
Wybitny brytyjski biolog, podróżnik i popularyzator nauki sir David Attenborough kończy 100 lat. Trudno w to uwierzyć, bo dla wielu z nas od zawsze był po prostu głosem natury – spokojnym, cierpliwym, niezmiennym. Gdy opowiadał o wielorybach, gorylach czy rafach koralowych, świat zwalniał. A my razem z nim.
Dziś, w epoce obsesji na punkcie biohackingu, suplementów i kolejnych „cudownych” metod na długowieczność, sir Attenborough wydaje się zaprzeczeniem współczesnych trendów. Nie sprzedaje recept na wieczną młodość. Nie opowiada o restrykcyjnych dietach ani treningach o świcie. A jednak dożył 100 lat w znakomitej sprawności intelektualnej, przez cały czas pracując zawodowo i angażując się w kolejne projekty.
Jaka jest jego tajemnica?
Być może odpowiedź jest prostsza, niż chcielibyśmy przyznać. Brytyjczyk przez całe życie pozostawał aktywny – fizycznie, mentalnie i towarzysko. Podróżował, pracował, był interesujący świata. Nie zamknął się w bezpiecznej rutynie. choćby po dziewięćdziesiątce realizował nowe dokumenty i uczestniczył w projektach edukacyjnych. W przyrodzie odnajdywał inspirację i ukojenie.
Sam przyznawał też, iż ograniczył mięso i nie przepada za nadmiarem jedzenia. Ale chyba ważniejsze od diety okazało się coś innego: poczucie sensu. Sir Attenborough przez dekady robił to, co kochał. A medycyna od dawna podkreśla, iż ludzie mający w życiu cel i pasję żyją nie tylko dłużej, ale też zdrowiej.
Oczywiście nie oszukamy biologii. Sir David ma wszczepiony rozrusznik serca, przeszedł także operacje kolan. Nie jest symbolem „wiecznej młodości”, ale raczej zdrowego starzenia się. I może właśnie dlatego budzi tak wielki szacunek.
Patrząc na niego, mam poczucie, iż długowieczność nie zaczyna się od suplementu diety. Zaczyna się od zachwytu. Od ciekawości świata, ludzi i życia. Attenborough przez 100 lat nie przestał się dziwić naturze; może właśnie to – nieustanna ciekawość – jest najlepszym treningiem dla mózgu i duszy…
W świecie pełnym hałasu sir David przez cały czas mówi spokojnie. I być może dlatego wciąż tak uważnie go słuchamy.
Ewa Podsiadły-Natorska
fot. Wikipedia


