ŻONA NA ZAWSZE
Jak ty to robisz, iż tyle lat wytrzymujesz z jedną żoną? Jaki jest na to sekret? pytał mnie za każdym razem, gdy wpadał z wizytą, mój brat.
Miłość i ogromna cierpliwość, tu nie ma innego przepisu odpowiadałem zawsze tak samo.
Ten przepis to nie dla mnie. Ja kocham wszystkie kobiety. Każda z nich to dla mnie nowa zagadka. A żyć z przeczytaną już książką daruj sobie śmiał się brat.
Młodszy brat, Tomek, ożenił się, gdy miał osiemnaście lat. Jego wybranka, Basia, była od niego o dziesięć lat starsza. Delikatna, pełna ciepła Basia zakochała się w Tomku bez pamięci i na zawsze. A dla Tomka to była tylko krótka przygoda.
Basia gwałtownie zadomowiła się u męża, gdzie w mieszkaniu żyło jeszcze siedmioro krewnych. Urodziła mu syna, Michała, i myślała, iż złapała szczęście za nogi. Młodej rodzinie przypadł w udziale maleńki pokoik.
Basi największym skarbem była kolekcja porcelanowych figurek. Uwielbiała je, dbała o nie jak o największy skarb. Mieszkało tam dziesięć unikalnych egzemplarzy. Dumne miejsce znalazły na starej komodzie. Cała rodzina wiedziała, jak bardzo Basia kocha te kruche cuda. Codziennie zatrzymywała się przed komodą, wpatrywała się w porcelanowe drobiazgi, podziwiała je.
Wtedy ja sam dopiero szukałem swojej drugiej połówki, rozważałem kandydatki i marzyłem, by znaleźć tę jedyną, na całe życie. Osiągnąłem to jesteśmy z żoną razem już ponad pięćdziesiąt lat.
Tomek i Basia byli razem dziesięć lat. Basia nie miała się niestety czym pochwalić ze swojego małżeństwa. Była oddaną żoną, kochała syna i męża całą duszą. Spokojna, uległa, zgodliwa. Czego mogło Tomkowi brakować?
Pewnego razu mój brat przyszedł do domu podchmielony. Coś go zirytowało w Basi jej spokój czy głos. Zaczął jej dogadywać, oschle żartować i łapać za ręce. Basia, widząc nadchodzącą awanturę, wzięła Michała i po cichu wyszła z pokoju na podwórko. Wtem rozległ się huk. Od razu wiedziała, co to znaczy. Wbiegła z powrotem do pokoju i zamarła.
Jej ukochana kolekcja została rozbita na tysiące kawałków, tylko jedna figurka ocalała. Basia podniosła ją delikatnie, ucałowała, ale nie powiedziała Tomkowi ani słowa. Jej oczy mówiły za wszystko.
Od tego dnia między nimi pojawiła się rysa, której nie dało się już zakleić. Basia żyła obok, nie w środku życia rodzinnego, wypełniała domowe obowiązki, troszczyła się o syna ale robiła to już bez serca i entuzjazmu.
Tomek zaczął więcej pić. Z czasem pojawiły się wokół niego różne szemrane znajome, dziwne towarzystwo. Basia wiedziała wszystko, tylko milczała i zamykała się w sobie. Była coraz bardziej przygaszona, zagubiona. Tomka coraz rzadziej widywaliśmy w domu, rodzinę zaniedbał zupełnie. Basia zrozumiała, iż nie ma sensu ścigać wiatru po polu i po prostu odeszła. Rozwiedli się bez kłótni, bez krzyków. Basia z Michałem gwałtownie wyjechała do swojego rodzinnego miasta. Swoją ocalałą porcelanową figurkę zostawiła na pamiątkę.
Tomek nie rozpaczał długo wpadł w wir szalonego życia bez żadnych zasad. Romansował na lewo i prawo i z każdym rozstaniem wydawał się coraz bardziej zagubiony. Ożenił się jeszcze trzy razy, potem równie gwałtownie się rozwodził. Lubiał zaglądać do kieliszka, aż do nieprzytomności. Co interesujące pracował na uniwersytecie, był poczytnym i bardzo dobrym ekonomistą. Jeździł po całej Polsce z wykładami i konsultacjami, napisał podręcznik do ekonomii na studia. Wszyscy wróżyli mu świetlaną przyszłość. Niestety, alkohol i rozwiązłe życie przekreśliły wszystko.
Myśleliśmy choćby z rodziną, iż Tomek w końcu się ustatkował, przestał pić, nabrał rozsądku. Odetchliśmy z ulgą, gdy postanowił ożenić się z zapierającą dech w piersiach kobietą. Zaprosili nas na kameralny ślub. Nowa żona miała siedemnastoletniego syna od początku widać było, iż pomiędzy nim a Tomkiem nic nie zaiskrzy. Ich charaktery i wartości były zbyt odmienne. Brat, niestety, tego nie dostrzegł. To właśnie konflikt z pasierbem doprowadził do kolejnego rozwodu po pięciu latach. Omal nie doszło do tragedii ich relacje to była niekończąca się wojna.
Później przewijały się koło Tomka kolejne: Iwona, Monika, Grażyna… wszystkie kochał na zabój, każda miała zostać tą jedyną. Ale los miał swoje plany. Gdy Tomek miał pięćdziesiąt trzy lata, dowiedział się, iż jest nieuleczalnie chory. W tym czasie żadnej z tych kobiet już przy nim nie było, a opiekowali się nim tylko ja i nasze siostry.
Szymon, podaj mi, proszę, walizkę spod łóżka… mówił słabo, z trudem się poruszając.
Wyciągnąłem zakurzoną walizkę i aż oniemiałem ze zdziwienia. Była ona pełna porcelanowych figurek, każda szczelnie owinięta w miękką szmatkę.
Widzisz, zbierałem je dla mojej Basi. Nie mogę zapomnieć jej milczącego wyrzutu, gdy zobaczyła tę roztrzaskaną kolekcję. Wiesz, ile się przez mnie nacierpiała? Jeździłem po Polsce z wykładami, kupowałem figurki gdzie się tylko dało. W walizce jest podwójne dno. Wyjmij stamtąd kopertę z pieniędzmi. Wszystko, co zaoszczędziłem, należy się Basi. Może mi wybaczy… Ja już się z nią nie zobaczę. Szymon, obiecaj mi, iż jej to wszystko przekażesz Tomek odwrócił się do ściany.
Dobrze, Tomek, obiecuję, iż wszystko do niej trafi ścisnęło mi gardło, bo czułem, iż brat odchodzi już na zawsze i powoli żegna się z tym światem.
Pod poduszką masz kopertę z adresem Basi. Weź ją, powiedział bez odwracania się do mnie.
Basia ciągle mieszkała w rodzinnym mieście. Michał był ciężko chory na tajemniczą chorobę. Lekarze rozkładali ręce, radzili jechać na leczenie do Niemiec. O tym wszystkim dowiedziałem się z listu od Basi, który leżał pod Tomkową poduszką. Okazało się, iż mimo wszystko Basia pisała do Tomka przez lata, choć on jej nigdy nie odpowiedział.
Po pogrzebie brata wiedziałem, iż muszę spełnić jego ostatnią wolę. Pojechałem z walizką do rodzinnego miasta Basi.
Spotkaliśmy się na peronie dawnej stacyjki. Gdy mnie zobaczyła, mocno mnie uścisnęła:
O, Szymon, wyglądacie z Tomkiem zupełnie jak dwie krople wody powiedziała, uśmiechając się łagodnie.
Wręczyłem jej walizkę, poprosiłem o przebaczenie w imieniu Tomka i powiedziałem:
Basia, wybacz swojemu mężowi włóczędze. To dla ciebie. W środku są pieniądze i jeszcze coś od Tomka. Zobacz w domu, dobrze? Byłaś dla niego prawdziwą żoną. Nie zapomnij o tym.
Pożegnaliśmy się wtedy na zawsze.
Dostałem od niej tylko jeden list.
Szymon, dziękuję tobie i Tomkowi za wszystko. Jestem Bogu wdzięczna za to, iż Tomek był w moim życiu. Figurki udało nam się z Michałem sprzedać kolekcjonerowi, który naprawdę je docenił. Nie mogłam na nie patrzeć każda przypominała mi Tomka. Szkoda, iż odszedł tak wcześnie. Za uzyskane pieniądze wyjechaliśmy z Michałem do Kanady, moja siostra już od dawna nas tam wzywała. Nic mnie już na miejscu nie trzymało. Zostawała we mnie tylko nadzieja, iż Tomek nas jeszcze zawoła. Nie zawołał Mimo wszystko jestem szczęśliwa, iż uważał mnie za swoją żonę. To znaczy, iż nie do końca o mnie zapomniał. Michałowi tu dobrze, czuje się coraz lepiej. Żegnaj.
Adres zwrotny nie był podanyByć może właśnie w tej jednej chwili, czytając jej list na ławce w starym parku, zrozumiałem najważniejszą lekcję: miłość nigdy nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań, ale potrafi zapisać w sercu ślad na zawsze. Niektóre błędy zostają z nami do końca, inne można naprawić choćby tylko przez ofiarowanie komuś uśmiechu lub wyciągnięcie ręki na pożegnanie. Patrząc na złotą, jesienną mgłę nad peronem i dzieci bawiące się w oddali, poczułem, iż historia Tomka i Basi, pełna ran i niewypowiedzianych słów, miała swoje ciche zwycięstwo. Bo choćby jeżeli ich wspólne życie przełamało się jak delikatna porcelana, zostało w nich coś kruchego i pięknego wspomnienie miłości, która nie zgasła choćby po latach.
A ja, wracając do domu, przytuliłem żonę mocniej niż zwykle i, po raz pierwszy od dawna, po prostu powiedziałem: Dziękuję, iż jesteś. I już wiedziałem, jak brzmi prawdziwy sekret na życie z jedną żoną to pamiętać, by nie pozwolić pęknąć temu, co w nas najcenniejsze. Bo nie każda rozbita figurka daje się skleić, ale każda wybaczona rana jest jak nowy kawałek szczęścia.







