiście Kasiuleńka jako gwodździca programu. W Muzyczniku w tym smutnym tyźniu mła zapodaje przecudnie śpiewającą Patricię Janečkovą. Odeszła od nas prawie trzy lata temu, w wieku zaledwie 25 lat. Zostało po niej to przepięknie zaśpiewane "Laudate Dominum" z Requiem Mozarta.







