Jest jesienny poranek, przed tobą dzień pełen spotkań, kawy na mieście i wieczorne wyjście do teatru, a w przedpokoju czekają dwie pary butów: balerinki, które w deszczowe dni zdają się być z góry skazane na porażkę, i szpilki, w których nie przetrwasz choćby do drugiego spotkania. Między tymi dwiema skrajnościami od paru sezonów rozpycha się trzecia opcja – pantofle operowe.