Przetrwać do złotych godów – historia Ludmiły i Iwana z polskiej wsi, ich dorosłego syna Mateusza pr…

polregion.pl 1 dzień temu

Doczekać do złotych godów

Dwadzieścia pięć lat przeżyli razem Weronika i Stanisław. Ona ma pięćdziesiąt lat, a mąż jest o dwa lata starszy. Ich życie rodzinne jest takie, jak u wszystkich na wsi dom, gospodarstwo, praca, dorosły już syn Damian mieszka w Warszawie, skończył technikum i pracuje w hucie.

Któregoś razu przyjechał na weekend z piękną dziewczyną.

Poznajcie, kochani rodzice, to Ewelina, planujemy się pobrać, tylko złożymy papiery do urzędu stanu cywilnego.

Dzień dobry powiedziała nieśmiało Ewelina, rumieniąc się na policzkach.

Witaj, Ewelinko, rozgość się, czuj się jak u siebie, tu u nas zwyczajnie, nie wstydź się paplała przyszła teściowa, nakrywając do stołu.

Ewelina spodobała się rodzicom, wrócili potem do Warszawy. Później Damian dzwonił do matki i informował, iż latem będzie ślub. Weronika przyjęła tę wiadomość z radością, podzieliła się nią z mężem, ten też był szczęśliwy…

Wszystko układa się dobrze, ale Weronikę coraz bardziej niepokoją własne emocje. Kto by pomyślał, iż w wieku pięćdziesięciu lat może się tak zakochać w sąsiedzie w dodatku w przyjacielu męża, Michale.

Sąsiad Michał wpadł kiedyś z butelką wódki. Jego żona Aniela pracuje jako konduktorka w dalekobieżnych pociągach, często wyjeżdża na długo. Aniela spokojnie zostawia męża samego, jakby nie zwracała uwagi na to, iż może mu się coś przytrafić.

Córka ich, Agata, mieszka w Poznaniu, czasem przyjeżdża, przywozi ojcu zakupy, gdy matki długo nie ma. Tak kontaktowali się przez telefon Aniela z mężem i córką, potem przyjeżdżała, siedziała w domu dziesięć dni i znowu w trasę.

Michał, zaraz Ci pokażę jaki świetny wkrętarkę kupiłem na targu w mieście. Trzeba było już dawno ją mieć, świetny sprzęt! Stanisław zerwał się i poszedł do spiżarni.

W tej chwili Michał objął Weronikę w pasie i zachłannie pocałował w szyję. Po ciele przeszła jej fala emocji. Usłyszała, jak drzwi z ganku się otwierają, więc odskoczyła od sąsiada i zaczęła wycierać stół, spuszczając głowę, bała się spojrzeć na męża. Oczy jej świeciły, dobrze o tym wiedziała.

Stanisław nie zauważył rumieńców żony ani nerwowości kolegi, podał mu pudełko z wkrętarką.

No, fajny sprzęt, potrzebny… To trzeba uczcić powiedział, rozlewając wódkę do kieliszków. Werka, pijesz z nami?

Nie, chłopaki, jakoś się zmęczyłam, pójdę odpocząć wyszła do pokoju, spojrzała w lustro. Aleś ty bezwstydna, Werka, jakbyś miała osiemnaście lat, oczy ci się świecą uśmiechnęła się do samej siebie.

Do pięćdziesiątki Weronika trochę przytyła, biust miał pyszny, twarz okrąglejsza, ale rysy przez cały czas sympatyczne, a oczy od zawsze bardzo piękne. Trochę już się obrobiła, ale wciąż była urodziwa.

Umiała się umalować, wiedziała, jak dobrać sukienkę i buty na obcasie wtedy czuła się prawie najładniejsza w całej wiosce. Michał podobał jej się od dawna. Wysoki, męski facet, patrzył na nią gorącym wzrokiem, a niedawno dowiedziała się, iż on także darzy ją uczuciem.

Michał ma pięćdziesiąt cztery lata, od dawna żonaty z Anielą, z sąsiadami żyją po sąsiedzku. Niedawno Weronika szła do sklepu, Michał ją zaczepił:

Werka, wpadnij na chwilę, pomóż mi ugotować pierogi.

Oj, Michał, śpieszę do sklepu rozglądała się za swoim domem, żałując, iż nie pomalowała ust i ma rozczochraną głowę.

Ale sama się zdziwiła, bo skręciła do jego bramy, weszła do domu, a on od razu objął ją, zamykając drzwi. Jego pocałunki oszałamiały Weronikę; nie powstrzymywali już swoich emocji.

Sklep ci nie ucieknie szeptał Michał nie wiem nawet, ile minut gotować te pierogi już prowadził ją do kuchni.

Dziesięć minut starczy odpowiedziała ty pierwszy raz sam gotujesz?

Teraz ostatnio wiele rzeczy robię pierwszy raz uśmiechnął się bez Anieli to jak bez rąk.

To może pomogę…

Nie, my mamy inne sprawy objął ją choćby mocniej niż wczoraj u nich w kuchni.

Zsunął z niej płaszcz, przytulił twarz do jej piersi.

Michał, przecież mam męża…

I co z tego, ja mam żonę. Ale tak bardzo mi się podobasz. Zresztą, widzę, iż twój Stasiek nie rozpieszcza cię ostatnio, a w życiu euforii mieć też trzeba.

Weronika nie zaprzeczała, mąż już dawno nie mówi jej czułych słów, nie zachwycał się jej urodą. Czyż nie zasługuje na chwilę szczęścia? Potem były gorące pocałunki i prawdziwa zdrada. Pierwszy raz w życiu zdrada męża. Leżała na miejscu Anieli, a sumienie nie gryzło jej zbytnio choćby przekonywała siebie, iż to jej się po prostu należy.

Ach, Werka, jaka z ciebie kobieta, mógłbym z tobą żyć mówił Michał. Z Anielą to tylko przez telefon, pojechała na koniec Polski, czekaj tu na nią. A tu pod ręką taka kobieta. Nie zdziwię się, jak Aniela też kogoś sobie znalazła, tyle czasu w podróży… Może z maszynistą, albo z kimś z obsługi?

Pocałunki Michała zawróciły jej w głowie, ale przypomniała sobie, iż szła do sklepu. gwałtownie się ubrała, już była w drzwiach, gdy z kuchni usłyszała głos jego córki Agaty.

O, ciociu Weroniko, dzień dobry Weronika speszyła się, ale gwałtownie odzyskała panowanie.

Witaj, Agatko, tylko podpowiedziałam twojemu tacie, jak pierogi ugotować, bo bez Anieli nie daje sobie rady.

Tato, przecież ci pokazywałam powiedziała Agata i zaczęła wypakowywać zakupy. Wiem, iż gdy mamy nie ma, to wiecznie głodny jesteś, więc ci przywiozłam jedzenia.

Dobra, lecę rzuciła Weronika, Agatka ci wszystko opowie.

Gorąco w niej kipiało, policzki płonęły, zakochała się w sąsiedzie którego przez lata miała za cudzego. A teraz taki mężczyzna jest tylko jej!

Potem znów do niego zachodziła, raz za razem. choćby nie zauważyła, iż po wiosce już krążą plotki.

Coś ci długo po ten chleb schodzi z przekąsem powiedział Stanisław któregoś dnia, nie dostrzegła podstępu. A co robiłaś u Michała?

Oj, bez Anieli sobie nie radzi, pytał jak pierogi ugotować, to mu pokazałam. Agata też akurat była, podobno też wychodzi za mąż.

Michał mówił jej już otwarcie:

o ile nas nakryją, powiemy, iż się zakochaliśmy. Aniela niech sobie do swojego kochanka jeździ, a Stasiek… nie wiedział, co dodać, więc tylko ją pocałował.

Michał, co my wyprawiamy, prawie pięćdziesiątka na karku, a ja tu miłości szukam.

Miłość nie zna wieku odpowiedział i objął ją mocniej.

Wstydu już nie czuła, Weronika była pewna, iż zasługuje na to uczucie.

Spotkania trwały już drugi tydzień, raz o mało Stanisław nie przyłapał żony u sąsiada, musiała się schować w jego saunie, gdy oni rozmawiali na podwórzu.

Wieczorem Staszek przycisnął żonę do ściany.

Wszystko wiem… Heniek mi powiedział, widział, jak wymykałaś się do Michała. Za trzy dni mamy rocznicę w remizie, goście zaproszeni, wszystko opłacone… a ty…

Staś, wybacz mi spuściła głowę żona. Sama nie wiem, co wstąpiło… wam facetom też czasem odbija… może mi też… a mąż nazwał ją brzydko.

Mów sobie, jak chcesz, ale nie wiem, co się ze mną stało. Przepraszam, Staszek.

Rocznicę odbędziemy, udamy, iż jest w porządku i się rozstaniemy. Synowi sama powiesz. Niedługo jego ślub, a matka… lata od jednego do drugiego.

W dzień rocznicy wszyscy zebrali się w remizie gminnej. Weronika siedziała obok Staszka piękna, w nowej sukience, dobrze umalowana, z koralami na szyi. Spoglądała ukradkiem na Michała był sam, żona wracała niedługo z trasy.

Nie przejmowała się, myśląc: przecież nikt nie wie, iż kocha naprawdę
Stół uginał się od jedzenia i napojów, gości dużo, niektórzy z uśmieszkiem patrzyli na Weronikę plotki rozchodziły się po wsi. Dostrzegała to.

Oj, myślcie sobie, co chcecie nie przejmowała się nie wiecie, iż między mną a Michałem rozwinęła się prawdziwa miłość… Co wy w ogóle wiecie o prawdziwej miłości…

Wybrzmiały toasty, choćby Michał wzniosł toast:

Życzę młodym jeszcze dwa razy po tyle, zdrowia, obyśmy się spotkali w tym samym gronie za kolejne dwadzieścia pięć lat wychylił kieliszek wódki, reszta przyklasnęła, też pili.

Po świętowaniu rocznicy Staszek postanowił porozmawiać z żoną o rozwodzie. Tak dalej nie może być, cała wieś widzi, jak jego żona bawi się z jego przyjacielem. Starał się unikać Michała.

Wieczorem pogadamy postanowił, robiąc porządki na podwórku.

Weronika poszła do sklepu, a po drodze skręciła po pociechę do Michała.

Weszła na podwórko, a Michał wyszedł z szopy, widząc ją, uniósł dłoń, jakby chciał ją zatrzymać na dystans.

Aniela wróciła powiedział cicho.

Jeszcze jej nic nie powiedziałeś?

Niby co mam powiedzieć?

Że jesteśmy razem…

Cicho bądź nerwowo spojrzał na drzwi domu. Werka, ty już dorosła kobieta, pobawiliśmy się i starczy. Kocham Anielę, jak przyjechała, to mnie od razu objęła… Od razu wiedziałem, iż nie ma innego i mnie kocha, uśmiechnął się przepraszająco.

A ja? Staszek wie o nas, wie już cała wieś. Przez ciebie tak się wystroiłam…

Masz być ładna dla Staszka, jesteś dobra, Werka, ale nie moja. Mam Anielę, świetnie gotuje, prowadzi dom… No i…

Weronika nie słuchała już więcej, gwałtownie się odwróciła i wyszła z podwórka. Wieczorem Stanisław porozmawiał z żoną.

Zdecydowałem się na rozwód, wstydzisz mnie jako mężczyznę.

Weronika rozpłakała się, było jej bardzo ciężko. Stanisław był jej bliski, tyle lat przeżyli razem, a co z tego, iż przeminęła namiętność? Przecież można ją przywrócić. Zna wszystkie jego przyzwyczajenia…

Staszek, przepraszam, dobrze mnie wtedy nazwałeś. Widać mam rozum jak koza. Przepraszam, przemyślałam wszystko, obiecuję, wszystko wróci. Jak synowi wytłumaczyć, wstyd mi… Zwłaszcza iż za dwa miesiące jego ślub. Bądźmy razem, czekajmy na wnuki…

Weronika wiedziała, iż mąż ma dobre serce, a i swoją miłość okazywał po swojemu. Minął czas, Staszek wybaczył żonie. Mieszkają dobrze, mają już dwoje wspaniałych wnuków, odwiedzają ich, gdy syn przyjeżdża z synową.

A Michał? Jak wyjeżdżała Aniela, uganiał się po wiosce do wdowy Tereni, czy jeszcze innej. Do Staszka już nie zachodził, przyjaźni nie ma. Aż Aniela przeszła na emeryturę i żyją z Michałem dalej często się kłócą, sąsiedzi słyszą wrzaski, no ale to ich sprawa. Jak to mówią: w każdym domu inne grzechotki…

Dziękuję za przeczytanie, życzę wszystkim szczęścia i dobra!

Idź do oryginalnego materiału