
Jego szczupłą, lekko pochyloną sylwetkę znały tysiące mieszkańców Łomży, Kolna, Białegostoku, Warszawy, Konstancina i Polski... Łagodny głos, życzliwe spojrzenie znad okularów, nadzwyczajna uprzejmość, arcyanielska cierpliwość do pacjentów, przełożonych oraz personelu Szpitala w Łomży i placówek medycznych, gdzie udzielał porad... Pozbawionym nadziei na odzyskanie sprawności w kończynach przywracał sprawność; obolałym dawał ulgę w bólu; samotnym niósł pociechę. Wielka postać humanizmu najczystszej próby i działań charytatywnych nie na pokaz odeszła w samotności.