Przez lata płacił alimenty na dziecko, a potem odkrył, iż to nie jego syn

polregion.pl 1 tydzień temu

Dziś nie mogłem wyjść z myśli, jak moje życie wywróciło się do góry nogami w zaledwie kilka lat. Wszystko zaczęło się od małżeństwa z Martą szybka decyzja, niewłaściwa, choć wtedy obojgu wydawało nam się, iż to miłość na całe życie. Przeżyliśmy ze sobą trzy intensywne lata, doczekaliśmy się córki, a potem wszystko zaczęło się rozpadać. Rozwiedliśmy się bez wielkich kłótni. Chciałem być odpowiedzialny dogadaliśmy się, iż nie będzie wnosić sprawy o alimenty do sądu, tylko sam co miesiąc, na czas, przeleję jej ustaloną kwotę w złotówkach na utrzymanie naszej córki.

Przez pewien okres tak właśnie było. Aż do momentu, który totalnie mnie zaskoczył i obezwładnił. Otrzymałem polecony list otwieram, czytam, a tam Marta domaga się odebrania mi praw ojcowskich. Jak to w ogóle możliwe? Załączony był też wynik testu DNA, z którego jasno wynikało, iż nie jestem ojcem naszej córki. Jej biologicznym ojcem jest mężczyzna, z którym Marta była już od kilku lat w oficjalnym związku małżeńskim. Zatem przez dwa lata żyła w dwóch światach ze mną i z nim. I to ja przez pięć lat regularnie przelewałem pieniądze, czując się odpowiedzialnym ojcem.

Nie umiem choćby opisać, jak bardzo mnie to zabolało. Rozgoryczenie, żal, poczucie zdrady wszystko naraz. Teraz wiem, iż zgodnie z prawem mogę starać się odzyskać pieniądze, które przekazałem na dziecko, które nie jest moje. Mam w ręku dowód wynik DNA. Dlatego zdecydowałem się wytoczyć proces o zwrot tych pieniędzy.

Ciężko mi powiedzieć, czy postępuję słusznie. Z jednej strony czuję się oszukany i wykorzystany, szukam sprawiedliwości. Z drugiej nie wiem, czy to przyniesie mi ulgę. Codziennie w głowie zadaję sobie pytanie: czy naprawdę warto, czy to jest dobre rozwiązanie?

Idź do oryginalnego materiału