Deadvlei, czyli Martwa Dolina w Namibii (lub Dolina Śmierci), to miejsce, które robi piorunujące wrażenie i wzbudza pewien niepokój. Wszystko przez niegdyś rosnące tu drzewa akacjowe oraz iście postapokaliptyczny pejzaż. Ze względu na jego wyjątkowość, wiele zachowań na miejscu jest zakazanych. Nie każdy jednak przestrzega panujących tam zasad, a niektórzy... wręcz promują nimi swoje usługi.
REKLAMA
Zobacz wideo Skąd do nas wracają bociany?
Niezwykłe miejsce na mapie Namibii. Wygląda nierealnie
Martwa Dolina to miejsce, które powstało najprawdopodobniej 900 lat temu. Najpierw uformowała je woda wylewająca się z pobliskiej rzeki po opadach. Potem zaś, na skutek zmian klimatycznych, nastała susza, a okoliczne wydmy (niektóre mają choćby 400 m wysokości) uniemożliwiły nawodnienie terenu. Z tego też powodu niegdyś kwitnące tu drzewa akacjowe obumarły.
Czarne, powyginane drzewa bez liści na tle jasnego piasku oraz pomarańczowych wydm, położone w samym sercu Namibii, na terenie Parku Narodowego Namib-Naukluft, robią piorunujące wrażenie. Krajobraz jest wyjątkowo surowy, wręcz jałowy i nierzadko wywołuje zarówno zachwyt, jak i gęsią skórkę. By tu dotrzeć, najpierw trzeba dojechać do bram parku, a potem pokonać jeszcze ponad 60 km przez pustynię. Mimo to chętnych nie brakuje.
Deadvlei w NamibiiNamibia. Fot. unsplash / jean woloszczyk
Zachęcają do wykupu wycieczki do Namibii. Zdjęcie reklamowe wywołało oburzenie
Obumarłe drzewa akacjowe są wizytówką tego miejsca,, dlatego tak ważne jest, aby nie narażać ich na zniszczenie. Zakazane jest dotykanie, a już na pewno wchodzenie na nie. Wszystko po to, by chronić unikalny krajobraz i zachować go dla przyszłych pokoleń. Niestety nie każdy bierze sobie zasady do serca. Jakby tego było mało, niedawno jedna z agencji oferujących wyjazdy do Namibii promowała swoją ofertę fotografią, na której turystka... wisiała na kultowych akacjach. Sprawa nie umknęła uwadze Magdalen Ryszkowskiej, która od czterech lat mieszka w tym kraju, a sama reklama mocno ją zbulwersowała. Postanowiła więc ostrzec innych przed firmą i opublikowała post na grupie "WYJAZDY | PODRÓŻE". Jak zaznaczyła, w dolinie obowiązuje zakaz wchodzenia i siadania na drzewach.
To one są tutaj główną atrakcją i tworzą niespotykany krajobraz, jedyny w swoim rodzaju
- wyjaśniła, na koniec natomiast zaapelowała do innych, by świadomie wybierali agencje, z których usług chcą skorzystać.
Reklama wycieczki do Namibii, która zbulwesrowała internautkęNamibia. Fot. grupa na fb: WYJAZDY | PODRÓŻE
Proszę, omijajcie agencje, które propagują taką degradacyjną turystykę. jeżeli gdzieś podróżujemy, powinniśmy szanować środowisko i kulturę danego kraju, a nie niszczyć ją dla 'fajnego zdjęcia' na social media
- zaznaczyła dobitnie.
Od czterech lat mieszka w Namibii. Powiedziała, co sądzi na ten temat
Skontaktowaliśmy się z autorką postu, z prośbą o szerszy komentarz. Jak przyznała, na program wycieczki agencji natrafiła przypadkowo i przejrzała go z ciekawości, kiedy jej uwagę przykuło wyżej wspomniane zdjęcie, na którym widać wiszącą na drzewie dziewczynę. - Wywołało we mnie autentyczne oburzenie - powiedziała wprost. - Ktoś mógłby zapytać: co w tym złego? Przecież wielu z nas w dzieciństwie wspinało się na drzewa. Problem polega jednak na tym, iż te drzewa nie są zwyczajne. To naturalne zabytki, ich drewno ma setki lat, jest skrajnie kruche i bardzo łatwo je uszkodzić - wyjaśniła, dodając, iż Deadvlei to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Namibii i każdego dnia odwiedzane jest przez setki turystów. - Wystarczy zadać sobie jedno pytanie: co by się stało, gdyby każdy odwiedzający uznał, iż może się na nie wspiąć? Ten unikatowy krajobraz i klimat zniknęłyby szybciej, niż nam się wydaje. Nie bez powodu przed wejściem do doliny wyraźnie zaznaczone są zakazy wspinania się na drzewa - powiedziała.
- Widząc to zdjęcie, poczułam złość, nie tylko dlatego, iż jako turyści powinniśmy szanować miejsca, które odwiedzamy. Poczułam się tak dlatego, iż Namibia jest moim drugim domem. Cztery lata temu przeprowadziłam się tutaj, aby trenować konie na jednej z namibijskich farm, bo właśnie tym zajmuję się zawodowo. Oprócz treningu koni prowadziłam także program wolontariacki dla osób z całego świata, które przyjeżdżały pomagać w opiece nad zwierzętami. W wolnym czasie jeździliśmy na safari na sąsiednią farmę, gdzie można było obserwować dziką przyrodę. To właśnie tam poznałam mojego obecnego męża i niedługo później sama na stałe zamieszkałam w tym niezwykłym kraju - zdradziła. Dziś wraz z nim wspólnie prowadzą farmę oraz organizują konne safari, w tym również dla turystów z Polski oraz obozy konne dla dorosłych w formule working holidays. - Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, by Namibia była pokazywana z szacunkiem. Bo to nie tylko kierunek podróży. To czyjś dom - zaznaczyła na koniec.
Dla wielu osób samodzielne zorganizowanie podróży do Namibii może być wyzwaniem. Nic dziwnego, iż chętnych na skorzystanie z gotowych planów oraz pomocy profesjonalistów nie brakuje. Mimo to powyższa sytuacja pokazuje, jak uważnym i ostrożnym trzeba być choćby podczas wybierania agencji, z którą chcemy się wybrać. Zdecydowanie najlepiej wspierać te, które szanują zasady, kulturę i obyczaje panujące na miejscu. Bez szkody dla krajobrazu oraz mieszkańców. Ważne jest, aby podróżować odpowiedzialnie i świadomie. Dlatego, zanim klikniesz "zarezerwuj", upewnij się, iż podjęta decyzja jest odpowiednia. Wolisz samodzielnie organizować wyjazd czy korzystasz z pomocy specjalistów? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.





