Dzwonek rozdzwania się po całym mieszkaniu Do domu wpada teściowa, nie witając się i odpychając syna z drogi. No opowiadaj, kochana synowo, co takiego ukrywasz przed mężem?! Mamo?… Co się stało, mamo?…
Kiedy Wojciech wraca z pracy, w mieszkaniu panuje cisza. Jego żona, Bogusława, jeszcze rano uprzedziła, iż dziś się spóźni szefostwo zapowiedziało niezapowiedzianą kontrolę.
Wojciech wchodzi do kuchni, zagląda do lodówki obiadu brak. Wzdycha ciężko, nastawia czajnik, robi sobie kilka kanapek i siada przed telewizorem.
Przełącza nerwowo programy, aż w końcu trafia na transmisję boksu. Akurat bierze pierwszy kęs, gdy znowu rozlega się dzwonek do mieszkania wpada matka Wojciecha, Antonina Kowalska. Ledwie się pojawia, już przepycha syna w przedpokoju.
Wojtek, posłuchaj, co zaraz ci powiem! Wszystko powiedziała mi Wioletta.
Co się stało, mamo? pyta zmęczony Wojciech.
Chodzi o twoją żonę Bogusię! Wyobraź sobie, iż ma jeszcze jedno mieszkanie. Wynajmuje je i bierze za to pieniądze dla siebie!
Oj mamo, dlaczego słuchasz tej Wioletty? Pół osiedla zna ją z plotek! Ty tylko siedzisz, słuchając tych jej historii…
Czasem Woletka przesadza, ale tym razem mam dowód! Dwupokojowe mieszkanie Bogusi teraz wynajmuje chrześniaczka sąsiadki od Wioletty.
Dziewczyna niedawno wyszła za mąż, więc z mężem wynajmują od Bogusi, płacą dwa tysiące złotych miesięcznie i są zadowoleni. I wiesz co? Ona wynajmuje to mieszkanie już od ponad dwóch lat, ta parka nie jest pierwsza!
No nieźle mruczy Wojciech. Ale czemu mi nic nie powiedziała?
Zaraz Bogusia wróci, sam ją spytasz! Wiadomo twoja żona urządza sobie zabezpieczenie na przyszłość. Zbierze trochę grosza i zostawi cię z niczym! oświadcza Antonina.
Bogusława wraca po półtorej godziny. W domu czekają na nią mąż i teściowa. Antonina nie zamierza iść ciekawi ją, jak synowa się wywinie. Żeby nie siedzieć bezczynnie, gotuje obiad i karmi Wojtka.
Kiedy Bogusława wchodzi do pokoju, widzi dwie pary oczu wlepione w siebie: pytające i surowe.
Antonina zaczyna:
No dalej, powiedz synowo, co za sekrety masz przed mężem?
W zasadzie żadnych odpowiada Bogusława.
Żadnych? A mieszkanie na ul. Słowackiego 43?
A co mieszkanie ma wspólnego z sekretami przed mężem? dziwi się Bogusława.
To, iż je wynajmujesz i chowasz kasę przed Wojtkiem! wyjękuje Antonina.
Naprawdę Bogusiu włącza się Wojciech. Skąd masz to mieszkanie? I dlaczego nigdy nie powiedziałaś, iż wynajmujesz? Gdzie idą te pieniądze?
To mieszkanie należało do Bronisławy Nowak, kuzynki mojej mamy, więc dalekiej ciotki. Prawie trzy lata temu zmarła. Wojtku, mówiłam ci o tym, pamiętasz? Powiedziałeś wtedy, iż nareszcie nie będę musiała do niej biegać.
A jak prosiłam cię o pomoc przy pogrzebie, powiedziałeś, iż masz robotę i nie masz czasu…
Dlaczego zapisała ci mieszkanie? docieka Antonina.
Pewnie dlatego, iż tylko ja ją odwiedzałam odparła Bogusława.
A czemu Wojtkowi nic o spadku nie powiedziałaś?! naciska Antonina.
A co Wojtek ma do mojego dziedziczenia?
Jak to co?! Przecież to twój mąż!
No i co z tego?
Czy ty udajesz głupią? wybucha Antonina. Te pieniądze powinny być częścią budżetu domowego, a nie na twoje zachcianki!
Wydawałam je, bo mam do tego prawo! Spadek to moja własność, a wszystko, co z niego uzyskam sprzedaż czy wynajem też jest moje! I nie muszę się tłumaczyć! stwierdza Bogusława.
Słuchaj, Boguśka, ja w zeszłym roku naprawiałem samochód, wydałem mnóstwo kasy poszły na to dwie moje premie. A ty, jak się okazuje, miałaś pieniądze i nic nie dałaś? Nie spodziewałem się tego po tobie wtrąca Wojciech.
Wojtek, to twój samochód. Sam nim jeździsz. A gdy ja cię proszę, żebyś mnie gdzieś podwiózł, to mówisz, iż masz co innego do roboty lub ci nie po drodze żebym wzięła taksówkę.
W zeszłym roku podwiozłeś mnie trzy razy: raz na zakupy przed świętami, raz zabrałeś z pracy, bo zapomniałeś kluczy i nie chciało ci się czekać pod drzwiami, a trzeci do przychodni, gdy skręciłam kostkę.
To po co mam ze swoich pieniędzy naprawiać auto, którym nie jeżdżę?
I ile już tego tam uzbierałaś? dopytuje teściowa. Pewnie z milion!
Coś tam jest, ale do miliona daleko. Wojtku, pamiętasz, iż masz dwie córki na studiach? Kiedy ostatnio im coś przelewałeś? pyta Bogusława.
One chyba same dorabiają odpowiada Wojciech.
Studiują i dorabiają, ale jeżeli mają się całkowicie utrzymywać, kiedy będą się uczyć?
No dobrze, ale dlaczego od razu nie powiedziałaś, iż to spadek? dopytuje mąż.
Nie chciałam przechodzić tego przesłuchania, które właśnie urządzasz. Drugi powód: miałam przed oczami przykład, jak twoja mama wyprowadziła żonę swojego młodszego syna z jej mieszkania sprzed ślubu.
Coś ty powiedziała?! Antonina dźwięk jej głosu tnie powietrze.
Co innego nazwać to, jak przez rok namawiałaś Kasię: Sprzedaj to M-2! Kupimy działkę, latem będziemy odpoczywać na łonie natury.
Sprzedaliście, kupiliście działkę. Na kogo wpisaliście własność? Na ciebie, Antonino. A Kasia nie ma prawa przyjechać tam, choćby grill zrobić z przyjaciółmi. Ale za to może grzebać w grządkach. Dziękuję, ja tak nie chcę!
Bezwstydna z ciebie kobieta, Boguśka! ryczy teściowa. O sobie tylko myślisz!
Uczę się od najlepszych, pani Antonino uśmiecha się Bogusława.
Wojtku, słyszysz? Twoja żona mnie obraża!
Moim zdaniem mówię prawdę! Usłyszałyście o moim spadku i zaraz tu się zjawiłyście. Po co? pyta Bogusława.
Jak to po co? Wojtkowi powiedzieć!
No to powiedziałaś. Co dalej?
Wymagam, byś nie ukrywała pieniędzy przed rodziną, żeby szły na wspólne potrzeby!
Przecież idą na rodzinę! Tylko na potrzeby, które ja uznam za słuszne. Ani na samochód Wojtka, ani na remont twojej działki!
Mogłybyśmy zadecydować razem, na co najlepiej przeznaczyć te pieniądze sugeruje teściowa.
Uważasz, iż w wieku czterdziestu sześciu lat nie umiem zadbać o swoje finanse?
Ale przecież trzeba brać pod uwagę nie tylko swoje interesy! podnosi głos Antonina.
A czyje? Twoje? Dlatego właśnie nie spieszyłam się z ujawnieniem spadku. Bo te pieniądze wydaję tylko na siebie i dzieci!
I tak będzie dalej. Więc, Antonino, najlepiej zapomnij o moim spadku tak jakby go nie było! mówi stanowczo Bogusława.
Czyli wszystko wydasz sama?
Sama.
Z mężem się nie podzielisz? pyta teściowa.
Podzielę się, jak uznam za stosowne. Powiedziałam wszystko idzie na moją rodzinę.
Czyli nie wliczam się do rodziny?
Pani Antonino, moja rodzina to ja, mój mąż i nasze dzieci. Cała reszta to krewni! ucina Bogusława.
Antoninie Kowalskiej nie udało się nic wydusić z synowej. Próbowała jeszcze nieraz, jak sama mówiła, walczyć o swoją sprawiedliwość. Ale na Bogusławę jej metody nie działają. Trafiła na twardą zawodniczkę! Jak to się mawia u nas gdzie usiadła, tam stoi…






