Soczyste owoce, lekkie, letnie nadzienie i ani jednej dziury w placku czy soku, tryskającego na świeżo wypraną koszulkę. Ten prosty patent na owocowe nadzienie do naleśników zdradziła mi pani Terenia, kucharka z baru mlecznego. Choć takich naleśników nie podaje u siebie w pracy, od lat robi je dla wnuków i zawsze sięgają po dokładkę. Zachowują jednak barowo-domowy charakter, o który wszystkim naleśnikożercom chodzi.