Rozmowy przez Listy: Odkryj Sztukę Korespondencji w Polskiej Kulturze

twojacena.pl 19 godzin temu

Po dwudziestu trzech latach małżeństwa życie domowe Weroniki stało się niewyobrażalnie monotonne. Córka, Zuzanna, wyszła za mąż i wyjechała z mężem do Warszawy, a ona i jej mąż Eugeniusz zostali we dwoje. Weronika zauważyła, iż i on stopniowo oddala się od niej.

Jagodo, przyjedź w sobotę, wezwę też Łucję, usiądziemy razem jak kiedyś. Dawno nie spotkaliśmy się przy bliskim stole powiedziała Weronika. Eugeniusz rusza z kumplami na ryby.

Masz rację, dawno nie było takiego spotkania. Czekam.

Zasiedliśmy przy kanapie, włączyła cichą melodię i poszła do kuchni. Wróciła z tacą, położyła ją na stoliku kawowym, nalała koniaku do kieliszków, rozejrzała się po przyjaciółkach i uśmiechnęła:

Za nas piękne!

Wszyscy wzniesli kieliszki, choć Łucja siedziała poważna.

Coś ci nie gra? zapytała Weronika. Nie udało się spotkać z wirtualnym przyjacielem?

Łucja wzięła łyk koniaku i zmarszczyła brwi:

Fuu, co wy pijecie, to obrzydliwe!

Co? Normalne, przecież nie codziennie tak pijemy, to dla nastroju zaśmiała gospodarczyni.

Jagoda śmiała się, wiedząc, iż Łucja wcale nie przepada za alkoholem nie lubi ani koniaku, ani wina, ani wódki.

Żadna, a co ty na nią patrzysz, ona jest trzeźwa, raz na sto lat wypije parę łyków wzruszyła kieliszek, choć sama przybrała się w grimasy.

Dlaczego nie udało? spojrzała Weronika na Łucję.

Opowiedz, jak poszło to spotkanie.

W porządku Facet wyglądał nieźle, sympatyczny, przyjazny, nie był nudny miał przyzwoite życie: biznes, mieszkanie, sportowy samochód.

Dobre początki roześmiała się Jagoda. A propos, Nina, napiszmy też twój profil na portalu randkowym.

Po co mi to? zdziwiła się Weronika. Mam męża Eugeniusza i to niezdrowe. Wy robicie, co chcecie, spotykacie się, z kim chcecie.

Och, zamężna! A kto ostatnio narzekał na Eugeniusza, iż nie poświęca uwagi, patrzy jak na pustą przestrzeń? wtrąciła Łucja.

Nie trzeba romansować wyjaśniła Jagoda można po prostu korespondować, dla duszy, dla nastroju. Zarejestrujmy cię i napiszmy.

Po kilku kieliszkach koniaku Weronika zgodziła się. Siadły przed laptopem, napisały wiadomość: Urokliwa kobieta z dobrym poczuciem humoru szuka mężczyzny do ciekawej konwersacji. Nazywam się Lena.

Weronika zapomniała o liście. W pracy rosły raporty, spotkania z klientami. Po dwóch tygodniach w piątek otworzyła swój skrzynkę pocztową. Wpisało się tam dwadzieścia wiadomości, większość odrzuciła jako nieprzyzwoite i usunęła.

Jedna jednak przykuła jej uwagę.

Również od dawna marzę o rozmowie z inteligentną i wesołą kobietą. Przyznam się, iż jestem żonaty. Moja żona ostatnio przestała mnie interesować. Nasze małżeństwo stało się rutyną, wszystko szare i nudne. Mam czterdzieści siedem lat, nazywam się Ignacy.

List przypomniał Weronice własny związek. Pomyślała, iż wielu ma podobne losy, gdzie miłość topnieje. Postanowiła odpowiedzieć.

W moim małżeństwie też coś jest nie tak. Smutno to przyznać. Już od dawna nie rozmawiamy szczerze z mężem, może dlatego napisałam ten list. Pragnę ciepłej rozmowy, ale mimo to kocham Eugeniusza. Chciałabym znaleźć bratnią duszę, z którą podzielić myśli, choćby przez korespondencję.

Nina, odpowiedzieli na list zapytała Łucja.

Odpowiedzieli, ale jedyne, co mnie zainteresowało, usunęłam resztę. Były tam różne niecenzuralne propozycje.

Tak, tam piszą, co chcą zaśmiała się Łucja.

A twój wirtualny przyjaciel? dopytała Weronika.

Och, Nina, bardzo dobrze. Grzegorz okazał się normalnym facetem, choć jego dusza jest ranna po rozwodzie. Była z nim żona, odszedł z młodszym chłopakiem, prawie rówieśnikiem naszego syna. Syn jest żonaty opowiadała Łucja.

No i dobrze, ale jego duszę. Może kiedyś wyjdziesz za mąż uśmiechnęła się Weronika. Nie wszyscy na portalach szukają tylko paskudy. Może to twój los

Po dwóch dniach Weronika otrzymała odpowiedź od Ignacego.

Widzę, iż mamy wiele wspólnego. Też szukam wirtualnej rozmowy, bo kocham żonę, chociaż czasem mnie irytuje. Nie podoba mi się jej przyjaciółki i ich panieńskie wieczory. Wydają się bezużyteczne, a ja nie mogę tego otwarcie powiedzieć, bo by się obraziła. Spędza z nimi więcej czasu niż ze mną.

Weronika pomyślała.

Faktycznie, jego życie brzmi nudno. Chyba naprawdę kocha żonę. My z przyjaciółkami też często organizujemy wieczorki panieńskie, więc może Eugeniusz nie lubi tego. Przecież nigdy mi o tym nie mówił. Gdyby mu się nie podobało, powiedziałby uspokoiła się po tych rozmyślaniach.

Odpowiedziała Ignacemu:

Rozumiem twoje zmartwienia. Co do wieczorków panieńskich, nie masz racji. Kobiety potrzebują towarzystwa podobnych sobie, rozluźniają się, narzekają, śmieją, czasem płaczą to im potrzebne. Oczywiście nie zapominają o rodzinie. W moim przypadku wydaje się, iż mąż jest zadowolony.

Weronika opowiadała przyjaciółkom o korespondencji z Ignacym, nie ukrywając nic, a one ją wspierały. Łucja rozwijała swój związek z Grzegorzem.

Dziewczyny, Grzegorz kupił dwa vouchery, za dwa tygodnie jedziemy na wakacje do Turcji, opalimy się na słońcu pochwaliła się.

Super, masz szczęście, Łucjo odparła Jagoda. A ja nikt mnie nie zaprasza

Ile masz lat? zaśmiała się Weronika. Może jeszcze spotkasz jakiegoś przyjaciela. Życie jest nieprzewidywalne Miej nadzieję i czekaj.

Oho, a gdzie ten przyjaciel się ukrywa? zaśmiała się Jagoda.

Wkrótce Łucja odjechała na wakacje z Grzegorzem. Internetowa korespondencja Weroniki trwać będzie już trzy miesiące. Ignacy był dowcipny i miły, Weronika coraz bardziej go lubiła.

Jednocześnie w domu z Eugeniuszem narastał kryzys. Im więcej czasu spędzał w pracy, tym częściej Weronika pisała do Ignacego. Pewnego dnia Eugeniusz przyniósł kwiaty, co ją zaskoczyło.

Eugeniuszu, skąd to?

Po prostu, co nie wolno, to nie ma odpowiedział, choć wydawało się, iż nie był szczerze.

W jej głowie zakiełkowało podejrzenie, iż mąż ma inną partnerkę, ale nie odważyła się zapytać. Gdyby Ignacy nie zaproponował spotkania, wszystko mogło trwać dalej.

Weroniko, pamiętam, iż nie planowaliśmy się spotkać, ale odkąd dowiedziałem się, iż mieszkamy w tym samym mieście, patrzę na kobiety i myślę: a może to właśnie ty? Chciałbym wiedzieć, jaka jesteś naprawdę. Spotkajmy się.

Weronika zgodziła się.

Nie mam nic do stracenia, jedno spotkanie to nie zdrada. Eugeniusz jest ostatnio ciągle zajęty.

Przygotowania do spotkania były dokładne. Poszła do zakładu fryzjerskiego, przycięła włosy krócej, pomalowała je na nowy odcień długo czekała na tę okazję. W drodze do kawiarni wyobrażała sobie wirtualnego znajomego, który obiecał przynieść białą różę.

Wkroczywszy do lokalu, nagle zobaczyła znajomy wzrok.

Weroniko! Co tu robisz? wykrzyknął Eugeniusz, zaskoczony.

Spojrzała na białą różę leżącą na stole i wszystko zrozumiała.

To ty? Boże, nie zgadłam, iż Ignacy to wymyślone imię.

Tak jak Lena odparł mąż. Usiądź, mamy o czym porozmawiać.

Usiadła naprzeciwko. Na początku rozmowa nie szła gładko. Weronika zmagała się z poczuciem winy, iż spotkała się za plecami męża, a jednocześnie gniewem, iż Eugeniusz zrobił to samo. Przypominała sobie, co napisała o swoim mężu.

Eugeniusz wydawał się mieć podobne myśli; w końcu Weronika przejęła inicjatywę.

Mówisz, iż wyglądam gorzej?

Dziś nie, dziś wyglądasz wspaniale. Niestety, to nie dla mnie.

Pisałeś, iż kochasz żonę, to wciąż prawda?

Oczywiście! Tylko iż przestaliśmy się rozumieć. Nie masz dla mnie czasu, ja nie mam dla ciebie

A jednocześnie spędzaliśmy godziny na portalu uśmiechnęła się Weronika.

Nina, myślę, iż powinniśmy zacząć od nowa zaproponował Eugeniusz, a ona uśmiechnęła się i zgodziła.

Zgoda powiedział Eugeniusz, chwycił ją za obie dłonie, spojrzał w oczy. Teraz widzę, iż przed sobą mam ukochaną żonę.

A ja mam ukochanego męża. Szkoda, iż nie będzie już listów rozbawiła się Weronika.

Dlaczego? Możemy dalej pisać odparł Eugeniusz.

Idź do oryginalnego materiału