Przeszłam na emeryturę i poczułam się nieodwracalnie samotna. Dopiero na starość zrozumiałam, iż źle…

polregion.pl 2 dni temu

Przeszłam na emeryturę i poczułam się nieodwracalnie samotna. Dopiero na starość zrozumiałam, iż źle przeżyłam swoje życie.

Wiele kobiet uważa, iż samotność jest czymś strasznym. Uważają, iż szczęście to wielka rodzina, mnóstwo spraw i zmartwień. Ja się z tym nigdy nie zgadzałam. Całe życie żyłam dla siebie. Nikt niczego ode mnie nie oczekiwał. Nie było żadnych zobowiązań. Nie znałam rodzinnych gierek.

Po ukończeniu Uniwersytetu Warszawskiego zaczęłam pracować w dużej firmie turystycznej, która organizowała wycieczki zagraniczne. Byłam także modelką w uznanej agencji. Zarabiałam naprawdę sporo, miałam własne pieniądze. Moje przyjaciółki też odnosiły sukcesy i były zamożne.

Czułam się bogata, zwiedziłam cały świat. W moim życiu pojawiali się różni mężczyźni chwilami było mi z kimś dobrze, ale gwałtownie się nudziłam; gdy traciłam zainteresowanie, rozstawałam się. Nigdy nie myślałam o dzieciach. Miałabym poświęcać im swój wolny czas? Zamienić się z niezależnej, zadbanej kobiety w jedną z tych matek, które trzęsą się o każdy drobiazg? Bałam się odpowiedzialności.

Czas minął niespodziewanie szybko. Teraz jestem emerytką, czuję się zupełnie sama. Nigdy nie wyszłam za mąż, nie doczekałam się dzieci. Dziś, na starość, żałuję, iż nie urodziłam choćby jednego dziecka. Na początku nie chciałam, potem nie miałam ochoty, później zabrakło czasu, aż w końcu było już za późno. Nie wierzyłam, iż macierzyństwo jest źródłem szczęścia kobiety.

Patrzę na moją siostrę, Barbarę ma dwoje dzieci i troje wnuków. Byłam zbyt pewna siebie, zamknięta na innych. Teraz pragnę naprawić swoje błędy: pogodzić się z bliskimi, spędzać czas z siostrzeńcami, może poznać mężczyznę, który tak jak ja jest samotny, i stworzyć wreszcie rodzinę. Może jeszcze uda mi się odmienić moje życie?

Idź do oryginalnego materiału