Nie każdy weekendowy wyjazd musi kończyć się w zatłoczonym Sopocie, Gdańsku czy Zakopanem. Czasem ciekawsze okazują się miasta, które przez lata stały trochę z boku, bez wielkiego turystycznego hałasu. Elbląg jest właśnie takim kierunkiem. Ma historię, wodę, dobre położenie i atrakcję, której trudno szukać gdziekolwiek indziej w Europie.
REKLAMA
Miasto, które łatwo przeoczyć. A potem zdziwić się, ile ma do pokazania
Elbląg nie jest oczywistym wyborem na city break i właśnie w tym tkwi jego siła. Leży blisko popularnych tras nad Bałtyk, ale sam nie jest typowym wakacyjnym adresem z tłumem parawanów i głośnym deptakiem. Na miejscu można spokojnie przejść przez Stare Miasto, zobaczyć Bramę Targową, zajrzeć w okolice katedry św. Mikołaja i poczuć klimat miasta, które po wojnie musiało zbudować swoją historyczną przestrzeń niemal od nowa. To nie jest pocztówkowa starówka udająca, iż czas się zatrzymał. Raczej miejsce z własną, trochę surową historią, która przez to wydaje się bardziej autentyczna.
Największy magnes czeka poza zwykłym spacerem. Tu statki potrafią jechać po trawie
Elbląg ma atrakcję, która brzmi jak turystyczna legenda, dopóki się jej nie zobaczy. Chodzi o Kanał Elbląski i słynne pochylnie, dzięki którym statki pokonują różnice poziomów nie tylko na wodzie, ale też po specjalnych torach lądowych. To jeden z tych pomysłów na wyjazd, który dobrze działa i na dorosłych, i na dzieci, bo jest jednocześnie techniczny, dziwny i bardzo widowiskowy. Rejsy po Kanale Elbląskim realizowane są sezonowo, a w zależności od wybranej trasy mogą trwać od około godziny do kilku godzin. Do tego dochodzi dobra komunikacja kolejowa m.in. z Gdańska, Olsztyna czy Warszawy, więc Elbląg naprawdę da się potraktować jako krótki wypad bez wielkiej logistycznej operacji.
Tani weekend nie musi oznaczać nudy. Ten kierunek ma przewagę nad popularnymi adresami
Największy plus Elbląga? Nie trzeba tu przyjeżdżać z listą dziesięciu obowiązkowych punktów i presją, iż coś się przegapi. Można po prostu pospacerować, wejść na kawę, zajrzeć do muzeum, wybrać rejs albo wyskoczyć w stronę Żuław i Wysoczyzny Elbląskiej. To dobry kierunek dla tych, którzy chcą odpocząć bez cenowego i tłumnego szaleństwa największych turystycznych miast. Elbląg nie jest miejscem, które krzyczy z reklam. Ale właśnie dlatego może zaskoczyć tych, którzy do tej pory tylko mijali go w drodze nad morze.






