Radź sobie sama Paweł, auto się zepsuło. Stoi w centrum, dokładnie na Marszałkowskiej. Komórka mi pada, dzwonię z cudzego telefonu. Trzymała słuchawkę obiema dłońmi. Palce w cienkich, skórzanych rękawiczkach już nie zginały się tak sprawnie. Zawierucha pchała śnieg po chodniku, przytykała wystawy, naklejała się na rzęsy. Magdalena stała pod obcymi drzwiami, akurat salonu fryzjerskiego, którego […]