15 lipca.
No dobra, myślicie, iż u Drzo wsio ok i gites?
No niestety, tak dobrze to nie ma.
Na horyzoncie pojawił się nowy wróg, skradał się powolutku, latami wystawiał pazury, ale potem chował na całe tygodnie… jednak ostatnio te przerwy między atakami skurczyły się niestety i to bardzo, praktycznie nie zdarzały mi się 2 doby odpoczynku pod rząd.
Drugi tydzień lipca to normalna masakra, udawało mi się zasnąć dopiero po 5 godzinach rzucania się po łóżku, finalnie spałam po 2-3 godziny i potem przez cały dzień snułam się jak zombie.
A co to za nowy wróg, co to za chujoza?
RLS – czyli Zespół Niespokojnych Nóg, (Choroba Willisa-Ekboma) praktycznie nieuleczalne neurologiczne schorzenie o kretyńskiej nazwie, przez co bywa bagatelizowane przez lekarzy i wywołuje heheszki u osób, które kilka o niej wiedzą, a doprowadzające cierpiących na nie do ostateczności, także do myśli samobójczych.
Na czym polega?
Jak się objawia?
Ależ proszę:
Zespół niespokojnych nóg, znany także jako choroba Willisa-Ekboma, to zaburzenie neurologiczne, które może znacznie zakłócać jakość życia. Ten stan powoduje nieprzyjemne odczucia w dolnych kończynach, szczególnie wieczorem lub podczas odpoczynku, kiedy ludzie zwykle starają się zrelaksować lub zasnąć. Problem niespokojnych nóg wpływa nie tylko na fizyczny komfort, ale często także na jakość snu, co ma negatywny wpływ na ogólną witalność i energię w ciągu dnia.
Głównym objawem zespołu niespokojnych nóg jest intensywna potrzeba poruszania dolnymi kończynami. Ten stan często towarzyszy uczucie pieczenia, mrowienia, kłucia lub napięcia w nogach, które pogarsza się w spoczynku i ustępuje podczas ruchu. Osoby cierpiące na ten zespół opisują swoje odczucia jako niekontrolowane pragnienie ciągłego poruszania nogami, co powoduje, iż są niespokojne i niezdolne do znalezienia komfortu podczas czynności spoczynkowych, takich jak oglądanie telewizji czy sen.
Te nieprzyjemne odczucia są najintensywniejsze w godzinach nocnych, kiedy organizm powinien naturalnie odpoczywać. Ruch nóg przynosi co prawda krótkotrwałą ulgę, ale jest to tylko tymczasowe rozwiązanie, ponieważ nieprzyjemne odczucia po chwili powracają. Ten cykl może zakłócać zarówno sen, jak i dobrostan psychiczny, ponieważ długotrwała deprywacja snu prowadzi do zmęczenia, drażliwości i spadku koncentracji.
Leczenie farmakologiczne należy wprowadzić w przypadku większego nasilenia objawów. Farmakoterapia zależy od charakteru objawów. W postaci nawrotowej lekiem z wyboru jest najmniejsza skuteczna dawka lewodopy. W postaciach przewlekłych zaś stosujemy na stałe leki z grupy agonistów dopaminy (pramipeksol, ropinirol, rotygotyna) lub tzw. gabapentynoidy (gabapentyna, pregabalina).”
Dokładniej:
https://archiwum.aptekarzpolski.pl/wiedza/zespol-niespokojnych-nog-powazne-schorzenie-czy-wymyslona-choroba
https://diag.pl/pacjent/artykuly/zespol-niespokojnych-nog-poznaj-objawy-i-sposoby-leczenia-czy-istnieja-pomocne-domowe-sposoby/#9-Jak-zyc-z-RLS
https://enelsport.pl/zespol-niespokojnych-nog-przyczyny-objawy-leczenie
https://neurologia-praktyczna.pl/a2298/Zespol-niespokojnych-nog.html
A z mojego punktu widzenia: w postaci zaawansowanej, jak u mnie, wygląda to tak, iż kładę się spać i niemal od razu zaczynam czuć mrowienie w łydkach i całych nogach, dziwne napięcie zmusza mnie do mimowolnych ruchów, nie jestem w stanie tego opanować, nie pomagają ani ćwiczenia oddechowe, ani masaż łydek, ani gimnastyka/chodzenie itepe. Próbuję zasnąć z nogami na oparciu łóżka albo spuszczonymi w dół – nogi tańczą mi nadal. To jest masakra, bo jestem totalnie i strasznie śpiąca, ledwo poczuję, iż zaczynam miło odpływać – przychodzi ten dziwny skurcz, nogi skaczą, albo się wyprostowują… 7 rano, wstaję, robię przysiady albo rowerek, kładę się – przez cały czas to samo.
Mijają 4 godziny od położenia się spać, a ja moczę nogi w lodowatej wodzie na zmianę z ciepłą…
Przyznaję, iż czasem jestem bliska płaczu albo marzę, żeby ktoś mi te nogi uciachał…
Żeby zrozumieć powagę sytuacji, radziłabym luknąć do grup wsparcia na fb:
https://www.facebook.com/groups/2727160104070884
Tu takie przykładowe luknięcie, jak to wygląda z pozycji cierpiącego na RLS:
https://www.facebook.com/groups/274137406730447/permalink/1423305088480334
21 lipca.
Dobra, poczytałam w necie, ze szczególnym uwzględnieniem grup wsparcia i ściśle wypełniam wskazówki: potroiłam dawkę wit.D (3×4000) podwoiłam magnez (Chela Mag B6 3-4 razy dziennie) i prócz normalnych ćwiczeń i rehabilitacji – codziennie wieczorem spacer, choćby skały srały, przynajmniej 3-4 km szybkim krokiem po zróżnicowanym terenie, trochę pod górę, trochę schodów (w Podgórzu okolice Krzemionek dostarczają takich miejsc do wyboru, do koloru)
No i te ostatnie parę dni – spokój, cudowny spokój, nie musiałam ani razu wypełzać spod ciepluniej kołderki pod lodowaty prysznic.
I oby tak dalej.
Walczę.
więcej w tej kategorii: https://drzoanna.wordpress.com/category/blog-spis-tresci/











