Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo ciągle o tym myślę ostatnie moje poważniejsze spotykanie się z dziewczyną. To już za mną, ale chyba tylko takie historie się pamięta najbardziej, wiesz jak jest.
Było tak: zaczęło się zupełnie niepozornie, jak to często bywa. Poznaliśmy się na siłowni. Ja akurat szedłem na bieżnię, ona ćwiczyła na orbitreku obok. Uśmiechnęła się do mnie szeroko odwzajemniłem ten uśmiech i jakoś tak się zaczęło. Po treningu trochę pogadaliśmy przy dystrybutorze wody.
Cześć, często tu ćwiczysz? zagadała.
Prawie codziennie odpowiedziałem z uśmiechem.
I tak się potoczyło Jej imię było Milena. Miała 30 lat, pracowała w marketingu w dużej firmie IT z Warszawy. Ja mam 42 lata, jestem inżynierem w fabryce. Różnica 12 lat, ale poważnie myślałem sobie: co z tego, oboje dorośli, oboje po studiach, mamy normalną pracę. Po co się przejmować?
Tylko iż pomyliłem się. Ta różnica była dużo większa, niż przypuszczałem ale nie tam, gdzie myślałem.
Te pierwsze trzy miesiące były serio bajeczne zero spiny, spotykaliśmy się dwa, trzy razy w tygodniu: kino, spacer po Starym Mieście, czasem wspólna kawa w fajnym miejscu. Fajnie się z nią rozmawiało, była zabawna, pełna energii, ciągle z nowym pomysłem.
Ej, zobacz, jaki film wchodzi do kina, chodźmy, rzucała co chwilę.
Nie ma sprawy, super, możemy iść, odpowiadałem.
Gadaliśmy o pracy, książkach, planach. Intymność była między nami regularna i bez żadnych problemów. Poważnie myślałem: kurde, złoto, wszystko gra.
Aż tu, po tych trzech miesiącach, zauważyłem, iż zaczynają mnie denerwować drobiazgi. Przykład: siedzimy w kawiarni, Milena przewija coś w telefonie i pokazuje mi filmik na TikToku.
Patrz, ale beka!
Włączam a tam jakiś koleś robi miny, tańczy do jakiejś muzyki. Kompletnie nie kumam tego humoru.
No tak, śmieszne rzucam uprzejmie.
Ty w ogóle nie łapiesz, nie? No fakt, jesteś już staroświecki, to nie twoje klimaty, śmieje się.
Zabolało mnie to słowo, staroświecki, serio. Ale milczę, bo nie chcę wyjść na zrzędę.
Ale ta mania filmowania wszystkiego też dawała mi w kość. Fota obiadu w restauracji, zachód słońca na bulwarach, autoportret z samochodu na trasie wszystko na Insta.
Daj, nagramy relację! Powiedz coś! prosiła, jak jechaliśmy kiedyś na działkę.
Milena, prowadzę, daj spokój.
No powiedz tylko cześć!
Po co?
Dla followersów! No nie bądź taki!
Mruknąłem cześć, a ona się uśmiała:
Ale zrzęda z Ciebie! Mój śmieszek za kółkiem, patrzcie jaki mam skarb!
I wrzuciła z podpisem: Mój kochany maluszek za kierownicą. Maluszek mnie wnerwiał do granic.
Często rzucała jeszcze teksty typu głuptasek, jak zapomniałem mleka czy coś poplątałem w terminach.
Mój ty głuptasie, żartowała, a jeszcze przecierała mnie po włosach.
No i wiesz, jak się czujesz, mając już swoje lata, od lat pracując jako inżynier, a młodsza dziewczyna nazywa cię raz maluszkiem, raz głuptaskiem. Spróbowałem jej powiedzieć:
Milena, nie lubię, jak tak mówisz.
Przecież to pieszczotliwe, przesadzasz!
Może, ale dla mnie to po prostu nie jest fajne.
Oj, zostaw, nie bądź taki poważny! śmieje się dalej.
Przyszedł taki jeden moment, który mnie ostatecznie uderzył. Impreza u jej przyjaciółki Martyny na urodzinach. Młodzi ludzie, 15 osób, wszyscy 2535 lat. Milena: Poznasz moich znajomych!, no to się zgodziłem.
Huczna impreza, jedzenie i dużo alkoholu, Spotify, śmiechy. Siadam na kanapie z kieliszkiem wina, próbuję się wkręcić ale temat to nowy serial na Netflixie, ci blogerzy, memy jadę zupełnie inną autostradą niż oni.
Później robią grę: Prawda czy wyzwanie?. Ja ledwo ogarniam zasady, no ale ok, lecą pytania w stylu: pierwszy pocałunek, ktoś tańczy do jakiegoś beatu.
Przyszła kolej na Milenę.
No to prawda czy wyzwanie?
Wyzwanie!
Nagraj, jak całujesz Pawła (bo na potrzeby historii nazywajmy mnie Paweł), i wrzuć jako relację z tekstem Mój sponsor!
Wszyscy rechoczą, Milena bierze telefon:
No chodź, daj buzi do relacji!
Nie, trochę się odsuwam.
Czemu!?
Nie chcę.
Paweł, no co ty, przecież to tylko gra!
Dla Ciebie gra, dla mnie obciach i upokorzenie. Nie chcę być na Twoim insta jako sponsor. To nie jest śmieszne.
Sala ucichła, wszyscy patrzyli jak na film.
Serio, Paweł, już się wygłupiasz. Milena się zaczerwieniła.
Dla mnie to nie wygłupy, przepraszam.
Wyszedłem na balkon na świeże powietrze, bo mi się udusić chciało.
W samochodzie cisza. Ona się patrzy w okno, zero kontaktu.
Milena, musimy pogadać, mówię, parkując pod blokiem.
O czym?
O nas. Dzisiaj sobie uświadomiłem, iż żyjemy w kompletnie innych światach.
Co masz na myśli?
Dla Ciebie ważne są social media, te filmiki, memy, lajki od znajomych. Dla mnie zupełnie inne sprawy: szacunek, prywatność, powaga. Mnie nie obchodzą czyjeś lajki, tylko jak ja się z tym czuję.
Ona milczała.
A to nie pierwszy raz. Naśmiewasz się z mojego wieku, mówisz do mnie maluszek, głuptasek, filmujesz, wrzucasz do relacji. Ja się z tym fatalnie czuję.
Nie chciałam Cię zranić
Wiem. Ale z mojego punktu widzenia ciągle to robisz. Po prostu mamy zupełnie inne wartości. Dla Ciebie to zabawa. Dla mnie brak szacunku.
Może Ty się zbyt przejmujesz i jesteś poważny?
Może, ale mam 42 lata i nie chcę być papciem od TikToka ani uczestniczyć w głupich grach, ani słuchać takich tekstów choćby żartem.
Potaknęła po długiej chwili.
Rozumiem. Chyba rzeczywiście lepiej będzie, jeżeli się rozejdziemy.
Też tak myślę.
Rozstaliśmy się spokojnie, bez wielkich dramatów czy awantur. Następnego dnia tylko napisała SMS-a: Dzięki za wspólny czas. Było miło, ale się różnimy. Odpisałem jej to samo: Jesteś świetna, ale to dwie różne planety.
Cztery miesiące później często to analizowałem. Wiek w sumie nie gra takiej roli, jak różnica etapów w życiu. Milena 30 lat, życie to zabawa, Insta, memy, gusta znajomych, chęć bycia na bieżąco. Ja 42, cenię spokój, szacunek, prywatność. Mówiliśmy w innych językach.
Dla niej maluszek fajnie, dla mnie kłopot.
Dla niej relacja w socialach uroczo, dla mnie zbyt prywatne.
Dla niej ta cała zabawa z sponsorem żart, dla mnie upokarzające.
Nie znaleźliśmy wspólnej płaszczyzny. To nie tylko kwestia wieku, tylko totalnie odmiennych światów, doświadczeń, tego, co dla kogo jest normą i co sprawia, iż dobrze się czujesz.
Może ktoś powie, iż przesadzam, iż jestem zbyt czuły na takie teksty. Może. Ale wiem jedno nie chcę już dłużej dostosowywać się pod świat, w którym po prostu nie czuję się na miejscu.
Pytanie miałem rację, rozstając się przez te różnice w świecie, czy rzeczywiście jestem aż tak poważny? Czy Milena przesadzała, nie szanując moich granic, czy to ja jestem przewrażliwiony? No i czy ta różnica wieku to tylko kwestia charakterów, czy aż wartości? Ciekaw jestem, co Ty byś zrobił na moim miejscu.














