Przypadki nie istnieją
Minęły już cztery lata od śmierci mamy, ale Weronika wciąż pamiętała gorycz i nieznośną tęsknotę. Szczególnie tamtego wieczoru po pogrzebie. Ojciec siedział przygnębiony, zgnieciony żałobą, Weronika była już wykończona od płaczu. W ich dużym, zadbanym domu panowała dusząca, przejmująca cisza.
Weronika miała wtedy szesnaście lat. Doskonale wiedziała, jak bardzo jej i tacie jest ciężko, jak im obojgu brakuje mamy. Kiedy byli we troje, byli naprawdę szczęśliwi. Michał objął wtedy córkę za ramiona i powiedział cicho:
Musimy iść dalej, córko. Trzeba się przyzwyczaić do tego życia
Czas płynął. Weronika skończyła studium ratownicze i niedawno zaczęła pracować w przychodni w rodzinnej wiosce. Mieszkała sama w domu, bo tata, już rok temu, ożenił się ponownie i zamieszkał w sąsiedniej miejscowości. Nie miała do niego żalu, rozumiała życie toczy się dalej. Sama w końcu też kiedyś wyjdzie za mąż. A ojciec jeszcze był młody.
Weronika wysiadła z autobusu w pięknej sukience i butach na obcasie dzisiaj u jej taty, jedynego, bliskiego człowieka, były urodziny.
Cześć, tatusiu uśmiechnęła się promiennie i mocno go przytuliła w bramie domu. Wręczyła mu prezent. Wszystkiego najlepszego!
Cześć, kochanie. Wejdź szybciutko, już wszystko gotowe na stole przywitał ją Michał i weszli do domu.
Weronika, nareszcie! z kuchni wyszła Cecylia, jej macocha. A dzieci moje to już zgłodniały!
Michał od roku miał nową rodzinę. Cecylia miała trzynastoletnią córkę Malwinę, wyjątkowo opryskliwą i złośliwą, oraz dziesięcioletniego syna. Weronika rzadko ich odwiedzała to jej druga wizyta w ciągu tego roku. Starała się nie zwracać uwagi na zaczepki Malwiny, która nie przebierała w słowach, a matka nigdy jej nie upominała.
Po życzeniach i rozmowach Cecylia zaczęła podpytywać Weronikę:
Masz już chłopaka?
Tak, mam.
To kiedy ślub planujecie?
Weronika speszyła się od jej bezpośrednich pytań.
Zobaczymy odparła, nie wdając się w szczegóły.
Widzisz, Weronika Cecylia napięcie się uśmiechnęła twój tata i ja rozmawialiśmy i uznaliśmy, iż nie powinniśmy ci już finansowo pomagać. On wydaje na ciebie za dużo, a przecież mamy dużą rodzinę. Czas wyjść za mąż, ktoś inny powinien cię utrzymywać. Twój tata ma teraz nową rodzinę, o nas powinien dbać. Ty jesteś dorosła, sama pracujesz
Cecylia, poczekaj przerwał jej Michał rozmawialiśmy o czymś trochę innym. Mówiłem, iż córce daję mniej niż wam
Ale Cecylia nie pozwoliła mu skończyć i zaczęła krzyczeć:
Jesteś dla niej jak bankomat! A my mamy przez to cierpieć
Michał spuścił wzrok, Weronika poczuła, jak robi się jej słabo. Zerwała się od stołu i wybiegła na podwórko, siadając na ławce próbując się uspokoić. Urodziny taty zostały bezpowrotnie zniszczone. Zaraz dołączyła do niej Malwina i usiadła obok.
Ładna jesteś Weronika skinęła bez słowa. Nie miała ochoty na rozmowę. Nie gniewaj się na moją mamę, jest teraz nerwowa, bo w ciąży uśmiechnęła się złośliwie Malwina. Jeszcze jej dobrze nie znasz ale poznasz, zobaczysz rzuciła szyderczo i wbiegła z powrotem do domu.
Weronika podniosła się, wyszła z podwórka. Kiedy się obejrzała, zobaczyła ojca stojącego na ganku, patrzył za nią smutnym wzrokiem.
Po trzech dniach Michał przyjechał do Weroniki razem z Cecylią.
O, niespodziewana wizyta! Chcecie się napić herbaty? zaproponowała Weronika.
Cecylia rozglądała się po domu, przeszła korytarzem, obejrzała pokoje.
Takiego solidnego domu to rzadko się znajdzie w tej wsi.
Tata ma złote ręce, sam budował z wujkiem Stefanem, prawda, tato?
Daj spokój, córeczko, żadnych tam złotych rąk dla siebie budowałem
Wiem, wyszło ci znakomicie powiedziała Cecylia. Właśnie w tej sprawie przyjechaliśmy chodzi o dom.
Weronika natychmiast coś wyczuła i odpowiedziała:
Nie sprzedam swojej części! Ten dom jest dla mnie wszystkim. Tu się wychowałam, nie oddam go! patrzyła wyzywająco Cecylii i ojcu prosto w oczy.
Jaka ty bystra i sprytna syknęła Cecylia z zazdrością. A ty, Michał, co tak milczysz? trąciła go łokciem.
Córeczko, musimy to rozstrzygnąć. Ja mam teraz dużą rodzinę, a dom jest za mały, jeszcze dziecko się urodzi Sprzedamy, kupisz sobie mniejsze mieszkanie, jak nie starczy, weźmiesz kredyt, pomogę spłacić mówił ojciec, nie patrząc jej w oczy.
Tato, co ty mówisz? Weronika nie mogła uwierzyć.
Twój ojciec ma teraz nową rodzinę! Cecylia krzyczała. Kiedy to wreszcie zrozumiesz? Nie masz już prawa do tego domu. Zajmujesz zbyt dużą przestrzeń, trzeba będzie cię przesunąć i nikt nie będzie cię o zdanie pytał.
Nie podnoście na mnie głosu Weronika wstała. Proszę, wyjdźcie już.
Po wizycie czuła się okropnie. Tak, ojciec ma prawo do własnego życia ale nie jej kosztem. To dom, w którym żyła jej mama, dom, którego nie sprzeda za żadne pieniądze.
Wieczorem pojawił się Artur. Widząc Weronikę, aż się przeraził.
Cześć, moja piękna. Ty blada jak ściana, co się stało?
Rzuciła mu się w ramiona, rozpłakała się, wylała wszystko, co długo nosiła w sercu. Artur cierpliwie słuchał. Potem opowiedziała mu wszystko od początku do końca. Artur, policjant, znał się na ludziach, bardzo Weronikę uspokajał.
Twój ojciec to dobry człowiek, nie pójdzie przeciwko tobie. To Cecylia nim manipuluje, tak się zaczarował, iż własnego głosu nie poznaje. To przebiegła kobieta Nie martw się, coś wymyślimy. Skonsultuję się z prawnikami z miasta, nie zgadzaj się na żadną sprzedaż.
Michał po powrocie do domu nie mógł sobie znaleźć miejsca. Początkowo po ślubie z Cecylią wszystko dobrze się układało, ale ostatnio stała się opryskliwa, ciągle żądała pieniędzy, uparła się na powiększenie domu i naciskała na sprzedaż starego domu w rodzinnej wsi. Michał coraz częściej myślał, iż popełnił błąd. I wtedy dowiedział się o ciąży Cecylii.
Było mu wstyd przed córką. Nagle zapragnął zadzwonić do Weroniki i ją uspokoić. Wyszedł z kuchni do pokoju po telefon i wtedy usłyszał rozmowę Cecylii przez telefon.
Nie godzi się, uparła się jak osioł mówiła z wściekłością i rozgoryczeniem do kogoś. Trzeba samemu to załatwić, jeszcze się z nim rozmówię. A jak będzie trzeba, to znajdę sposób
Cecylia nagle przerwała rozmowę, odwróciła się gwałtownie, napotkała wzrok męża.
Z kim rozmawiałaś?
Z koleżanką.
Nie kłam, chodzi o dom, słyszałem.
Cecylia usiadła na kanapie z udawaną troską.
Koleżanka zna dobrego pośrednika, może nam załatwić kupca. Zobaczysz, Weronika tylko się ucieszy, porządne pieniądze z tego będą.
Ale mówiłaś, iż jeszcze coś wymyślisz z nim co to miało znaczyć?
Ach, chodziło o garaż, też później musimy go sprzedać kłamała w żywe oczy.
Michał uwierzył, czując narastający niepokój, jednak stłumił to w sobie. Tymczasem Weronika wracała późno z pracy, był już jesienny wieczór. Artur miał ją odebrać, ale wyskoczył na pilną interwencję. Weronika coraz szybciej szła w stronę domu. Tuż przed bramą zatrzymał się przy niej samochód, wysiadł z niego postawny mężczyzna. Bez trudu wepchnął Weronikę na tylne siedzenie auta, natychmiast ruszyli z piskiem opon. Weronika była przerażona.
Kim pan jest? Czego pan ode mnie chce?! spytała przez łzy. Może pomyłka?
W samochodzie tylko się roześmiali.
Przypadków nie ma w tym fachu Zrobisz, co każemy i nic nie stanie się tobie ani twojemu tacie powiedział spokojnie nieznajomy.
A co to ma wspólnego z tatą?
Masz podpisać dokumenty, za dwa dni dostaniesz pieniądze za sprzedaż domu i się wyprowadzisz. Klienci już czekają.
To niezgodne z prawem! Nie podpiszę! Zgłoszę to na policję! Nie sprzedam domu!
W tej chwili poczuła mocny cios w szczękę, krew napłynęła jej do ust.
Twojej policji się nie boimy, ani twojego narzeczonego zaśmiał się z pogardą mężczyzna. Jak nie podpiszesz, pożegnasz się z życiem. Wtedy twój narzeczony będzie cię szukał. I jeżeli mu się nie spodoba
Samochód zatrzymał się na skraju wsi. Siedzący obok facet podsunął jej papiery, świecił latarką.
Podpisuj. Tylko nie poplam krwią podpisu. Jutro wszystko będzie u notariusza.
Nagle Weronika zobaczyła światła policyjnej syreny, tuż za nimi kolejny radiowóz. Kierowca szarpnął autem, ale przestraszony pomylił biegi i zjechał do rowu.
Okazało się, iż Artur poprosił kolegę Maksymiliana, żeby przypilnował Weroniki, gdy wraca późno. Maksymilian zobaczył, jak ją wpychają do samochodu i od razu zadzwonił po Artura, a on wezwał wszystkie dostępne patrole.
Jak potem wyszło na jaw, postawny facet, który uprowadził Weronikę, był kochankiem Cecylii i to z nim miała dziecko. Wspólnie z Cecylią zaplanowali przejęcie domu Michała. Cecylii bardzo zależało na tym domu, zwłaszcza, iż można by sporo zarobić na jego sprzedaży. Weronika była na ich drodze jedyną przeszkodą. A z Michałem też mieli porachunki
Minęło trochę czasu. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Michał rozwiódł się z Cecylią, wrócił do swojego domu, prowadził mały biznes sklep z częściami samochodowymi. Wieczorem przy dużym stole siedzieli razem: Michał, Weronika i Artur. Dla Michała ten dom stał się teraz jeszcze ważniejszy.
Tato, nie martw się, nigdy nie będziesz sam śmiała się Weronika.
Córciu, czy ty przypadkiem nie wybierasz się za mąż?
Oświadczyłem się Weronice wtrącił Artur i puścił jej oko. Zgodziła się. Złożyliśmy już dokumenty, niedługo ślub.
Tato, choćby jak się wyprowadzę do Artura, będziemy cię często odwiedzać. Mieszkamy przecież niedaleko
Ach, córeczko, wybacz mi wszystko Narozrabiałem, wybacz spojrzał na zdjęcie zmarłej żony ze łzami w oczach.
Już dobrze, tato, jeszcze będzie lepiej.
Dziękuję, iż to czytasz i za wsparcie. Wszystkiego dobrego w życiu!









