Od tamtej pamiętnej nocy, gdy przestałam odzywać się do męża po jego występie na moich urodzinach, Roman po raz pierwszy naprawdę się przestraszył. No, wznieśmy toast za naszą solenizantkę! Czterdzieści pięć lat znowu jak malina, choć w tym przypadku to raczej suszona śliwka, ale i taka jest zdrowa na trawienie! głos Romana huczał po całej […]