Pululahua – wioska w kalderze wulkanu

pomyslynawyprawy.pl 23 godzin temu

Ta mała miejscowość pod Quito leży dosłownie na dnie kaldery uśpionego wulkanu.

To jedna z nielicznych na świecie stale zamieszkanych i uprawnych kalder wulkanicznych. Jej zbocza porośnięte są lasem mglistym.

Na stałe żyje tam jedynie kilkadziesiąt osób, a jedną z jej głównych atrakcji są cabalgatas, czyli przejażdżki konne.

W Pululahua byliśmy podczas naszej podroży po Ekwadorze i Galapagos, o których możecie przeczytać we wpisach: Galapagos – jedyne takie miejsce na Ziemi oraz Ekwador – na andyjskim szlaku.

(sierpień 2026)

Pululahua Geobotanical Reserve (Reserva Geobotánica Pululahua)

To obszar chroniony obejmujący kalderę wulkanu i jej zbocza. Rezerwat utworzono w celu ochrony wyjątkowej geologii oraz bogatej flory i fauny tego obszaru. Rośnie tu między innymi ponad 150 gatunków storczyków, z czego 19 to gatunki endemiczne Ekwadoru, teren ten należy do północno-zachodniego korytarza niedźwiedzia andyjskiego.

Leżący około 40km na północ od centrum Quito wulkan Pululahua uważa się za potencjalnie aktywny. Według Smithsonian Global Volcanism Program ostatnia znana erupcja miała miejsce około 290 roku n.e., choć nie jest to pewne. Na pewno natomiast wulkan nie miał żadnej erupcji w czasach historycznych, czyli w okresie, z którego zachowały się pisemne relacje o erupcjach. W Andach ekwadorskich tę granicę wyznacza zwykle przybycie Hiszpanów w XVI wieku.

Na dnie krateru rolnictwo prowadzi się od setek lat, a żyzna gleba wulkaniczna i codzienna mgła sprzyjają uprawom.

Pululahua znaczy w języku kichwa „Chmura Wody”.

Niewielka społeczność San Isidro de Pululahua z roku na rok się kurczy. Według naszej przewodniczki dziś na stałe mieszka tam jedynie 36 osób, w zdecydowanej większości starszych. Trudnią się oni rolnictwem, ale hodują też konie i organizują turystyczne przejażdżki.

Konie w Pululahua

Będąc w Ekwadorze chcieliśmy gdzieś przejechać się na koniach – padło na Pululahua (30$/os. za 2h – Pululahua Hostal)

Załatwiliśmy wszystko i zamówiliśmy telefonicznie. Na miejscu czekała na nas przewodniczka i trzy konie. Poszliśmy w teren. Bardzo przyjemna przechadzka, chociaż gdyby przewodniczka też miała pod sobą konia a nie musiała iść na piechotę, pewnie byłoby lepiej. Konie były spokojne i mądre. Może dwa trochę zbyt uparte i leniwe . Dzień zaliczamy do bardzo udanych.

Jak się tam dostać

Z Quito najpierw autobusem lub taksówką do Mitad del Mundo — czyli na Równik, gdzie znajduje się słynna żółta linia i obelisk.

Potem specjalną camionetą 4×4 zjeżdża się na dno kaldery (z wysokości ok. 3000 m n.p.m. na wysokość ok. 2600 m n.p.m). Wąska, stroma, kręta i wyboista droga zajmuje godzinę (20$ za przejazd).

A z powrotem to samo .

Wszystkie wpisy o Ekwadorze znajdziecie tutaj: EKWADOR

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału