To miały być miesiące przygotowań do wielkiego jubileuszu – 30-lecia istnienia. Zamiast tego właściciele Pizzerii Wenecja biją na alarm. Od kilku miesięcy, odkąd zamknięto drogę przy ich lokalu przy ulicy Jeziornej, biznes ledwo zipie. Przenieśli działalność na Bednarski Rynek – na własny koszt. Było to konieczne, bowiem pękł budynek, w którym mieścił się lokal. Ale spadki utargów są dramatyczne, a perspektywy na przyszłość – coraz bardziej ponure.
Minęło już kilka miesięcy od zamknięcia drogi przy naszej pizzerii i przeniesienia działalności do nowej lokalizacji. Pewnie wielu z Was już o tym nie pamięta. My niestety pamiętamy o tym każdego dnia – czytamy w poruszającym wpisie restauracji.
Brak ogródka, brak klientów, brak pieniędzy
Sezon letni to dla gastronomii czas największych nadziei. Dla Wenecji – czas największych strat.
Miesiąc po miesiącu odnotowujemy spadki w utargach. Brak naszego ogródka w okresie letnim to ogromna strata, której nie da się nadrobić – piszą właściciele.
Termin zakończenia prac przy Jeziornej został wydłużony. A pizzeria przez cały czas ponosi konsekwencje sytuacji, na którą – jak podkreślają – nie miała żadnego wpływu.
Wnętrze rozebrane, przyszłość niepewna
Zdjęcia, które publikuje restauracja, mówią więcej niż słowa. Wnętrze lokalu przy ulicy Jeziornej zostało rozebrane – aby oszacować zakres szkód. Miejsce, które przez lata tętniło życiem, dziś jest pustą skorupą.
To bardzo trudny widok dla nas i dla wszystkich, którzy tworzyli historię tego miejsca – przyznają.
Kiedy budynek zostanie naprawiony (co – jak podkreślają – leży już w gestii właściciela nieruchomości), Wenecję czeka kolejne wyzwanie: remont wnętrza praktycznie od podstaw. Nie wiadomo jednak, kiedy prace się rozpoczną i jak długo potrwają. Trudno planować przyszłość firmy, gdy nie zna się choćby przybliżonego terminu powrotu do własnego lokalu.
Bez odszkodowania, bez pomocy
Właściciele próbowali szukać pomocy. Rozmawiali z dwoma radnymi. Usłyszeli: „chętnie pomożemy”. Na tym się skończyło.
Poza rozmowami nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych informacji ani realnego wsparcia – mówią.
Z Urzędu Miasta przyszła odpowiedź: odszkodowanie nie przysługuje, bo za szkody odpowiada wykonawca prac. Ubezpieczyciel również odmówił wypłaty.
Nie jesteśmy niczemu winni. Przez blisko 30 lat uczciwie prowadziliśmy działalność, zatrudnialiśmy ludzi i płaciliśmy podatki. Dziś ponosimy konsekwencje sytuacji, na którą nie mieliśmy żadnego wpływu – podkreślają.
Apel do gnieźnian
Restauracja nie podaje konkretnych kwot. Mówi tylko tyle: koszty i straty są ogromne. Walczą, by utrzymać firmę i miejsca pracy. Ale choćby największe oszczędności kiedyś się kończą.
Dziś mamy poczucie, iż zostaliśmy z tym problemem sami – czytamy.
Dlatego właściciele pytają swoich gości, przyjaciół i mieszkańców Gniezna:
-
Czy widzicie jakieś rozwiązanie?
-
Co jeszcze możemy zrobić?
-
Jak zawalczyć o miejsce, które od niemal 30 lat jest częścią tego miasta?
Marzec 2027 – czy doczekają?
W marcu przyszłego roku Pizzeria Wenecja powinna świętować 30-lecie istnienia. Dziś właściciele nie wiedzą, czy doczekają tego jubileuszu.
Czy przetrwamy? Nie wiemy… – kończą swój apel.
To nie jest wołanie o cud. To wołanie o pomoc. O odpowiedzialne podejście do problemu, który nie powstał z ich winy. O wsparcie – nie tylko finansowe, ale choćby informacyjne, organizacyjne, ludzkie. Wenecja przez prawie trzy dekady gościła tysiące Gnieźnian. Dziś sama potrzebuje wsparcia. I choć nie oczekuje łaski, to ma prawo oczekiwać, iż miasto i mieszkańcy nie odwrócą się od niej w najtrudniejszym momencie.
Pomóżmy Wenecji przetrwać. Chociażby poprzez zamówienie pizzy na Bednarskim Rynku, udostępnienie apelu czy choćby dobre słowo. Bo miejsc takich jak to – z historią, tradycją i sercem – nie powinno się tracić.









